<blockquote>
Dlaczego samochód sprowadzany?, dlatego że będzie w lepszym stanie wizualnym bo będzie dopieszczony przez dokładne ręce jakiegoś Turka tuż przed wiazdem do Polski?. Bo będzie miało mały przebieg, który przecież samemu można sobie skorygować ;) mogę polecić warsztat.
Dlatego, że w kraju jest więcej oszustów w tej branży nic za granicą. Typowych "Mirków" Ci u nas dostatek. Po samochód jadę z osobą, która zajmuje się tym od długich lat i osoby które korzystały z usług jego mościa, są zadowolone. Czasami i 3 dni się jeździ, żeby trafić coś dobrego, a i trzeba mieć miejsca. Wolę zapłacić chłopakom za pomoc w tej kwestii, niż nadziać się w kraju na "super" ofery. 😛
Focus trafił Ci się awaryjny (sprowadzany?), bo przecież Focusy zajmują czołówki aut bezawaryjnych co jak na Forda jest wyczynem.
Focus z kraju. Byłem napalony jak na pierwszy samochód i wziąłem takiego "mechanika" co wiedział niewiele więcej niż ja. Właścicielem był dziadek, ale na 2004 rok 142k km to trochę ostro przykręcił. No chyba, że to poprzedni właściciel (firma kurierska) jak się później okazało 🤪
Problem już po 2 miesiącach. Dwumasa padła. Reszta w ciągu 2 lat, to łącznik stabilizatora, nowy zacisk z tyłu, nowe amory z tyłu, nowa pompa wody, nowy akumulator centry, nowklocki plus tarcze nowe a teraz chyba jeszcze dojdzie rozrusznik i alternator. Wczoraj drutowałem ramie wycieraczki, bo grzybek wyskoczył. Zresztą już 3 raz to robię, bo przestałem już inwestować w tego gratka :P. Najśmieszniejsze jest to, że zacny mechanik sprawdzał papiery przed zakupem. Szkoda, że mi nie powiedział, że focus jest 4 osobowy. Doszły koszta ściągania nieistniejącej kratki i homologacji. Same problemy z samochodem, ale jak na tak doinwestowany samochód, to i tak muszę go sprzedać. Rodzinne kombi jest potrzebne, bo mi się kijek nie mieści w bagażniku 😄
Koniec ot bo po tych wywodach ktoś jeszcze zacznie palić byleby tylko nie kupić za zaoszczędzoną kasę jakiejś skarbonki na kołach 😂.
</blockquote>
Właśnie musiałem zapalić przez te OT :D
[/quote]
<blockquote>
BMW X5 remont silnika a właściwie jego kompletna wymiana drugi rok z rzędu 75tyś zł pierwsza tylko 30 tyś bo coś udało się poskładać za drugim razem się rozleciał. Ojciec zmienił na Toyotę Highlander bez bajerów, radarów i turbin. Zobaczymy ile pojeździ ale powiedział nigdy więcej BMW... Dobrze że miał ostatni miesiąc przedłużonej gwarancji bo zapłacił tylko 1000zł za nowy olej do silnika 😄
Jako posiadacz świeżo odebranego samochodu żony boję się całej tej elektroniki i sterującego silnikiem Androida 4.0.1 😂 ale zakładam że jak ma 4 lata gwarancji to popsuje się na koniec 😄 Natomiast sama jazd jest fajna z tymi wszystkimi systemami o ile się nie zepsują. Kiedyś szczytem fanaberii wydawał mi się wtrysk w motocyklu teraz nie wiem jak mogłem mieć tyle czasu gaźnik... Zapewnie do pierwszej awarii :bezradny: Postęp jest konieczny oby tylko nie szedł w parze z awaryjnością :boisie: Jak to odpowiedział sprzedawca w salonie renault na temat awaryjności samochodów ich marki - "Poprawiła się" 😂 i tym akcentem kończę offa :papa2:
</blockquote>
No jak Boga kocham nie idzie się powstrzymać, podkręcają jeszcze. Będzie krótko.
Samochód z Holandii i w Niemczech jeśli był uszkodzony blacharsko to mechanik nie jest potrzebny bo tam robią tak jak u nas praktykanci i nawet przez przysłowiowy płot widać które z samochodów miały malowane elementy. W Holandii (nie wszystkie) samochody są bardzo zaniedbane. Bardzo często nie mają nawet wycieraczek pod nogi tylko oryginalną wykładzinę. Na obrzeżach miast (farmerzy) już w ogóle nie dbają o cokolwiek, coś się urwie to jak się da jechać to bardzo często tego nie naprawiają. W niemczech trudno, o ile jest to jeszcze możliwe kupić dobry samochód w przystępnej cenie. W lato był kolega przez dwa tygodnie zjeżdżając bardzo dużą część niemiec aby zaleźć rozsądną Cayennkę - były droższe jak w Polsce i kupili po stłuczce.
Szukając w kraju trzeba brać przysalonowe komisy, ludzie zmieniają na nowe pozostawiając w rozliczeniu starszy model - tym sposobem można wyrwać naprawdę dobry samochód, serwisowany i bardzo często z kilkumiesięczną gwarancją choćby na sam silnik co też jest bardzo ważne.
Pisząc o Renault naciskasz mi na odcisk 😂, jestem posiadaczem Laguny od 12 lat. Nalatane toto ma prawie 600tys i gdyby nie progi zwalniające nadal gadałby oryginalny silnik, stary się zatarł po pęknięciu miski. Bolączką wszystkich Renaultów z ośmiozaworowymi motorami była skrzynia biegów, dokładnie dyfer z którego wypadała półoś. Nowe pierścienie wystarczały na krótko i było to upierdliwe, dopiero zastosowanie dyfra od Laguny 2 usuwało usterkę na zawsze (dyfer skręcany). Poza tym na Renault złego słowa powiedzieć nie mogę, zjeździłem nią Polskę wzdłuż i wszerz, nigdy się nie bałem że gdzieś nie dojadę. Teraz trochę mi jej szkoda bo stoi już praktycznie drugi rok nieużywana - mamy też Peugeota 106 w dieslu który tylko wącha paliwo bardzo często kupowane po cenach bardzo atrakcyjnych - najmniej awaryjny poazd jaki w życiu miałem i jakby ktoś mi to powiedział o nim to za chiny bym nie uwierzył. No i w te lato dołączył jeszcze wynalazek na gorsze drogi, taka idiotoodporna podróbka/kopia Pajero czyli Galloper. Też to jeździ, skacze nawet Marta przytopiła i nic jak do tej pory się nie dzieje - może dlatego ze na wiosnę jest przewidziany remont wszystkiego od spodu bo amorki jeszcze oryginały latają.
Motoryzacja temat rzeka, nie do łowienia ale rzeka.