Siedzę sobie na wiślanej główce. Jest piękny kwietniowy poranek…. Gruntówki zarzucone. Rapka klika razy delikatnie zaznaczyła swoją obecność w Wielkiej Rzece. Przypomniałem sobie kilku wędkarzy, których kiedyś spotkałem na tej główce… Wędkarz pierwszy Zaprawiony w bojach - nie najmłodszy.
Uzbrojony w toporny sprzęt, uniwersalny kij do 30-40 gram, teleskopowy, solidny kołowrotek z żyłą 0,30. Na końcu zestawu wisi metalowy przypon z białym trzycalowym kopytem na uniwersalnej główce 10-15 gram… Na nogach gumowce.
Ciekawe, czy ma kartę wędkarską. Parę lat temu go spotkałem. W kwietniu właśnie… - Dzień dobry - zagajam… W odpowiedzi cisza. - Dzień dobry – nie poddaję się – Bierze coś? Pomruk niezadowolenia, wygląda na to, że chyba przeszkadzam.
Nic tu chyba po mnie. Powoli odchodzę. Nagłe zamieszanie, słyszę „Jeeest!”, odwracam się. Kij wygięty, ale hol szybki, solidny sprzęt robi swoje. Stoję nieco wyżej, więc widzę charakterystyczną płetwę wiślanej torpedy.
Nagle luz, ryba się spina prawie pod nogami. Słyszę: „K…a mać!”. Cieszę się niezmiernie. Nie znam tego wędkarza.
Ale i tak go nie lubię. Wiem, że ostatkiem sił boleń uratował sobie życie. Bo facet wygląda na takiego, co wszystko do wora ładuje… Małe czy duże, pod ochroną czy nie…
Wędkarz drugi Trochę podobny do pierwszego.
Może lepiej ubrany. Sprzęt ciut lepszy. Ale przynęta i przypon podobne. Czas również. To kwiecień… Nie jest tak skupiony jak ten pierwszy. Jakby bardziej na luzie. Rzuca tak trochę na chybił trafił.
No i trafił! Boleń jest spory, widać, że sprawił mu ogromną radość. Trochę nieporadnie holuje. To wędkarz „niedzielny” raczej jest. Znamy się z widzenia, więc prosi o pomoc, o podebranie.
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Udało się. Nie mam obaw, wydaje mi się, że mam wszystko pod kontrolą. Podaję mu delikatnie rybę. I mówię: - Fajny bolek, sam go wypuść. Patrzy na mnie niepewnie, zdziwiony. - No, jeszcze tydzień jest pod ochroną - dodaję.
- Aha, nie wiedziałem – odpowiada speszony. Widzę, że walczy z sobą. Na jednej szalce waży moje słowa, że pod ochroną, z drugiej chęć pochwalenia się rybą w domu… Wygrywa. Wypuszcza rybę. Wydaje mi się, że po pierwszym niezadowoleniu dostrzegłem w Jego oczach jakiś błysk radości… Ja również dobrze się czuję…
Wędkarz trzeci Ten to nowoczesny wędkarz.
Przez Wielkie W. Młody. Wyekwipowany doskonale! Kijek chyba z pracowni, kurcze, musi nic nie ważyć! Czuć pewnie na nim drgania najmniejszego hornecika, ale ogarnie spokojnie również tonącą ósemkę.
Na błyszczącym w słońcu kołowrotku cieniusieńka, sportowa plecionka do 6 kilogramów wytrzymałości… Kamizelka lśni nowością, na nogach wysokiej jakości spodniobuty. Na nosie polaroidy, na głowie czapka z daszkiem i wpiętymi jakimiś bajerami… Spotkałem go na główce, w połowie kwietnia, a jakże… A właściwie to On spotkał mnie, wszedł na główkę… - Dzień dobry –zagaja kulturalnie, przyjaźnie.
Odwracam się z uśmiechem. - Dzień dobry – odpowiadam. Patrzy na moje gruntówki, pyta: - Biała ryba aktywna? - Słabo – odpowiadam – parę płotek, jakiś krapik. Tylko rapka gdzieniegdzie zachlapie… - A tak – ożywia się młody wędkarz - boleń już chlapnie tu i tam, choć dziś nie udało mi się żadnego przechytrzyć.
W tym roku kwiecień wciąż chłodny, ciężko o rapkę. Nie to co w zeszłym roku, zdarzało się i kilka sześćdziesiątaków wyholować jednego dnia… - W kwietniu? – pytam… - Tak – odpowiada bez cienia zażenowania… Nieco skonsternowany jestem, ale myślę, chłopak wygląda sympatycznie, uznałem, że warto pogadać.
- Przecież boleń ma okres ochrony, nie wolno go łowić – zagajam. - A to fakt, wiem o tym. Ale ja i tak wypuszczam wszystkie ryby. Więc krzywdy im nie robię. - Ale przecież regulamin… - A co mnie obchodzi regulamin!
⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!
Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.
– chyba się wnerwił – Skoro wypuszczam ryby to mi wolno je łowić… Nie będę dalej opisywał naszej rozmowy. W każdym razie nie rozstaliśmy się w zgodzie… Wędkarz czwarty To ja.
Siedzę sobie w kwietniu na mojej główce. Z rozmysłem łowię na grunt płotki i krąpie…
Przechodzi koło mnie stado spinningistów.
Różnego pokroju. Każdy pewnie myśli: „Ha ha ha, ten to na pewno bolenia nie złapie”. Mają rację… Ale przechodzi też… …Wędkarz piąty Łowi klenie i jazie. To widać od razu.
Kijaszek delikatny, nieduży kołowrotek. Przywitał się cichutko, przycupnął obok. W pudełku ma malutkie woblerki i obrotóweczki. Rozmawiamy, pyta o wyniki. Opowiada, że przeszedł już kilka kilometrów, korzysta z fajnej, bezwietrznej pogody.
Dwa kleniki skusił, jazi ani śladu. - Za to – mówi – przy drugiej główce rapka zaczyna już chlapać. Ominąłem ją, po co kusić los? Wrócę tam za dwa tygodnie, w warkoczu na pewno jakiś boleń będzie na mnie czekał… Pożegnał się, poszedł dalej.
Lubię Go, lubię tego Piątego Wędkarza… Nawet Go w myślach nazwałem: PRAWDZIWY WĘDKARZ!!!
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem