Oglądając piękną prezentację Wozika zastanowiłem się co ja szczególnego zapamiętam z wędkarskiego roku 2009🤔. Uznałem, że takie przemyślenia będą sensowną kontynuacją tegoż wątku. I zestawiłem sobie takie trzy różne wydarzenia.
Jako najważniejsze zdecydowanie uważam pierwsze moje spotkanie w większym drakerskim gronie. Było to w lipcu na Okoniu. Nareszcie „na żywo” mogłem poznać ludzi, których znałem jedynie z netu. Po tym spotkaniu często już do końca roku wędkowałem w gronie Drakersów, a ukoronowaniem była nasza wspólna Wigilia oraz liczne już plany na rok następny🎉.
Dodatkowo spotkanie na Okoniu zapamiętam z tego względu, że mimo iż złapałem tam życiowego amura i karpia to i tak nie zgarnąłem głównej nagrody! Pięknego rzeźbionego jesiotra sprzątnął mi z przed nosa Rapa! Niedobry Rapa!!!!☝️
Drugim, ale za to bardzo smutnym wydarzeniem mijającego roku, była letnia tragedia Bugu. Te tony śniętych ryb to ogromna strata dla nas wędkarzy, ale jeszcze większa dla samej przyrody. Miejmy nadzieję, że więcej nic takiego się nie zdarzy.
Ale sama rzeka pokazała, że człowiek czy też natura tak łatwo jej nie zniszczy. Nie ukrywam, że jadąc w grudniu na starorzecze Bugu nie wierzyłem, że coś złapię, chciałem tylko sezon skończyć tak jak w zeszłym roku. A tu spotkała mnie ogromna niespodzianka. Połapałem fajnych okoni!!!
Bug to niesamowicie silna Rzeka!!!
Wiosną
Jesienią
No i przechodzę do trzeciego wydarzenia. Całkiem inny wymiar i charakter, ale… Otóż bardzo okazyjnie, bodajże w maju, zakupiłem spory zestaw woblerków Rapali po cenie aż nieprzyzwoicie niskiej! Normalnie nie stałbym się posiadaczem aż takiej kolekcji………. Cieszyłem się po tym zakupie jak małe dziecko! Do tej pory częściej je oglądam niż na nie łapię😄😄😄!
A co Wy zapamiętaliście z tego kończącego się 2009 roku?