W kilka osób spotkaliśmy się na "Okoniu". Pogoda i spotkanie rewelacyjne. Rybki bardzo długo nie dopisywały. Po jakimś czasie Sacha poszedł do grupy wędkarzy dowiedzieć się co i jak. Jak tylko odszedł jego wędka spadła z wiaderka Podskoczyłem do niej...
krotki hol, Sacha ile sił w nogach dobiegł i w tym momencie pękła żyłka. Kołowrotek z tych "tanich" żyłka cieniutka i jak twierdził Sacha badziewna i tak to się skończyło. Pogadaliśmy , pośmialiśmy się, przyjechała Ela potem pojechała po Tomka i tak leciał dzień.
Słońce przepiękne i cieplutko mimo mrozu.
Marcist i ja przenosimy się na już opuszczoną miejscówkę, gdzie dwóch wędkarzy wcześniej połowiło pstrągi.
Wiercimy nowe dziury i już po kilku dosłownie sekundach Marcist ma branie. Po chwili Marcin woła mnie, że i na mojej wędce mam branie.
Dobiegam i we dwóch holujemy ryby.
Oczywiście, jak już co poniektórzy znają mojego odwiecznego pecha, ryba się zrywa a Marcin wyciąga pięknego około 40taczka. Po chwili zostawiona Ekipa już jest koło nas i razem podziwiamy zdobycz.
Dobrze jest - myślimy sobie, na zero nie będzie. Zatracamy się przez chwilę w podziwianiu rybki. Szkoda, że trzeba ją zabrać...
Niestety po chwili Ela z Tomkiem meldują, że już muszą jechać.
Tomek lekko mówiąc nie był przygotowany do łowów podlodowych bo w Nowym Dworze był w innych celach.
Po chwili Marcista wędka zaczęła uciekać do przerębla!
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Zacięcie i siedzi!! Nagle druga węda zsuwa się w dziurę i Marcin holuje ryby na dwie ręce. Jednak z jednej ryba się zrywa. Druga wędka sprawuje się lepiej i twardo trzyma rybsko. Podziwiamy piękne odjazdy.
Zdobycz raczej nie jest mała! Widząc ją przez chwilę w przeręblu mam wrażenie, że jest zapięta za grzbiet i ciężko a raczej niemożliwe będzie wyciągnięcie jej przez otwór w lodzie.
Kołowrotek co chwilę pięknie gra...
ryba robi dalekie odjazdy jednak po malej szamotaninie widzę w dziurze ogromny łeb prawidłowo zapiętego pstrąga! Widzę haczyk omotany o żyłkę ale pstrąg dalej siedzi... co jest grane?? Marcin chwytem pod skrzela wyciąga go z wody.
Piękny tęczak!
Seria fotek i łowimy dalej.
W końcu i ja doczekałem się brania... zacinam i odjazd!! Po 3 sekundach Sacha stojący ok. 6-8m ode mnie także melduje branie i razem holujemy a Marcin strzela fotki. Ja nie mogę odciągnąć ryby od dna...
co to jest??
Sacha też to samo...
coś mi nie gra. Nagle dochodzi do mnie co się stało. Mówię Darkowi żeby pociągnął w górę zestaw.. tak robi a moja węda w dół. Ja do góry wędkę a jego wędka w dół.
Pstrąg przy odjeździe tak obrał kierunek, że 6m dalej trafił w zestaw Darka...
splątał je i się wypiął. Tego już było za wiele... tak nam zagrał na swoim rybnym nosie że Sacha nie wytrzymuje i melduje, że ma dosyć i odjeżdża.
Potem mieliśmy jeszcze z Marcinem po jednym pstryknięciu i koniec.
Czas wracać. Niebawem powtórka.
Dzięki Wam, że przybyliście i dzięki za miłe spotkanko A niech żałują ci co nie przybyli.
Pozdrowienia dla spotkanego Kolegi Drakersa - Fryc2002!
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem