A wie ktoś ile gatunków ryb żyje w Polsce

Rozmaitości

← Poprzednia
Strona 1 z 2
@maselinho Archiwum
17.03.2009 02:34
Wie ktoś ile gatunków ryb żyje w Polsce, bo się mnie zapytał kolega i szczerze nie mam zielonego pojęcia. Jak ma ktoś jakąś wiedzę to proszę o uświadomienie mnie:)
23405 wyświetleń 24 odpowiedzi

Odpowiedzi

24 odpowiedzi · 23,405 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
17.03.2009 06:33 · Odpowiedź #1971
"W Polsce występuje około 120 gatunków ryb."
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryba
17.03.2009 10:31 · Odpowiedź #1972
I liczba ta się... zwiększa. Coraz częściej można złowić piranie czy bassy w naszych zbiornikach. Na własne oczy widziałem bojownika pływającego w rybnickim zalewie... Za jakiś czas zapewne przybędzie nam kilka nowych, egzotycznych rybek w atlasie.
17.03.2009 14:22 · Odpowiedź #1975
Basy i muskie mogli by zarybić na pewno by przetrwały.
17.03.2009 15:02 · Odpowiedź #1977
Naszym szczupakom nie potrzeba konkurencji w postaci muskie a basy są zbyt żarłoczne. Obecnie mamy wyraźny obraz tego, do czego prowadzi nieracjonalne zarybianie obcymi gatunkami. Mam na myśli "plagę" amurów i tołpyg. Niektóre zbiorniki są mocno wyniszczone przez te ryby.
Do tej puli wystarczy dorzucić jeszcze trochę bassów, muskie i innych drapieżników a za kilkanaście lat metrowe szczupaki będziemy znać tylko ze zdjęć...
17.03.2009 15:19 · Odpowiedź #1978
Ale będą 1,5 metrowe muskie. I 20 kilowe bassy. Raj.
17.03.2009 15:22 · Odpowiedź #1979
Wolę metrowe szczupaki i dwukilogramowe okonie ;)
(no chyba, że nie wyczułem ironii w Twoim poście)
17.03.2009 15:25 · Odpowiedź #1980
Tylko problem polega na tym, że u nas jest już źle z takim szczupakiem i okoniem. A na lepiej się nie zapowiada.
17.03.2009 15:36 · Odpowiedź #1981
Prawdziwy problem by powstał, gdyby nasze wody zostały zarybione w/w gatunkami.
Bassy to wyjątkowo żarłoczne ryby, muskie są odporne na warunki zewnętrzne. Podejrzewam, że ich zdolności adaptacyjne w szybkim tempie doprowadziłyby do wyparcia rodzimych gatunków.
Najlepszym tego przykładem jest rzeka Ebro. Pomimo niezaprzeczalnego faktu, że jest to sumowo-karpiowe El Dorado należy pamiętać, że pierwotny rybostan praktycznie przestał istnieć. A chyba nikt by nie chciał, żeby nasze drapieżniki były jedynie przyłowem do bass'ów?
17.03.2009 15:58 · Odpowiedź #1982
Generalnie bassy by mi nie przeszkadzały ale u nas i tak wytłuką i przerobią na kotleciki wszystko co pływa :dobani:
17.03.2009 16:02 · Odpowiedź #1983
Ile złowiłeś 2-kilogramowych okoni w całej swojej wędkarskiej przygodzie??
17.03.2009 16:50 · Odpowiedź #1985

Ile złowiłeś 2-kilogramowych okoni w całej swojej wędkarskiej przygodzie??


Żadnego. Ale wciąż mam nadzieję na złowienie takiego okazu. Jednak ewentualne wpuszczenie do naszych wód "obcych" drapieżników sprawi, że nie będę już miał szansy na złapanie medalowego pasiaka.
17.03.2009 16:35 · Odpowiedź #1984
Jeżeli miałbym wybrać bassy niż nic, to wybieram bassy, muskie i inne rybki, aby tylko brały. Ale Rafał dobrze powiedział- kotleciki z bassa. Nie ma w ogóle sensu dyskutować na powyższy temat, bo w razie co wiele do stracenia nie mamy.
17.03.2009 18:14 · Odpowiedź #1986
Też jeszcze nigdy nie złowiłem tak okazałego garbusa , a przyrost okonia jest tak mały że teraz jak by zamkneli jakiś akwen na głócho to dopiero za 16-lat by morzna było złowić takiego okonia a wielu z nas nie ma tyle życia przed sobą.
17.03.2009 19:12 · Odpowiedź #1987
Co ty Paweł taki pesymista 😛
Doczekamy aligatorów w Wiśle 😏
17.03.2009 19:20 · Odpowiedź #1988
Na pewno prędzej niż 2-kilogramowych okoni.
17.03.2009 21:12 · Odpowiedź #1990
a ja tam czekam na 2 kilogramowego gupika!!
Poważnie rzecz ujmując to nie miałbym nic przeciwko osiągającemu szybkie przyrosty wagowe bassowi, ani ogromnemu muskie. Z tym, ze patrząc na nasze polskie realia większość i tak miała by pretensje, że nie widzieli nigdy muskie powyżej 50 cm (podobnie jak obecnie z rodzimym szczupakiem).

Irracjonalność w zarybieniach to przede wszystkim zarybienie karpiem, który w naszych warunkach naturalnych nie rozmnaża się - więc po co? Swoją drogą mas amurów ani karpi też nie złowiłem, więc po co ta gadka? U nas zarybienia są przeprowadzane w ten sposób, że do wody idzie to co łatwiej wyhodować. To jest jedyne kryterium.
@bysior (edytowany 17 lat temu)
17.03.2009 22:36 · Odpowiedź #1993
Generalnie przyglądam się tak tej rozwijającej się dyskusji, którą niepozornie zaczął Michał. Przyglądam się i przyglądam nie wypowiadając się, gdyż nie mam chyba odpowiedniej wiedzy na temat ichtiologi i wdrożeniach obcych gatunków ryb na ichnie wody. Ale generalnie, mimo braku odpowiedniej wiedzy, podzielę się moim "chłopskim rozumem".

Ogólnie uważam, iż zarybienia obcymi gatunkami nie powinny mieć miejsca. Jeśli chcemy zarybiać wody bassami, czy też muskie, czemu nie wpuścić do naszych lasów słoni, żyraf i tygrysów? Każdy gatunek jest przystosowany do pewnego rodzaju środowiska. A raczej przez drogę ewolucji się do niego przystosował. Chociażby taki karp. Azjatycki turysta, który przybył do nas już w średniowieczu. I zaaklimatyzował się, a jakże! Tylko że.... jeszcze za mało czasu upłynęło, aby ewolucja pozwoliła mu się rozmnażać w naszych wodach. Bass wielkogęby na pewno świetnie by tutaj się rozmnażał, ale czy naprawdę trzeba amerykanizować polskie wody, żeby w pełni cieszyć się wędkarstwem? Jest tysiąc innych sposobów, aby nasze wody były rybne i wcale nie potrzeba do tego ingerencji w naturalne środowisko.

A pozatym strasznie mi się nie podobają amerykańscy kuzyni naszego kochanego luciopercy. Nasz Polski jest najpiękniejszy! Tak samo szczupak i okoń. I niechaj tak zostanie :)
18.03.2009 07:20 · Odpowiedź #1994
Bysior, masz rację. A podając za przykład słonie, tygrysy, żyrafy to nie ma takiej opcji. U nas jest jeszcze za surowy klimat, na dzikie życie tych zwierząt. A ryby, to już inna bajka. Najlepiej jest mieć mądry rząd kierujący mądrymi ludźmi i wody pełne mądrych ryb, które nie wezmą mięsiarzom i siateczki dzielnie ominą. I sukces murowany. Przy naszych warunkach hydrologicznych i dzikości poszczególnych rzek to powinniśmy mieć w naszym kraju wiele rzek takich jak Ebro, Pad i itp. Tylko umiarkowanie, surowe kary( dla tych co nie mają umiaru) i racjonalne zarybienia szlachetnymi gatunkami ryb. I sukces murowany. A tak to się człowiekowi po głowie szwendają jakieś bassy, muskie itd. Myślę, że powodem naszych westchnień jest obecna sytuacja, gdzie człowiek ładuje kasę, poświęca każdy wolny czas, a tu dupa z króla. Nie trzeba łowić codziennie, bo stałoby się to zapewne nudne, ale nie łowić nic to już wku..... I nikt mi nie powie, że tak nie jest. Wiadome-przyroda, piękne widoki, świeże powietrze to połowa sukcesu, ale brak tego czegoś, z czym związane jest nasze piękne hobby. Każdy to rozumie.
18.03.2009 13:16 · Odpowiedź #1996
Kategoryczny zakaz zabierania złowionej ryby przez 15 lat, za złapanie takiego z rybą w siatce 5000 pln. kary, a kłusolom odrąbywać łapy za kłusowanie.I pomału wszystko wróci do normy. Jak ktoś chce zabrać rybę i zjeść to niech jedzie na łowisko specjalne.
18.03.2009 13:50 · Odpowiedź #1997
Święta prawda. Ma to jakiś sens, lecz nie realne to jest w naszym kraju. A szkoda:nerwus:
18.03.2009 14:11 · Odpowiedź #1998
15 lat? Każdy odczułby wyraźną różnicę już po 5 latach.
Tyle tylko, że taka sytuacja to niestety utopia. Jedyny realny sposób na poprawienie stanu naszych wód to kontrole kontrole i jeszcze raz kontrole. A tych wciąż jest za mało.

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.

← Poprzednia
Strona 1 z 2