Czerwiec nas w tym roku nie rozpieszcza.... 😂
I jeszcze jeden 😊 Teraz chyba do końca czerwca trzeba się zająć sumem i sandaczem... 😊
Deszczowo dzisiaj, ale nudy nie ma ... 😊
Takie wieczory pamięta się latami... Jesień, około 19:30, siedziałem na łódce próbując złowić sandacza, gdy zadzwonił kolega Leszek - "Szybko płyń do mnie mam dużego suma!"
Nie było
...
Takie wieczory pamięta się latami... Jesień, około 19:30, siedziałem na łódce próbując złowić sandacza, gdy zadzwonił kolega Leszek - "Szybko płyń do mnie mam dużego suma!"
Nie było czasu do stracenia. Leszek przesiadł się ze swojej łódki na moją i zaczęliśmy gonić rybę, która już zdążyła odpłynąć spory kawałek. Walka trwała do około 22:00, kiedy w końcu udało się wtargać tego kabana na pokład. Dokładnych wymiarów już nie pamiętam, ale było to około 228 cm długości i około 135 obwodu... Potwór!
Po krótkiej sesji sum wrócił do wody. Wyciągnęliśmy go za burtę na płytką wodę przy brzegu, kolega przytrzymał go pod płetwami, a ja odholowałem nas na środek rzeki. Chwilę później, na środku Narwi, olbrzym odzyskał siły i majestatycznie odpłynął do swojego domu 💪
Właśnie rozpoczął się sezon sumowy 2026... nastawiacie się na tego drapieżnika na Narwi?
Puch, biały puch. Wszędzie biały puch. Od lat panuje przekonanie, że gdy pyli topola, ryby nagle przestają brać. Teorii jest wiele 😊 Na przykład jedna z nich mówi, że ryby ją jedzą a pot ... Puch, biały puch. Wszędzie biały puch. Od lat panuje przekonanie, że gdy pyli topola, ryby nagle przestają brać. Teorii jest wiele 😊 Na przykład jedna z nich mówi, że ryby ją jedzą a potem chorują i dlatego nie biorą. Czy to prawda? A może prostu akurat topola pyli w takim okresie, że część jest na tarle, część przed tarłem, a może pogoda jeszcze nieodpowiednia, a może temperatura wody jeszcze za mała? 😊 A Wy jak myślicie?
Kilka fotek z 3dób w maju
🔥
Panowie! Zaczęły brać! Ruszajcie nad wodę! 😂
Historia znad wody 🌊
Wczoraj wyskoczyłem za kleniem na grunt. Obskoczyłem kilka miejscówek - było parę delikatnych puknięć, ale nic konkretnego do zacinania. Po 20:00 zacząłem już powoli
...
Historia znad wody 🌊
Wczoraj wyskoczyłem za kleniem na grunt. Obskoczyłem kilka miejscówek - było parę delikatnych puknięć, ale nic konkretnego do zacinania. Po 20:00 zacząłem już powoli odpuszczać. Miałem jeszcze ze sobą spinning, ale szczerze mówiąc, nawet rzucać mi się już nie chciało. Wracałem więc spokojnie, ciesząc się ciszą, wodą i przyrodą 🌅
I wtedy trafiłem na tarło uklejek.
Istny armagedon 😄 Woda dosłownie eksplodowała od ataków drapieżników. W jednej chwili odechciało mi się wracać i spinning momentalnie wrócił do łask. Przez dobrą godzinę machałem wśród gejzerów wody po atakach ryb. Główny prym wiodły bolenie, praktycznie co chwilę gdzieś strzelały po powierzchni. Niektóry naprawdę ładne... Przy trawach na pewno kręciły się też okonki i małe szczupaki, ale tego wieczoru głównymi drapieżnikami były zdecydowanie bolenie.
Po godzinie ręka zdrętwiała i dałem sobie spokój 😅
Trochę niżej była zalana główka, więc postanowiłem jeszcze na chwilę rzucić pickera. Tak "na ostatnie 15 minut". Stanąłem zaraz przy brzegu, zarzuciłem zestaw, zapaliłem papierosa i siedzę.
Po chwili na brzeg podjeżdża samochód. Widać od razu, że przyjezdni wędkarze, rejestracja WF. Wysiadają i lekkie zdziwienie, bo miejscówka zajęta. Stoją, patrzą, myślą. W końcu zaczynają rozkładać wędki.
Ani "dzień dobry", ani „bierze coś”, ani nawet "pocałuj mnie w dupę" 😄 Totalna cisza.
Siedzę dalej.
Wyciągają graty, robią zestawy... Widzę po chwili, że zaczynają się jednak pakować i chyba chcą szukać innego miejsca. W końcu zrobiło mi się ich szkoda i mówię:
- Panowie, ja zaraz kończę, więc jak chcecie tu stanąć, to śmiało.
I dopiero wtedy odzyskali głos:
- Ooo, to super, dziękujemy bardzo!
Zaczęli z powrotem rozstawiać sprzęt, a ja zwinąłem wędkę i popłynąłem do portu.
Wracając, zacząłem się zastanawiać, w jakich dziwnych czasach żyjemy. Nad wodą coraz mniej rozmowy, coraz mniej zwykłego ludzkiego kontaktu. Ludzie patrzą na siebie spod byka, atmosfera bywa napięta, jakby każdy siedział tam za karę. Albo chciał drugiego co najmniej utopić.
Kiedyś praktycznie zawsze było jakieś: "Dzień dobry", "Bierze coś?" etc.
Nie twierdzę, że jestem starym dziadem 😄 Ale pamiętam czasy, kiedy sam miałem te 20 lat i wydaje mi się, że nad wodą było po prostu... bardziej normalnie.
Może to kwestia social mediów? Może internetu i ciągłego hejtu za każde słowo? Może za dużo ekranów, a za mało zwykłej rozmowy z drugim człowiekiem?
A jak to wygląda u Was nad wodą? Macie podobne odczucia czy wręcz przeciwnie?
Zapraszam do dyskusji na forum 👇
https://shrap.pl/forum/watek/dzien-dobry-nad-woda-relikt-przeszlosci-Zz2YSH