Pooglądałem i bardzo mi się podoba. Ale myślę, Pawle, że liczysz na sugestie czy spostrzeżenia. Oto moje.
Gawędziarska forma filmów jest rewelacyjna. Daje to dodatkowy klimat przekazu. A delikatna niezgodność rozmówców między sobą skłania do własnych przemyśleń, co uważam za bardzo rozwojowe.
Atutem jest oczywiście również to, że wszystko jest w plenerze. I właśnie a propos tego pleneru. Może warto by zwiększyć procent pokazywania przyrody. Wiem, że niekiedy rąk brakuje, ale może podczas mówienia więcej pokazać Rzeki czy okolic, a mniej wędkarzy-autorów. Mówienie czy rozmowa spoza kamery na tle przyrody też może dodać klimatu filmom.
Pawle, Twoje (Wasze) filmy pokazują codzienną codzienność wędkarską. Piszę o tym, żeby Ci przekazać, że film wędkarski bez ryb też ma swoją konkretną wartość. Bywa przecież i tak właśnie, że za duża woda, ryby nie żerują czy my mamy gorszy dzień… Ale takie dni są też potrzebne, dzięki nim łatwiej docenia się te lepsze dni… Poza tym jak nie bierze - więcej człowiek myśli i kombinuje.
Nie zmienia to faktu, że nie mogę się już doczekać filmu, w którym traficie na dobre żerowanie nocnych sandaczy. A widząc Wasze zacięcie i konsekwencję –wiem, że się doczekam.
Aha, drobna rzecz na którą warto zwrócić uwagę. Jeżeli to możliwe warto tak kadrować samo wędkowanie (np. boleni z przelewu, jak rozumiem wtedy kamerka jest ustawiona na czymś-statyw, kamień, plecak), żeby kadr obejmował koniecznie szczytówkę wędki. Nie ukrywam, że ja podczas oglądania holu ryby (czy też oczekiwania na branie) patrzę głównie właśnie na szczytówkę wędki.
O samej merytorycznej zawartości materiałów nie wspominam, widać, że znacie się na rzecznym wędkarstwie i przekazujecie sporo wartościowych informacji…
Co do filmów instruktażowych. Warto je robić chociażby dla takiego wędkarza jak ja, który się właśnie dowiedział, że rozebranie rolki prowadzącej nie musi skończyć się katastrofą i zgubieniem połowy części…
Jednym słowem – tak trzymać! I czekam na kolejne filmy…:)🎉👋