Nie wiem, nie mój problem, ale na Twoim miejscu zastanowiłbym się jeszcze chwilę zanim naprawdę ktoś czysto przypadkowy Ci się do składu zgłosi. Co będzie jak trafi Ci się ktoś kto ciągle i bezustannie o czymś gada, tak terkocze tylko aby terkotać - jesteś w stanie to znieść przez dwa tygodnie. Albo on rana pierwszą czynnością wykonywaną przez takiego kompana będzie piwko. Piwko na pobudkę. Piwko przed wypłynięciem. Piwko na łódce. Piwko bo nie biorą. Piwko bo zaczęły brać. O szczaniu za burtę co 15min po piwkach mam wspominać ;). Albo trafi Ci się ktoś co się z babą rozszedł, psa stracił, albo cholera wie co i przez całą wyprawę będzie Ci się żalił. Pomyślałeś o tym?.
Ja tylko gdybam, ale pamiętam jak sam znalazłem się z przypadkowymi osobami gdzieś tam w pewnej sytuacji, no cholera mnie brała z miejsca. Ja odbiłem i wróciłem a Ty będziesz w stanie przerwać wypad przez kogoś z kim jednak wytrzymać nie sposób.
Na dzień dwa można z kimś nieznanym zaryzykować. Dwa tygodnie, w życiu bym nie zaryzykował. Oczywiście może być wszystko w porządku, ale może też taki wyjazd okazać się strzałem w stopę czego oczywiście Ci nie życzę 👍.
Do września jeszcze trochę czasu. Półtora klocka nie majątek, ja bym chyba albo zabrał kogoś kogo znam, albo dozbierał i pojechał sam.
PS: jak wyjazd dojdzie do skutku to daj jakąś relację. Mam dość sporo znajomych jeżdżących i do Szwecji i do Norwegii, ale jakoś niczego obejrzeć ani poczytać o połowach nie mogę. Z relacji słownych najczęściej jest to jak oni tam pili 😂. Ale tak bywa jak baba ze sznura spuści i grupa pantofli gdzieś się na jakiś czas wyrwie to wóda, wóda i wóda 😄.