Pozdrawiam . 😄
Miętus
Wędkarstwo Gruntowe
Pozdrawiam . 😄
Tylko mam dylemat: skąd wziąć filecika ? nie sądzę żebym jakąś białą rybę teraz złowił i tak sobie myślę że rosówki to jeszcze chyba są do kupienia, do tego może wątróbka drobiowa, może na krewetkę by spróbować?
Jak zatwardziały grunciarz, od dziecka chciałem usiąść w listopadzie na miętusa, tylko zawsze albo nie było gdzie albo z kim i jakoś mi nie wyszło.
Sacha może odświeżymy temat? 😏
Właśnie gdzie? To podstawowy problem :zalamka:
Tego to nie wie nikt:bezradny:jeśli nie 17.11 to chyba bym się pisał. Chociaż i data może ulec zmianie bo 17 mam w planie dorsze ale jak będzie wiało to z dorszy "kicha" :beczy:
Właśnie gdzie? To podstawowy problem :zalamka:
Tego to nie wie nikt:bezradny:jeśli nie 17.11 to chyba bym się pisał. Chociaż i data może ulec zmianie bo 17 mam w planie dorsze ale jak będzie wiało to z dorszy "kicha" :beczy:
Mi z wyprzedzeniem trudno planować, ale generalnie na możliwości w weekendy nie narzekam. Ostatnio zwycięża lenistwo, ale na miętusa się zmobilizuje 😄
Ciekaw jestem Panowie co wyszło z planów polowania na miętusa?:)
Jak by nie patrzeć sezon właśnie się zaczyna (nigdy nie złowiłem tej ryby w mrozy, zaobserwowałem nawet zależność, że jak trafiłem na przymrozek to właściwie od razu można było wracać do domu. Co innego plus 5 - 10 c, deszczyk dobra rzecz, pełnia nie musi przeszkadzać - ważne żeby księżyc późno wschodził, były chmury lub cień wysokiego brzegu. Brania zwykle do 23.00 później brak, woda w korycie ale też porozlewana - miętus potrafi wyjść na łąkę :) )
Filary super ale jest inne bankowe miejsce na miętusa :). I nie ma co odkładać wędki, lepiej żyłkę trzymać w palcach - lepiej czuć delikatne szarpnięcia i nie ma czekania, gdy ryba i tak już na haczyku. No i nie połknie co zawsze kończy się dla ryby tragicznie. W końcu od zmroku do 21.00 - 23.00 tak wiele czasu nie ma a dobre brania trwają zwykle 2-3 godziny. Tym sposobem złowiłem kiedyś 14 miętusów w ciągu godziny (ale to było dawno temu i nie prawda :) )
Jeżeli są chętni to gotów jestem zorganizować wyjazd na tą rybę w okolice Warszawy. Do końca kwietnia bo wiosny teraz krótkie i w maju może już pójść spać (kiedyś można było liczyć na brania tak do 10 - 15 maja choć po zimnej burzy zdarzyło mi się złowić w czerwcu)
Temat urwany.:(
Ciekaw jestem Panowie co wyszło z planów polowania na miętusa?:)
Jak by nie patrzeć sezon właśnie się zaczyna (nigdy nie złowiłem tej ryby w mrozy, zaobserwowałem nawet zależność, że jak trafiłem na przymrozek to właściwie od razu można było wracać do domu. Co innego plus 5 - 10 c, deszczyk dobra rzecz, pełnia nie musi przeszkadzać - ważne żeby księżyc późno wschodził, były chmury lub cień wysokiego brzegu. Brania zwykle do 23.00 później brak, woda w korycie ale też porozlewana - miętus potrafi wyjść na łąkę :) )
Filary super ale jest inne bankowe miejsce na miętusa :). I nie ma co odkładać wędki, lepiej żyłkę trzymać w palcach - lepiej czuć delikatne szarpnięcia i nie ma czekania, gdy ryba i tak już na haczyku. No i nie połknie co zawsze kończy się dla ryby tragicznie. W końcu od zmroku do 21.00 - 23.00 tak wiele czasu nie ma a dobre brania trwają zwykle 2-3 godziny. Tym sposobem złowiłem kiedyś 14 miętusów w ciągu godziny (ale to było dawno temu i nie prawda :) )
Jeżeli są chętni to gotów jestem zorganizować wyjazd na tą rybę w okolice Warszawy. Do końca kwietnia bo wiosny teraz krótkie i w maju może już pójść spać (kiedyś można było liczyć na brania tak do 10 - 15 maja choć po zimnej burzy zdarzyło mi się złowić w czerwcu)
Mi jesienią nie wyszło, bo nie miałem z kim jechać, a samemu w listopadzie w nocy nie miałem zaparcia siedzieć. Ale trochę szukałem i pytałem nad wodą i mam namiar na dwie miejscówki, gdzie są. Na obu na jesieni słyszałem po rybach ponad 50 cm. Miałem usiąść w ten piątek wieczorem na wytypowanej miejscówce na Wiśle, ale za późno dokadałem się z kolegą i nie daliśmy rady się zorganizować. U mnie miętusy to plany od kilku lat odkładane na wieczne potem :(
Przynętę już mam więc pojadę na parę godzin wieczorem. Wprawdzie ma być spadek temperatury poniżej zera i może być lipa (pisałem o tym wyżej) ale sobota nie wybiera pogody. Dam relację z próby.
Miejsce podręcznikowe, woda wysoka ale w korycie, temp. 0 - 2 c, ciśnienie rosło, zasiadka w godzinach 18.00 - 21.00, przynęta wątroba wieprzowa.
Trzeci raz w życiu próbowałem łowić "zimą", i trzeci raz nie odnotowałem żadnego miętusiego brania. Pierwsze dwa razy dotyczyły listopada w podobnym przedziale temperatur ale ze spadkiem poniżej 0. W poprzednich przypadkach stosowałem przynęty sprawdzone - rosówki i żywca, tym razem wybrałem przynętę z książki wędkarskiej. Łowisko - mała nizinna rzeka - Jeziorka.
Zatem potwierdza się ostatecznie znana mi teoria, że wiosną na tą rybę wybrać się warto po pierwszej wysokiej (roztopowej) wodzie, która jak widać wypadnie w tym roku wyjątkowo późno.
Dlaczego zatem podręczniki podają, że najlepiej zimą jak śnieg, w listopadzie, grudniu ?
Moje obserwacje dotyczą małych rzek, na Wiśle i jeziorach szukać miętusa dla mnie to jak igły w stogu siana. Zatem w dużej wodzie być może obowiązują inne zasady.
Podsumowując zalecam próbować koniec września - październik, potem po połowie marca - początek maja, poniżej 5c szkoda wychodzić z domu i bezsensownie marznąć. Oczywiście podane okresy dotyczą lat "normalnych". Najlepszy żywiec lub filet ewentualnie 2 rosówki, piaszczysta granica nurtu z dołkiem, w okolicy koniecznie duża karpa lub inny obiecująco podmyty schowek czyli jak w przypadku wielu innych gatunków.
No i ostatnie spostrzeżenie. W wielu małych rzekach w ostatnich dziesięciu latach populacja miętusa znacząco spadła z powszechnego gatunku na sporadyczny i na tą chwilę nie uzyskałem odpowiedzi czy winne są tego stanu rzeczy zmiany klimatyczne czy nie. Jeżeli winne jest ocieplanie klimatu to zmniejszenie populacji dotyczyć może większości obszarów Polski
Życzę sukcesów Witaszek! :)
Na pewno ponowię próbę. No i proponuję koledze spróbować połowić wiosną, lada moment powinny być warunki. Wg podanych wskazówek jeżeli tylko miętus jest w rzece (a Wkra sprawia bardzo obiecujące wrażenie) powinny być efekty. Cudownie pachnąca grzybami jesień nie zastąpi rozćwierkanej wieczorem i skoro świt wiosny :)
Penetrowany przeze mnie odcinek Jeziorki jest zachwycający i obfituje w jazie, płocie zapewne w klenie i jelce (obserwowałem spektakl pobierania owadów z powierzchni w czerwcu) Jest miejsce na zaparkowanie aut (rzadkość nad Jeziorką).
