Na sam koniec dość nieudanego wędkarsko 2012 roku postanowiłem, że od nowego sezonu chciałbym spróbować poplątać troszkę sznura, czyli wędkarstwa muchowego . Dzięki uprzejmości „Dobrych Ludzi” z SD zakupiłem pierwszy zestaw muchowy + muchy ,itd.
Jak wiadomo zima tego roku długo nie odpuszczała i nauka się odwlekała. Duże nadzieje łączyłem z wiosennym zlotem Drakersów nad Wkrą. Ale niestety i on został przeniesiony na późniejszy termin.
Nie wytrzymałem. Pojechałem na oddaloną od domu jakieś 3km Rządze do Zawad. Ciężkie to były początki bo rzeczka mała i brodzić się nie dało, a mi chodziło najbardziej o rzuty, które tu były niemożliwe do wykonania.
Ale mimo wszystko pierwsze TARPUNY się trafiały.
I przyszedł długo wyczekiwany przeze mnie zlot nad Wkrą i tam trafiłem w raz z Krzykiem pod ręce mojego mistrza DarkaP.
To On wszystkiego nas nauczył.
Początki były trudne, na zlocie ćwiczyliśmy mokrą muchę.Przez pierwszą część dnia Darek pokazywał nam, że ryby są we Wkrze.
W końcu wszyscy coś tam złowili, ale ja nie miałem nawet brania.
Wtedy mój mentor powiedział, żebym się tym nie przejmował, i że jak tylko woda się ogrzeje pojedziemy łowić na suchą muszkę (ha ha Se pomyślałem „nie przejmował się” a bo to raz ze spina o kiju wracałem) I w końcu jest telefon od Darka.
Jedziemy !!! Hura!!! 22.06.13 pierwsza moja wyprawa na ryby. Oczywiście nie muszę dodawać, że noc nie przespana i motyle w brzuchu :P W końcu jedziemy już nad wodę. Ja, Darek i Krzyko,„Trzech Muszkarzy” Droga upłynęła dość szybko i wesoło, ale jedno co pamiętam to słowa Darka „jak zobaczysz białą plamkę unoszącą się z dna w kierunku twojej muchy i ta plamka nagle się otworzy stając się paszczą klenia i pożre twoją muchę płynącą po powierzchni TO JUŻ PRZEPADŁEŚ” W końcu dojeżdżamy na miejscówkę.
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Znajdujące się niedaleko spiętrzenie wody robi niesamowite wrażenie dźwiękowe, prawie jak w górach haha . Ubieramy się w spodniobuty, wędki poskładane, sznury przewleczone, muchy przywiązane, więc nad wodę.
Zachodzimy po drodze na plaże na której kąpią się ludzie, a za plażą jakieś 20m zrobił się warkocz na wodzie na którym widać było jak tarpuny zbierały coś z powierzchni. Nasz Guru wchodzi do wody i pierwsze zbiórki nie do zacięcia, wiecie duża muszka małe rybki.
Ale Darek dalej łowi w tym miejscu i mówi „między małymi stoją większeeee…” i w tym momencie zacina klenia, tak pod 30cm.
Jeszcze kilka jazi i klonków wyjął z tego miejsca i poszliśmy dalej szukać miejsca na łowy dla trzech.
Pierwsze rzuty nie za ciekawe , a to drzewo, a to trawa, a to patyki. Kilka wyjść do muszki zaliczyłem bez zacięcia, ale bardziej skupiałem się nad rzutem niż nad skutecznym zacięciem. Schodząc w dół rzeki znalazłem miejsce z równo płynącym nurtem i zarośnięte częściowo trawami.
Tylko z jakieś 2 m2 wody bez roślin. Woda głęboka na około 1,5 m, oczywiście widać dno. Posyłam Goddarda nad trawy które są powyżej mojego stanowiska na mniej więcej środek rzeki. Muszka przepływa tuż nad zalanymi trawami i wpływa na otwarty kawałek wody.
Wtedy widzę jak spod traw z dna unosi się biała plamka, która zbliżała się do mojej muchy i nagle powierzchnia wody się podnosi i uwalnia pysk ryby,
który łyka moją muchę i wraca na swoje miejsce.
W tym momencie poczułem ogromne podekscytowanie . Nogi jak z waty ręce się trzęsą, ale wędka w górę, jest piękny opór na kijku i wtedy strzał adrenaliny. Jedyna myśl jaka przychodzi mi do głowy to co tu zrobić aby go podebrać.
⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!
Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.
Brzegi wysokie na jakieś 1,5 m ale ześlizguję się do wody i tu niespodzianka rzeka w tym miejscu miała około 1,2m więc niewiele zabrakło do przelania, ale myślę że i to by mi nie przeszkadzało.
Powolutku ciągnę za linkę, której koniec klinuje się na przelotce szczytowej wędki więc to już koniec. Teraz tylko podebrać. Problem w tym, że podbierak zahaczył się podczas ześlizgu o trawy i wisi na brzegu.
Szybki ruch ręki i już jest w dłoni. Rybka ląduje w podbieraku i wszystko jasne PRZEPADŁEM.
Spełniły się słowa mojego Mistrza… Na tej wyprawie jeszcze padło kilka rybek.
Był to niezapomniany dzień w moim życiu o którym chciałem wam opowiedzieć.
Dziękuje wszystkim Drakersom i nie tylko którzy mi pomogli, a szczególnie podziękowania dla moich kompanów wypraw muchowych Darka za naukę i Krzyśka za towarzystwo i świetną zabawę.
Takie były moje początki z muchowaniem.
Ciekawe kiedy i jak WAS pokąsają muchy i komary Pozdrawiam… Marcin
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem