hehe, fajnie, uważacie się za GOŚCI bo meczycie ryby dla przyjemności, ale jestescie wciąż WIELCY bo ciągle podkreślacie że je wypuszczacie, szkoda że nie spotykam WAS w realu, i szkoda że ja jestem sadysta który męczy ryby ze swojej próżności i sadyzmu, i nieraz łezka mi popłynie jak przyjdzie mi odhaczać mocną 80stke paskudnie zapietą na obie kotwice jerka. Nie pasuje tutaj, bo ja męcze ryby, często doprowadzając je do wycieńczenia czy nawet śmierci, i nie jestem z tego dumny, ale sprawia mi to niestety przyjemność więc wiem że jestem ten zły, ale wszyscy inni na tym forum robia to samo, ale są dobrzy...., nie wiem, może pieprze głupoty ale nie potrafie tego wyrazić w słowach, reasunując ; jesteście takimi samymi sadystami jak ja, a udajecie miłosników ryb, i przyrody, po co te kłamstwa, i oszukiwanie samego siebie??
Nie zauważyłem, by ktoś tu "miał się za GOŚCIA" bo męczy ryby dla przyjemności. Każdy wędkarz, łowiąc ryby (skutecznie - tj. zacinając, holując i wyciągając ryby z wody, względnie odhaczając je w wodzie) postępuje nieetycznie. Kropka. Taka specyfika tego hobby. Dlaczego to robimy? Nie bójmy się tego powiedzieć - bo wędkowanie sprawia nam przyjemność.
Wędkowanie, a nie zadawanie rybie cierpienia. O ile pierwsza czynność jest domeną wędkarzy, druga to zajawka sadystów. Podobieństwa nie ma żadnego, nie mówiąc już o tożsamości, którą sugerujesz w swojej wypowiedzi. Niestety, prawdziwe haki są ostre i nie łączą się z pyskami ryb za pomocą magnesów, jak w grze, którą posiadałem jako dziecko.
Oczywistym jest, że jedynym sposobem na kultywowanie naszej pasji, tj. łowienia, jest zadanie rybie mniejszych lub większych ran. Idąc dalej, od nas, naszej wiedzy i postawy, będzie zależało, czy ryba wróci do wody, a jeżeli tak, w jakiej kondycji i jakie będą jej szanse na przetrwanie. Nawet najbardziej zmasakrowana ryba może przeżyć, o ile wróci do wody. Faktów nie brakuje. Nie uczyni tego jednak, jeśli damy jej w łeb, czyż nie?
Najwyraźniej w całym tym szale samobiczowania umknęło Twej uwadze, że C&R to nie sposób na pompowanie własnego ego, ale katalog reguł, które pozwalają zminimalizować liczbę zgonów, spowodowanych naszą pasją. To z kolei jest jednym, choć nie jedynym, gwarantem na wędkarskie sukcesy w przyszłości.
Na koniec dodam, że ilekroć holuję rybę, modlę się by była zahaczona jak najpłycej i na jak najmniejszą liczbę grotów. Niestety, nie mamy na to zbyt dużego wpływu, choć stosując przynęty sztuczne, zapewne większy niż w przypadku naturalnych. Co ciekawe, w listopadzie ubiegłego roku wyholowałem szczupaczka, który zagryzł algę tak, że 2 haki kotwicy utknęły za dolnym fragmentem łuków skrzelowych, w ogóle nie perforując ciała ryby. Zero ran - szczęście niepojęte 😄
edytka:
C&R masowo uprawiane też szkodzi, i to przede wszystkim drapieżnikom, czyli rybom z punktu widzenia ekosystemu najcenniejszym. Na przykład, i może to sporo osób zaskoczy, w Szwajcarii catch & release jest całkowicie zabronione jako nieetyczne i nieludzkie.
Chcesz powiedzieć, że łowiąc i wypuszczając ryby szkodzimy im bardziej, niż łowiąc i zabijając? To niedorzeczne. Przypominam, że naszym hobby jest łowienie ryb. Warto zatem przyjąć, że łowić będziemy i w tych ramach należy się poruszać. "Nie łowienie", które chcesz propagować, z oczywistych względów, nie jest tutaj opcją.
Ps. Najzabawniejsze jest to, że większość osób, które uznają ten temat za "bezsensowny" i nadający się jedynie do zamknięcia, zabierają w nim czynny udział 👏