Zaciekawiony zdjęciami Maselinho wybrałem się dziś nad Jezioro Czerniakowskie. Mam nad tę wodę w zasadzie niedaleko, ale jakoś do tej pory tutaj nie trafiłem. Woda na oko fajna. Z 1,5 km długości, pod 100 m szerokości. Miejscówek sporo, ścieżki wydeptane, więc domniemuję, że wędkarze tu bywają. Liczyłem na to, że podpytam, ale dziś nikogo wędkującego nie było. Brzeg zachodni leży na trochę wyższej skarpie, co jest dużym plusem przy takim zachodnim wietrze jak dziś. Porzucałem na troczka (najlepsza metoda na szybkie rozpoznanie ukształtowania dna i głębokości na nieznanej wodzie) w kilku miejscach. Wody tak średnio ze dwa, dwa i pół metra głębokości, pewnie jakieś dołki są, ale mi się nie udało trafić przy tak pobieżnym obrzucaniu. Niestety mięciutko, dużo mułu, nie trafiłem żadnego zaczepu czy twardszego dna. Może w maju spróbuję tu z raz się wybrać, pontonikiem popływać wzdłuż trzcinek za szczupaczkiem.
A może i nie.
Bo niestety ogromnym minusem tej wody jest otoczenie. Gdzie by się nie ustawić w zasięgu wzroku dużo cywilizacji. Blisko Siekierki, zapuszczone działki, bloki nad samą wodą, linie wysokiego napięcia, w oddali widać Most Siekierkowski, po niedużym mostku sporo jeździ samochodów, mnóstwo śmieci na brzegu (szczególnie od strony działek).
Więc generalnie – mieszane uczucia.
Choć jakby tak o taką wodę zadbać, to nawet w takim otoczeniu mogła by to być perełka….