Zawsze przed rozpoczęciem nowego sezonu wspominam ten poprzedni... Czy zeszły rok był sezonem mojego życia? Pierwszą sporą rybką był szczupak złowiony na Warcie. Dodam, że w podbieraniu ryby pomagała mi ciężarna żona (ósmy miesiąc ciąży...)
Był to wtedy mój osobisty rekord.
Szczupak mierzył 88 cm i ważył 4,5 kg. Ten okaz niestety został zabrany do domu i tego samego dnia zjedzony w rodzinnym gronie. Drugą rybką i to z pewnością jest rybka mojego życia był ten oto okaz:
Urodził się 25.05., myślałem, że na tym mój sezon się zakończy...
Jako, że mam bardzo kochaną i wyrozumiałą "drugą połówkę" mojego życia, sezon okazał się bardzo pomyślny... 13.08 trafił mi się ten oto osobnik:
Ryba życia? Jak się później okazało, wcale nie.
Dodam, że bezapelacyjnie wrócił do wody... Tydzień później, to jest 20.08. oszukałem takiego oto "kaczodzioba":
Ten okaz też bez zastanowienia wrócił do wody.
Już wtedy byłem pewien, że tego wyniku długo nie pobiję... W październiku, podczas testowania nowego nabytku uczepił mi się do wędki dużo większy osobnik od pozostałych przedstawionych, ale okazał się sprytniejszy i pływa nadal.
Oceniam go na jakieś 120 cm, ale to nic pewnego bo jak wiadomo te, które uciekły zawsze są największe... Na szczupakach bym zakończył podsumowanie, było ich jeszcze dużo, ale nie większe niż 90 cm.
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
A co z okoniami? Przecież od zawsze marzyłem o pobiciu magicznej czterdziestki... Już w kwietniu podczas grillowania i kilku rzutach trafił mi się taki oto wyrostek:
Po wyciągnięciu go byłem pewien, że rekord pobity, ale nie!
Równe 40 cm i ani centymetra więcej, za karę wrócił do wody aby podrosnąć:) Potem były jeszcze duże okoniaste, ale żaden nie przekraczał czterdziestki (w tych również parę czterdziestek) 02.10 wymarzony rekord w okoniu został pobity:
Wrócił do wody, abym w następnym sezonie cieszył się jeszcze bardziej...
W październiku trafiłem jeszcze kilka "magicznych okoni" - ooo, właśnie takich:
Nie muszę chyba dodawać, że wszystkie "wiekowe" pasiaki wróciły do wody... Czy w czymś jeszcze udało mi się pobić osobisty rekord?
Niespotykane, niemożliwe, a jakże - 28.08 złowiłem mojego pierwszego w życiu suma:
Jakby nie spojrzeć, też rekord osobisty!
Ten okaz został zabrany i też zjedzony w rodzinnym gronie, z tym że dwukrotnie... A co z sandaczami? Przecież to też drapieżniki, na które próbowałem polować. Niestety od losu nie mogłem aż tyle wymagać i osobistego rekordu (83 cm) nie pobiłem, choć było kilka ciekawych sandaczyków.
Zapytacie pewnie czemu nie piszę o przynętach? Tu nie ma co pisać. Używam przynęt jak największych, tj. największych twisterów (w rozwinięciu nawet 20 cm), riperów (12 cm i 15 cm,) woblerów (powyżej 12cm) i obrotówek (nr 4 i 5). A kolory, wzory?
To według uznania, nie mam swoich ulubionych, cały czas je zmieniam. A na co poszczególna przynęta? Na wszystko! Zarówno szczupaki jak i okonie brały na te same przynęty, tj. i metrowy szczupak na obrotówke nr 4 i czterdziestocentymetrowy okoń, i spory szczupak na 15 cm riper i tak samo spory okoń...
Recepta na sukces jest jedna: Bywać jak najczęściej nad wodą, szanować ją i żyjące w niej stworzenia. Takie moje skromne zdanie... Czy ten sezon będzie równie udany? Mam nadzieję, że tak i jestem pewien, że już w tym roku ponownie spotkam się z rybą, którą wypuściłem w zeszłym sezonie.
Czemu jestem tego pewien? Bo już w tamtym sezonie złowiłem kilka razy te same ryby. Poznaję je, bo każda jest inna, każda nosi na swym ciele znaki spotkania ze mną czy innym życzliwym wędkarzem...
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem