Baner profilu Bombel

@Bombel

@Bombel 2 2/6 Draker na fali Poziom 2 272 pkt

Po godzinie byłem spakowany. Wezwałem taksówkę. U Maćka zameldowałem się kwadrans przed czasem. Jeszcze tylko kurs do Śródmieścia, gdzie zbierała się cała ekipa - siedmiu czy ośmiu. Na dwa samochody. I start - kierunek Łeba, na katamaran "Kubuś". Wyjście w morze o 6:30.

Skomentuj

Zainspirowały mnie pojawiające się czasem na portalach wędkarskich dyskursy o dzieleniu się wiedzą. Wreszcie wystąpił ktoś z pretensjami, że deklarowana jest wymiana informacji, a tu klops. Bo nikt nie chce zdradzać swoich najlepszych łowisk.

Skomentuj

Liceum to już czas dalszych wypraw, w tym na nocki. Najfajniej było na odcinku Kleszewo - Lipa. Jak sobie wspomnę, jakie tam wówczas panowało odludzie... Ech, łezka w oku się kręci...

Skomentuj

Przekroczyłem półmetek, więc tak mnie czasem nachodzi na wspominki... Które teraz, z dystansu paru dekad z wędką, pozwalają na w miarę obiektywne, choć nie pozbawione sentymentu, zerknięcie za siebie. Ku początkom.

Skomentuj

Ile to już lat tam nie byłem? Ćwierć wieku, może dłużej... Gdzieś tak. Choć nie, jeszcze zaglądałem kilka razy, już jako dorosły facet. Wiosną, gdy nad Narew powyżej nie dawało się dojechać, bliżej Pułtuska ścisk na brzegu taki, że nie ma gdzie kija wcisnąć, a kwietniowe,...

Skomentuj

Chyba żadne inne ryby nie uczą wędkarzy pokory tak, jak czynią to okonie. Będąc stworzeniami o niebo bardziej nieprzewidywalnymi niż kobiety ... To najbardziej kapryśne ryby. Nieprzewidywalne. Nie wiadomo, dokąd się przeniosą w danym czasie. Jeziorowe, okoniowe górki? Niby pewniak.

Skomentuj

No, czas najwyższy! - powiedziałem sobie, gdy Sacha wspomniał o wyprawie na pstrągi. Prawie czterdzieści lat uganiam się z wędkami, a kropkowańca jeszcze nie próbowałem przechytrzyć.

Skomentuj

Już wiosną dowiaduję się od Kiciusia_buraska, że na 22 lipca jest dla wucewujków rezerwacja na 8 miejsc. Oczywiście na pokładzie "Admirała", bo jakżeby inaczej:) Jarek przekazuje mi pałeczkę, bo sam jechać nie może.

Skomentuj

W poprzednim tekście nt. rzekomo tajnych miejsc z pełnym przekonaniem stwierdziłem, że to nie tajemne miejsca są podstawą wędkarskiego sukcesu, lecz poznanie tajemnic poszczególnych miejsc.

Skomentuj

- Kiedy ostatni raz tu byłeś? - Jarek popatrzył badawczo - Bo ja ze dwa lata temu. Ale tylko tak, popatrzeć, nawet bez wędki. - Cholera, trudno powiedzieć - Adam podrapał się po głowie - Chyba z pięć lat, może i z siedem.

Skomentuj

Majowych szczupaków, nawet mimo długo utrzymujących się, wysokich temperatur, raczej nie szukam na ich letnich, rzecznych stanowiskach. Odpuszczam więc opaski, strome, najeżone korzeniami burty, głębokie przybrzeżne rynny i im podobne łowiska ze zdecydowanym uciągiem.

Skomentuj

Pierwsze dwa dni długiego weekendu niestety w pracy. Szczególnie 1 maja ciężko przeżyć. A to z powodu zazdrości. Tak, zazdrości. Nie dość, że pogoda znakomita, to jeszcze telefon przynosi wieści od ekipy zebranej na beloniadzie: pogoda wymarzona, bezwietrznie, bezchmurnie, nastroje...

Skomentuj

O pewnej mazowieckiej rzeczce usłyszałem wiele lat temu. Nie będąc jednak zainteresowany wówczas pstrągami, nie zarejestrowałem w pamięci nazw pobliskich miejscowości. Tylko nazwę rzeczki i rejon. Aż naszło i mnie, żeby pstrągowania popróbować. I... spodobało się.

Skomentuj