Chętnie bym zapoznał sharp drakersów. Jeżeli byli by chętni spotkać się i podzielić doświadczeniami to miejsce uważam za godne. Termin najlepiej wiosenny bo potem teren staje się tak dziki, że wędrówka wzdłuż rzeki jest przeżyciem ekstremalnym.
Woda w Jeziorce jeszcze wysoka, nie bardzo wiedziałem gdzie się zastawić.
Wylot małej pełnej wody rzeczki z relatywnie spokojnym nurtem wydał mi się najlepszym wyborem.
Było już za późno (południe na jazia to najlepsza wg mnie pora wiosną) ale próba na spławik przed zmrokiem przyniosła uderzenie jazia. Poznałem to po charakterystycznej masakrze rosówki bo rybę poczułem na kiju tylko przez moment.
Wreszcie zapada mrok i po dwie rosówki na gruncie lądują na pograniczu nurtu.
Niestety dwie godziny i tylko płociowe szarpania nie pozwalają mi zasnąć. Nie wspominając o kilku bobrach, które podchodzą niemal pod nogi i kilka razy przyprawiają mnie o zawał (ten głaz w wodę !) plus lis czy co to było płoszący kaczki. Miętus nie stawia się na umówione spotkanie.
Prawdopodobnie dzisiaj woda jeszcze nieco opadła. Może spróbuję po raz ostatni tej wiosny poszukać "marmurka" ale dla pewności, żeby nie było zerowego wyniku, to postawię drugą wędkę na kukurydzę. Lepsza płoć niż nic :)
Nikt widzę nie próbował się z marmurkiem czy też się nie pochwalił?
trzeba będzie odświeżyć przed marcem :) Ja też generalnie za wielkiego doświadczenia i wiedzy nie mam...
Wyprawa na rzeczne dorsze - to ostatni mój wypad na marmurki. Ale w tym roku jakieś miejscówki są wypatrzone już, oby tylko woda za bardzo nie rozlała na wiosnę :)
Czekam na zaproszenie.
Opiszcie jak wygląda miejscówka mietusowa moze u mnie są takowe.
Witam! Dawno się nie odzywałem, ale w sprawie miętusów coś tam mogę pomóc :). Prawdą jest, że dużo ważniejsza w ich przypadku jest miejscówka niż wszelkie inne aspekty. Jeśli znajdziesz pierwszego miętusa, jesteś w domu :). Ja szukam ich zwykle na klasycznych opaskach - i zauważyłem, że najlepiej biorą w miejscu, gdzie opaska ma swój początek - tzn. rzeka przechodzi od piaszczystego brzegu do kamienistego. Dobrze, jak w takim miejscu jest co najmniej metr głębokości i spowolniony podwodnymi przeszkodami nurt. Im więcej kamieni, faszyny - tym lepiej. Oczywiście dla miętusów, a nie dla naszych zestawów. Łowię zwykle na filety z ryb - najlepsze są takie ze skórką, które dobrze trzymają się na haku, gatunek wykorzystanej do pozyskania filetów ryby to sprawa drugorzędna. Wędzisko najlepiej dość solidne, żyłka 0,35 i niewiele cieńszy przypon (dla miętusów grubość żyłki nie ma większego znaczenia). Ciężarek w zależności od uciągu wody, ale raczej spory. I bardzo ważna sprawa - duży hak, ponieważ nawet małe glizdy potrafią głęboko zassać spory filet, a szkoda je krzywdzić bardziej niż jest to konieczne dla naszego hobby. Brania na ogół widoczne, ale lepiej profilaktycznie sprawdzać co 10-15 minut zestaw, bo czasem nawet spory miętus po braniu zastyga w bezruchu pod jakimś kamieniem. Z powodzeniem łowię miętusy w Wiśle - nie dla ich walorów smakowych, ale dla niesamowitego klimatu zimnych listopadowych i marcowych nocy :). Aha, jeszcze jedno - im gorsza pogoda, tym lepsze brania. Zdecydowanie ważne jest ciśnienie - im niższe, tym lepiej. To taka ryba à rebours - odmienna niż wszystkie. Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych łowów na słodkowodnego przedstawiciela dorszowatych.
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.