Szósty stycznia 2011 roku, święto Trzech Króli. Dzień historyczny z dwóch powodów. Po pierwsze – nagle jest to dzień ustawowo wolny od pracy. A po drugie… Tego dnia odbył się Pierwszy Spontaniczny Zimowy Zlot Drakersów Okoń 2011.
Z różnych względów frekwencja nie była imponująca.
Głównym powodem był fakt, że kilku Drakersów zostało zaatakowanych niespodziewanymi chorobami. Poza tym okazało się, że część pracodawców za nic ma sobie tak ważny zlot i postanowili jednak pracować.
Cóż, proza życia…
Jednak najważniejsze, że kilku Drakersów stawiło się na spotkaniu.
Pogoda, mimo niekorzystnych zapowiedzi, była przyzwoita.
Nad ranem minus jedenaście stopni Celsjusza, w czasie dnia temperatura wzrosła do ok. minus 5. Słoneczko wyłaniające się zza chmur z nadwyżką rekompensowało chłodne powiewy wzmagającego się wiatru.
Grzesiek, Damian, Mariusz, Bartek i Paweł przemieszczali się dzielnie, z uporem poszukując stad żerujących ogromnych ryb. I udało im się to. Znaleźli… pstrąga, i go złapali!
Działo się to na początku, więc otucha wstąpiła w dzielne serca Drakersów.
Z uporem, przemieszczając się tyralierą po lodzie i wiercąc, zintensyfikowali Oni poszukiwania.
Niestety, ten złapany na początku, być może był przedostatnim pstrągiem w łowisku.
Ostatni był mądrzejszy, kilka razy dał o sobie znać delikatnymi przytopieniami spławików, ale złapać się nie dał, cwaniaczek. Gardził świeżym śledziem, a nawet pysznymi krewetkami koktajlowymi!
Również żadna z zapodanych mu blaszek nie skusiła go.
Mimo to Drakersi przez cztery godziny bawili się świetnie tropiąc tę bestię.
Żartów nie było końca, bo humor to najlepsza broń w takich sytuacjach. Zabawa była tak świetna, że ze stuprocentową pewnością można założyć, że dzielni Drakersi wielokrotnie jeszcze spotkają się na lodowych zmaganiach z Wielka Rybą…
Panowie, dziękuję za świetne spotkanie!
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem