Do Norwegii pojechałem po raz pierwszy w roku 2006. Sama podróż na Lofoty jest bardzo męcząca, pomimo noclegu po pierwszych 800 km. Gdzieś po drodze mijamy koło podbiegunowe i pokazują się takie obrazki
Nie wiem dlaczego zawsze myślałem, że renifer jest wielkości jelenia, a jest to taka wyrośnięta koza, patrząc na proporcje w kreskówkach to św.
Mikołaj ma wzrost dorosłego Pigmeja, gdzieś tak 120 cm. W okolicach Kiruny na północy Szwecji na jeziorach lód (a jest 3 tydzień maja) i wędkarze z podlodówkami, ale nasze "pały" z cw. do 300g i takie pilkery raczej się nie nadają na lód.
Docieramy na Lofoty o 03:00 i wizyta w porcie:
Tak, tak, to jest ok.
3 rano. Z tym wiąże się problem. Po dwóch dniach następuje skołowacenie, patrzę na zegarek jest np.04:00, ale nie wiem czy mam jeść bardzo wczesne śniadanie czy normalny obiad. Niestety występują problemy z łódkami, zakwaterowanie też nie takie jak miało być i po kilkunastu telefonach do biura z W-wy organizującego wyjazd zapada decyzja, że przenosimy się do świeżo otwartego ośrodka na kole podbiegunowym ok.
300km na południe. Ośrodek super, łodzie super, a widoki zapierają dech w piersiach.
Po tygodniu wracamy, ja przeziębiony jak sto nieszczęść, po drodze zapowiadam że nigdy więcej Norwegii...W domu okazuję się że mam prawie 40 stopni temperatury, więc moja niechęć jest zrozumiała.
Jak temperatura mi spadła zacząłem inaczej myśleć, ale w 2007 roku nie pojechałem, lecz wiedziałem już, że kolejny raz tam jechać muszę. No to pojechałem. Organizatorem już nie było biuro, ale znany niektórym z innych portali Stefan, no i nie było mowy o tygodniu, to jest jednak za daleko, żeby jechać i zaraz wracać.
Pojechaliśmy do Byrknes, 100km na północ od Bergen. Archipelag ma kilka wysp połączonych mostami i na tych wyspach jest kilkanaście miejscowości, nasze Byrknes było chyba największe. Mieszka tam coś około 200 mieszkańców.
Po drodze, gdzieś w Norwegii - jest jak ja to nazywam "dziura w ziemi"
Na dół do wody jest gdzieś tak ok.
400 m, to jeszcze nie fiord, to jezioro. Przegląd drobnego rybostanu to: rdzawiec, karmazyn, wargacz, makrela, brosma…Generalnie nie było jakiś okazów, dorsze do 4kg były już osiągnięciem, ale ilości były w zupełności wystarczające.
Czemu nie brały te większe? Jedynym wytłumaczeniem jest to, że trafiliśmy na lato stulecia, przez pierwsze 2 dni było zupełnie normalnie czyli 13-15 stopni C, mżawka, wiaterek a później… 30 st.
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
C i więcej, w nocy 22-23 stopnie, niebo bezchmurne, temperatura wody sięgała 20 stopni, a normalnie powinna mieć maksymalnie 14! Na ryby trzeba było wypływać o 4-5 rano żeby na 9-10 wrócić, bo dłuższe siedzenie w łódce groziło poparzeniami.
Ale to już był wyjazd nie ukierunkowany na ryby i okazy, ale taki bardziej towarzyski, Stefan zabrał żonę i córkę, były wyjazdy na lodowiec, do Bergen i włóczenie się po okolicy bo jest ładnie, zresztą tak jak w całej Norwegii.
Rok 2009 był odpuszczony bo w grudniu była Sri Lanka. Ale pół roku później ponownie Norwegia i trochę byłem zdziwiony, że moja żona wyraziła chęć pojechania z nami. Miałem pewne obawy, bo nie ma Ona nic przeciwko mojemu łowieniu ryb, ale czy się nie zanudzi?
Zobaczymy. No i w lipcu 2010 jedziemy do Byrknes ponownie: Stefan z Rafką (żona), córką, koleżanką córki, Marek z żoną i córką i Kot_Bury czyli wyjazd jak widać rodzinny.
Chmury są na wysokości ok.
200m n.p.m., a my jakieś 200-300m powyżej, na odcinku kilku km jest pewnie coś ok. 50-60 zakrętów na drodze o szerokości ok. 2,5m. Barierek brak, żona miała pewne opory, doszło do tego, że miała pomysł iść na piechotę, ale po wyjściu z auta okazało się że jest gorzej niż w aucie.
No ale jakoś przeżyła i ..........uznała, że nie ma nic przeciwko żeby do Norwegii pojechać i rok później.
No i nadszedł czas zeszłorocznego wyjazdu. W roku 2011 Padło na Honnigsvag w powiecie Selje na Vestkapp. Lepiej wybrać nie mogliśmy!!!
Wieś w cichej zatoczce z portem zamieszkała przez czterdziestu paru mieszkańców, co prawda do pierwszego sklepu ponad 9 km, a do drugiego 21, ale to tylko drobna niedogodność.
Sam dojazd na ostatnich 40-50 km to wyższa szkoła jazdy, a dojazd do samej wsi, no to lepiej nie pisać. Koleżanka z pracy leżąc na podłodze w aucie cichutko popiskiwała, nie mogła wyglądać przez okno auta.
Sam dom wyposażono we wszystko co potrzebne z widokiem z tarasu, że można siedzieć i patrzeć. Z trzech stron góry do 300-400 m, a od frontu widok na zatokę i morze Północne.
Łódka wolna, bo z 50-lenim motorem Saaba o mocy 18KM, ale za to bezpieczna bo 8m, mnie się nie śpieszy.
⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!
Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.
Pierwszego dnia kolega na ponad 60 m zacina coś… To coś ciągnie nas gdzieś na morze i nie ma opcji podniesienia ryby nawet na metr w górę.
Kolega po kwadransie prosi o zmianę, ja też tak robię i tak się zmieniamy przez 1h 20 minut, bolą nogi, pośladki, ręce, plecy, a ryba nawet nie myśli pójść ciut-ciut do góry. Oczywiście zarejestrowaliśmy, że to nie jakiś dorsz czy czarniak, ale raczej wypasiony halibut.
Po w/w czasie zapada decyzja o wyciągnięciu ryby siłowo, Kot_Bury dokręca hamulec, co tak wnerwia halibuta, że włącza 5 bieg łamiąc wędkę przy dolniku i drugiej przelotce, a plecionka do 80 funtów pęka jak nitka.
No to dupa!!! W ciągu 2 tygodni kolega ma jeszcze jednego na kiju, ja mam 4 brania i 4 hole.Jedna wędka pęka, raz nie wytrzymuje kółeczko łączące pilkera z kotwiczką, raz łamie się jeden z haków 8/0 i raz plecionka 50 funtów puszcza na węźle, ale co sobie poholowałem to moje.
Rybnie to nigdy tak nie miałem, był przegląd morza Północnego, pobiłem swój rekord dorsza bo złowiłem 9kg. Do tego miałem 7kg; 7,5kg; 4-5 kg kilkanaście sztuk i kilkadziesiąt takich między 3 a 4kg.
Czarniaki od 3 do 5kg,rdzawce trochę mniejsze, brosmy, jakieś molwy.
Ale nie ryby były najważniejsze, sama okolica przepiękna, dom wyposażony super, cena nie rzucająca na kolana i tak sobie myślę że trzeba by jechać tam kolejny raz, w niedalekiej przyszłości…
Norwegia jest naprawdę niezwykle piękna i przyjazna wędkarzom…
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem