103 kg !!!!!!!! Niestety w łeb !!!

Rozmaitości

← Poprzednia
Strona 1 z 2

Odpowiedzi

47 odpowiedzi · 57,422 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
13.09.2010 19:16 · Odpowiedź #10145
Dokładnie. No comments... :bezradny:
13.09.2010 21:52 · Odpowiedź #10146

czy ten sum nie był czasami ichtiologicznym szkodnikiem. O ile duża rzeka ze swoimi nieprzebranymi zasobami pokarmu pozwala takiemu sumowi żreć i rosnąć w sposób nieszkodliwy, o tyle w zbiorniku zamkniętym to jest szkodnik...


ciekawe podejście... niestety tak jak Ty myśli pewnie z 90% wędkarzy, tylko mam nadzieję że na tym forum proporcje są odwrotne...

co do j. Rybnik za Wikipedią: "Jezioro Rybnickie[1] ('Zbiornik Rybnicki, Zalew Rybnicki) – sztuczny zbiornik wodny, zalany przez Elektrownię „Rybnik”. Do jeziora wpływają rzeki Ruda i Nacyna."

i tak ogólnie... mylisz się na całej linii... jedynym szkodnikiem w przyrodzie jest człowiek.
14.09.2010 06:27 · Odpowiedź #10149
i tak ogólnie... mylisz się na całej linii... jedynym szkodnikiem w przyrodzie jest człowiek.


Tu bym się zastanowił, w/g Ciebie na całej, w/g innych w połowie a może tylko w 1/3 .Zupełnie nie widzę powodu żeby ktoś inny miał takie samo zdanie jak Ty. Czy może chcesz narzucać swoją opinię innym? A feee, niedobry chłopiec. ☝️ Spójrz na to od strony łowców karpi, amurów i szczupakowców, Oni będą szczęśliwi że jednego potwora który zjadał ich ulubione gatunki mniej. Co byś mnie nie próbował zaszeregować do tego grona to karpie,amury,tołpygi mnie zupełnie nie interesują i całą populację sumy powinny wyżreć a ości wypluć.
Szczupak tyle o ile,jak się przyczepi to trudno ale jeśli łowię na spina (najczęściej) to raczej szukam okonia lub sandacza,no i suma ale sum ma u mnie wymiary widełkowe (inne ryby też) więc taki smok wrócił by do wody. Rozpisałem się ale chodzi mi o to żeby NIE NARZUCAĆ swoich przemyśleń,tez,opinii innym osobom jako jedynie słusznych i niepodważalnych.
14.09.2010 03:44 · Odpowiedź #10147
Muszę się zgodzić z Krzysztofem na całej linii. Jedynym i najgorszym szkodnikiem na naszej planecie jest człowiek. I nie ma co tutaj podawać żadnych sztucznych opinii, że duży sum to szkodnik, który tyle i tyle je. Jest to totalna bzdura. Wystarczy spojrzeć na zachód i zacząć analizować. I wynik będzie prosty. Tam takich drapieżników są setki i wśród nich żyją kolejne setki pięknego białorybu i innej maści pięknych drapieżników. I wszystko się uzupełnia nie powodując uszczerbku w wodzie. U nas byłoby podobnie, ale nie ma i nie będzie.
W naturze jest prosty układ, w którym nic nie ma bez przyczyny. Wszystkiego jest tyle ile potrzeba. Sytuacja zaczyna się psuć, gdy człowiek zaczyna wprowadzać w środowisko swoje łapy i grabieżczy pomysł zawładnięcia nad naturą. Tak się nie da za żadne skarby. Skutki są dotkliwe o czym przekonujemy się na własnej skórze.
Jedynym lekarstwem na naszą głupotę jest egzekwowanie kar na takim poziomie, że człowiek by się nie pozbierał. Proste to jest a dla środowiska potrzebne. Wodom cześć :)
14.09.2010 06:41 · Odpowiedź #10152
Sacha, przetłumacz wszystkim na zachód od naszej granicy, że każdy wielki drapieżnik to szkodnik i poproś o wprowadzenie nakazu bicia wszystkiego w łeb. No bo karpi jest wszędzie w bród, więc trzeba być zapobiegawczym aby one nie wyginęły, toż to nasz rodzimy gatuneczek rybki, która to jest świetnym materiałem do mydlenia dziadkom oczu przy zarybieniach :wnerw:
14.09.2010 07:14 · Odpowiedź #10153

No bo karpi jest wszędzie w bród, więc trzeba być zapobiegawczym aby one nie wyginęły


Sam wysyłałem karpie w pokrzywy na brzegu co by nie zaśmiecały wody ale jak wspomniałeś było to kawałek na zachód od nas. Zarybienia karpiem są uwarunkowane ekonomicznie a nie jakąś dbałością o środowisko. Inna rzecz że o ile pamiętam karpie w Polsce są obecne od średniowiecza czyli jakby nie patrzył coś ok. 1000 lat więc czy to nie jest rodzimy gatunek? Ile lat musi minąć żeby uznać karpia za gatunek rodzimy?2000,3000 lat? Ale to już nie nasz problem. Mnie chodzi o nie narzucanie swojego podejścia do życia, ryb, religii innym. Ktoś jest ortodoksyjnym no killerem? Niech sobie będzie, nie będę się do tego wtrącał ale tego samego oczekuje od takiej osoby. Ja takiego suma jak z Rybnika bym wypuścił ale sum między 100 a 130 cm pojechałby ze mną do domu. Niestety w ostatnich wielu, wielu latach żaden w takim rozmiarze nie był u mnie z wizytą bo jak się trafił to albo mu zabrakło do 100 albo w maju lub czerwcu zagryzł a do 01 lipca sumów nie jadam.
14.09.2010 07:52 · Odpowiedź #10154
Sacha wszystko zależy od tego kto ile łowi, bo jak Ci się trafi jeden sumek między 100 a 130 cm raz na kilka lat i go zjesz, krzywdy nie zrobisz. Ale jak się zachowasz jak takich sumków złowisz w sezonie 40szt ? Sam odpowiedz sobie na to pytanie.

Spadam na grzybki :)
14.09.2010 08:37 · Odpowiedź #10156


Ale jak się zachowasz jak takich sumków złowisz w sezonie 40szt ? Sam odpowiedz sobie na to pytanie.

1. A na ch.... mi 40 sumów? 2-3 chętnie bym spożył w ciągu sezonu ale 40? Ryb słodkowodnych nie zamrażam z założenia.
2. W naszych wodach chyba nierealne?
14.09.2010 09:54 · Odpowiedź #10158
Dyskusja zaczęła rozwijać się w wydaje mi się złym tonie. Tak więc chciałbym przypomnieć wycinki z Regulaminu naszej strony.

"Czego nie wolno robić na naszym forum: nie wolno ubliżać kolegom i koleżankom użytkującym portal, osoby nadużywające epitetów ogólnie przyjętych za obelżywe otrzymają ostrzeżenie"

"Nie powinno się: narzucać w sposób natarczywy innym swojego zdania, swoich przekonań"

"Należy: dzielić się wiedzą i doświadczeniem z innymi użytkownikami,
poruszać tematy drażliwe – regulamin, limity, zachowanie nad woda, itd. - pamiętając czego robić nie wolno
"

W razie wątpliwości odsyłam do Regulaminu na stronie głównej.

Wiadomość o zabitym ogromnym sumie mnie osobiście zawsze zasmuca. Dodatkowo - jeśli relacja połowu zostaje oprawiona w taką formę i dodatkowo czyni się z łowcy bohatera na skalę krajową. Jedni pewnie będą go podziwiać za to jakim jest świetnym wędkarze - bo złowił giganta - natomiast inni... no cóż, będą mieli na jego temat zgoła odmienne zdanie. Zdecydowanie wolę czytać relację z połowu takich ogromnych sumów na przykład Marka Szymańskiego - niedawno wszyscy mieliśmy okazję przeczytać ją w Wędkarskim Świecie. I takiego wędkarza podziwiam i chylę czoła.

Wydaje mi się, że temat który poruszył Camry został trochę źle odebrany - jako atak na wielkie sumy, które nie powinny pływać w w wodach - bo są szkodnikami. Ja zrozumiałem to trochę inaczej - jako problem / sytuację / rzecz do przemyślenia - odnośnie tak wielkich sumów na zbiornikach zamkniętych. I jaką rolę w nich odgrywają? Fakt - zaprezentowane dwie rzeki nie są chyba w stanie "doprowadzać" wystarczającej ilości pożywienia dla wielkich sumów. Które jedzą liny, szczupaki, leszcze, karpie i kto wie co jeszcze. I tu chodzi w grę gospodarka wodna. I tu wydaje mi się jest kluczowe pytanie: CO NALEŻAŁOBY ZROBIĆ w takiej sytuacji?

Do wyboru są chyba dwa wyjścia - zostawić gospodarkę naturze - niech zbiornik sam sobie poradzi - jak było od wiek wieków - i ja jestem zwolennikiem tego typu rozwiązań. Drugie - to ingerencja człowieka w sytuację - na czym by ona polegała - to też pewnie zależy. Czy ktoś "zarządzający" zbiornikiem wolałbym w nim mieć wielkie sumy czy dużo białorybu... - nie wiem jak to wygląda w praktyce, nie jestem ichtiologiem - ale to też na pewno nie jest takie proste.

Podsumowując moje poranne przemyślenia przy kawie. Kwestia, którą poruszył Camry - jest ciekawa i warto o niej pogadać. Generalizowanie wszystkiego do jednego worka - chyba nie na miejscu. Wątek odbiegł od problemu dużych drapieżników - i sprowadził się do mięsiarstwa w Polsce - co jest według mnie zupełnie innym tematem, wielokrotnie u nas poruszanym - i często kończącym się tak a nie inaczej - bo emocje biorą górę.

🤔
14.09.2010 12:17 · Odpowiedź #10160
Sacha, no to szanuję Cię za to, że masz hamulce, ale wielu tak deklarujących się, że wziąłby jedną jest zwykłym kłamcą. Mówi o jednym, dopóki nie złowi tego pierwszego. Potem po sezonie tłumaczy się, że wziął np. tylko 9szt, a na pytanie ile złowił, odpowiada, że 9szt. Więc jest to poważny problem o którym powinniśmy rozmawiać jak najwięcej. Nie można problemu zamiatać pod dywan.
Nie jestem jakimś ortodoksem. Sam brałem ryby w swej młodości. Takie coś w krew weszło przez ojca. Teraz po latach przemyśleń, widząc jak wygląda sytuacja naszych wód zmieniłem podejście całkowicie. Cieszy mnie odpływająca rapa, sandacz, szczupak, bardziej, niż na oleju, choć rybki lubię bardzo. Ale zrozumiałem, że skoro stać mnie na wiele głupot to stać mnie na rybę, jeżeli przyjdzie mi na nią ochota.
A problem wielkiego suma w zbiorniku zamkniętym pojawia się wówczas, kiedy wyłowi się białoryb i nie ma winnych. Wtedy najlepiej zgonić winę na drapieżnika. Takie jest moje zdanie. Wyraziłem się myślę w bardzo kulturalny sposób nikogo nie krzywdząc. Pozdrawiam :)
15.09.2010 05:44 · Odpowiedź #10177
to stać mnie na rybę, jeżeli przyjdzie mi na nią ochota.

Ja jak odłożę kieszonkowe to też mógłbym sobie kupić😋ale nie znam sklepu gdzie mógłbym kupić ŚWIEŻEGO sandacza,okonia,suma,lina:bezradny:.Inne gatunki są poza moimi zainteresowaniami kulinarnymi.Chyba że..........pogada się z kimś pod sklepem w jakiejś nadbużańskiej czy nadnarwiańskiej wiosce ale jakoś kupowanie od kłusowników mnie nie bawi więc pozostaje próba złowienia samemu.
14.09.2010 12:55 · Odpowiedź #10161
To i ja się wypowiem.
Zgadzam się z Camry, że tak duży sum potrafi skutecznie przetrzebić rybostan zamkniętego niedużego zbiornika, jednak tytułowy sum został złowiony w zbiorniku sztucznie utworzonym przez człowieka i jest to naprawdę potężny akwen.
Słynie on z dużych ryb w tym sumów, ale także karpi. Jego zasobność w ryby jest skutkiem między innymi: wysokich opłat za wędkowanie oraz zakazu używania środków pływających(co znacząco utrudnia wyholowanie potężnej ryby). Ze względu na występowanie dużych zasobów ryb spokojnego żeru, doskonałe warunki mają tam drapieżniki w tym sumy(ciepła woda również jest nie bez znaczenia). Regularnie poławiane są tam naprawdę gigantyczne sztuki(nie wszystkie są zabijane) co świadczyć może o silnej populacji suma w tym zbiorniku. W ostatnim czasie ogólnie znane są przypadki złowienia 3 sztuk powyżej 2,4m długości co doskonale obrazuje jej stan. Pomimo tego nie słychać, żeby chociażby karpiarze, narzekali, że karpii ubywa. Nadal łowione są medalowe okazy praktycznie wszystkich gatunków ryb występujących w wodach nizinnych.
Dlatego właśnie zupełnie nie zgadzam się z twierdzeniem, że duże sumy są szkodnikami w zbiornikach zamkniętych(nie licząc małych stawów) i zasługują na tępienie. Przeciwnie są to "pomniki przyrody", które zasługują na szczególny szacunek. Większą szkodę według mnie wyrządzają karpie, które rozgrzebując dno znacząco przyspieszają proces eutrofizacji wody.
Tak czy owak daleki jestem od nawoływania do tępienia karpii. Uważam, że przyroda doskonale poradzi sobie sama ze swoimi sprawami, a człowiek może co najwyżej jej w tym przeszkodzić.
@andrew (edytowany 15 lat temu)
14.09.2010 18:54 · Odpowiedź #10166

Pewnie się komuś narażę, ale mam wyrobione zdanie nt. olbrzymich sumów w sztucznych zbiornikach. Chodzi o to, że takie monstra nie jedzą płoteczek, uklejek i jazgarzy ale szczupaki (te są przysmakiem), karpie i amury czyli te wszystkie ryby, które dorastają do słusznych rozmiarów. Jako, iż każdy kilogram masy ciała suma to 10-12 kg zjedzonych ryb policzcie sobie sami, czy ten sum nie był czasami ichtiologicznym szkodnikiem. O ile duża rzeka ze swoimi nieprzebranymi zasobami pokarmu pozwala takiemu sumowi żreć i rosnąć w sposób nieszkodliwy, o tyle w zbiorniku zamkniętym to jest szkodnik...i tyle.


Gdzie jak gdzie ale w Rybniku to sumy jedzą głownie pelet bo karpie tam lowia 12 miesięcy w roku. Rekord karpia pochodzi z lutego. Karpii i amurow nie żal ale suma żal. A najgorsze są te zdjęcia. Kompletny brak szacunku dla ryby i to jakiej ryby. Żenada.
14.09.2010 18:56 · Odpowiedź #10167
Ad pkt. 6) Tak kormorany.... nie wiem jaki ładniejszy synonim znaleźć dla słowa "wystrzelać" ale to właśnie zrobiłbym z tymi "dla mnie" szkodnikami, które ostatnio znów pojawiły się na "mojej rzece" i nijak nie mogę ich umiejscowić w jakiejkolwiek wędkarskiej piramidzie żywnościowej.... Mea culpa...

Ad pkt. 7) Naturalne jezioro - czy zbiornik powołany do życia przez Człowieka - stworzenie ma takie samo prawo do życia. I niestety jest Camry tak jak mówisz - że Człowiek stworzył i Człowiek zniszczy. Choć też pewnie nie do końca - jeśli Człowiek nie dbał by o tak sztuczny zbiornik - z biegiem czasu prawdopodobnie by go szlag trafił - zamulił by się, zarósł itd... A tak ryby mają szansę tam pływać... Zresztą - pewnie dopóki sam kiedyś nie wykopię dołka przy domu gdzieś pod Pułtuskiem - nie będę wiedział co to znaczy gospodarowanie sztucznym zbiornikiem... A często nasze ideologie są daleko, daleko w porównaniu z rzeczywistością. Niestety zdaję sobie z tego sprawę - takie są realia dzisiejszego świata. I tylko nasza postawą możemy go powoli zmieniać - i tylko na najniższych szczeblach....

Ps. Słowo "człowiek" celowo pisałem z wielkiej litery - w tym momencie nie z szacunku, tylko dla dobitniejszego podkreślenia jako podmiotu w tej dyskusji.
Pss. I do Admina proszę mnie nie porównywać! ;)
14.09.2010 19:20 · Odpowiedź #10169
panowie, wy po prostu zazdrościcie takiego okazu :P
każdy z WAS by chciał złowić taaaaaki okaz (ja też), a nie wszystkim się to udaje :yyyy:

na zdjęciach widać jak szczęśliwy wędkarz lerzy sobie w przedpokoju i pokoju i się najzwyczajniej przytula do swojego zwierzątka 😄😄😄
przecież prawie każdy ma jakieś zwerzątko w domu: pieska, sierściucha (kotka), rybki, szynszyle, zyrafy, pająki itp. itd 👍

a też szczęsliwy "wędkarz" zamiast pieska lub innego stworzonka ma SILURUS GLANIS :)
co prawda troszkę wyrośnietego ale to zawsze jakieś zwierzątko, czy do przytulania czy do jedzonka ale zwierzątko i trzeba być bardziej wyrozumiałym :dokuczacz:

tak duże domowe stworzonko na pewno zepewni i jemu i jedo najbliższym 100% bezpieczeństwa 😁

a do tego nie brudzi i nie trzeba wychodzić na spacer 😁
14.09.2010 20:33 · Odpowiedź #10171

na zdjęciach widać jak szczęśliwy wędkarz lerzy sobie w przedpokoju i pokoju i się najzwyczajniej przytula do swojego zwierzątka 😄😄😄
przecież prawie każdy ma jakieś zwerzątko w domu: pieska, sierściucha (kotka), rybki, szynszyle, zyrafy, pająki itp. itd 👍


Co do karpia... wielu już uznało go za naszą rybę rodzinną, że niby już tak długo (500lat?) żyje w naszym kraju... tylko jakoś do dziś nie nauczył się w naturalnym środowisku rozmnażać...

a sum jest drapieżnikiem, nie szkodnikiem, szkodnikiem - elementem obcym jest w Ebro czy Sekwanie, gdzie został wpuszczony przez jego pasjonatów, w Polsce sum naturalnie występował, występuje jeszcze a jak długo... obyśmy nie musieli niedługo sprowadzać go do nas z Francji czy Hiszpanii, tępiony jest totalnie... 40 sumów w sezonie, dla niektórych to nie jest jakiś specjalny wynik... 500kg - 1000kg złowionych sumów w sezonie - może te liczy lepiej do niektórych przemówią... te sumy nie wróciły już do wody...

skleroza bo jak zacząłem pisać to pozapominałem co koledzy "napłodzili" wcześniej i nie pamiętam o czym jeszcze miałem napisać :bezradny:

wracając jeszcze do takiego suma - zjeść to on na pewno potrafił, za płodny nie był - ale życzę każdemu nawet suma 3 razy mniejszego na wędce... gwarantuję każdemu że już nawet taki sum 30-40kg sprawi, że holu i doznać nie zapomni do końca życia...
15.09.2010 05:47 · Odpowiedź #10180
a do tego nie brudzi i nie trzeba wychodzić na spacer 😁

Wychodzić nie trzeba ale panele pewnie śluzem zapaskudzi😜
A wyobrazi sobie jak zaciągnąć takie bydlę do weterynarza?
Mój jamnik 50m od przychodni tak się zapiera że muszę go nieść a weź na ręce takiego suma:bezradny:
14.09.2010 20:47 · Odpowiedź #10172
i generalnie jeśli chcemy łowić więcej ryb... to musimy ich więcej wypuszczać...
i zachęcać do tego innych... piętnując m.in. takie fotki jak z linku z pierwszego posta...
chyba że trafiłem na złą stronę... i to są pogawędki mięsiarskie... tak?

i powiem tylko tyle, że moi zatwardziali koledzy z mojego Koła, chyba zaczynają mieć powoli dość mojego ciągłego wymyślania im od mięsiarzy... i ostatnio sum 164cm wrócił do wody... nie mówiąc już że większość sumów do jednego metra również w tym roku wróciła do wody... na klenie, bolenie to już nawet im przez myśl nie przychodzi by zabić... no a niektórzy się poobrażali... trudno
15.09.2010 05:45 · Odpowiedź #10178
Prawdopodobnie większość z Nas by wypuściła tą rybę bo i po co komuś tyle mięcha, chyba, że robi dużą wigilie, ale skoro została złowiona zgodnie z regulaminem i typ chciał ją wziąć i zjeść to smacznego, jego sprawa i miał do tego prawo. Nie ma nakazu wypuszczania, więc nie wiem po co ciągnąć temat tego i tak już nieszczęsnego suma.
15.09.2010 15:41 · Odpowiedź #10182

Prawdopodobnie większość z Nas by wypuściła tą rybę bo i po co komuś tyle mięcha, chyba, że robi dużą wigilie, ale skoro została złowiona zgodnie z regulaminem i typ chciał ją wziąć i zjeść to ... jego sprawa i miał do tego prawo...


tu nikt nie roztrząsał praw czy miał prawo zabić... tu nie o to chodzi...
idę na ryby... szkoda gadać... dlaczego jak zaczyna się temat wypuszczania złowionych ryb to zaraz wszyscy zasłaniają się jakimś regulaminem i zgodnie z nim do prawa do zabijania... i że wszystko jest OK i cacy...
16.09.2010 09:17 · Odpowiedź #10189


tu nikt nie roztrząsał praw czy miał prawo zabić... tu nie o to chodzi...
idę na ryby... szkoda gadać... dlaczego jak zaczyna się temat wypuszczania złowionych ryb to zaraz wszyscy zasłaniają się jakimś regulaminem i zgodnie z nim do prawa do zabijania... i że wszystko jest OK i cacy...


Bo taki jest ten regulamin i do póki nie będzie zmieniony tak będzie.
Ja nie mówię, że to jest cacy i nie zasłaniam się regulaminem, tylko piszę jaka jest rzeczywistość.
Niestety nie da się wszystkim wytłumaczyć, że ryby to hobby, a nie tylko mięcho, ale niektórzy podchodzą do tematu tak, że skoro płacą składki i wydają na sprzęt to im się należy lodówa zawalona filetami.
15.09.2010 17:54 · Odpowiedź #10183

Prawda, to, że regulamin tak stanowi nie znaczy, że jest dobry. Jest parę punktów, które zmieniłbym od razu w RAPR czy nawet sięgnął wyżej, do Ustaw i Rozporządzeń. Ustawianie poszczególnych okresów i wymiarów ochronnych dla danych wód to już jest marzeniem, któro spełni się wg mnie najszybciej za 1000 lat jak murzynów dogonimy.

Małe szanse,a RAPR jest do d..... o czym się pisze wszędzie w necie ale do PZW to nie dociera.
16.09.2010 09:54 · Odpowiedź #10190
Tak jak z PZPN tak i z PZW, zatwardziałe dziadki!!! Ja natomiast myślę że praca z dziećmi i uczenie ich mądrych zachowań jest jedynym rozwiązaniem.... za dużo jeszcze po świecie chodzi tych co zasłaniają się dziadem-pradziadem.
Tak na marginesie powinniśmy pomyśleć o rozprzestrzenianiu, rozpylaniu wiedzy na temat wędkarstwa i ochrony środowiska dla dzieci pod logiem S-D.pl
Np, jakieś zawody wędkarskie Juniorów przy kolejnym naszym spotkaniu:)??
ale to już inny temat:)
16.09.2010 10:06 · Odpowiedź #10191
Dobrze mówisz, ale zanim się wymienią te pokolenia to niestety jeszcze trochę rybek zostanie zjedzonych zgodnie z RAPR.
16.09.2010 11:16 · Odpowiedź #10192
Robson - jak najbardziej! 👏 W pełni popieram - że tego co jest nie zmienimy - możemy się tylko kłócić bez sensu na forum co by było... dlatego warto jednak coś robić - swoim zachowaniem nad wodą pokazujemy, że ryby jednak można wypuszczać - i że jak ryba odpłynie to nie będzie armageddonu. A fajnie by było zrobić coś dla młodziaków i pokazać jak należy obchodzić się z "rybkami" - taką szkołę przeszedł Młody Rapa - i już wie że jak się złapie rybkę - to trzeba ją wypuścić bo rybka płynie sobie potem do swojego podwodnego domku :) I tu brawa oczywiście dla Rapy - ale też z tego co wiem to dla Pawła i Maselinha! :)
16.09.2010 11:54 · Odpowiedź #10193
Ja swoich Nygusów też pomalutku wdrażam.
Na pożegnanie z rybką robią papa :) i zaraz czekają na kolejnego przeciwnika:)
Każdy powinien być kowalem swego losu... (wody) Myślę że właśnie wychodzenie ponad ogół jest ważne.
Tu pokłony dla Salmo_Star i ich odcinkiem Bugu.
Myślisz Bysior że na Narwi też kiedyś byłoby to możliwe? Taki odcinek specjalny rzeki....
Na początek można by zorganizować akcję sprzątania brzegów Narwi lub też innych miejsc w okolicach waszych Łowisk, pod patronatem S-D.pl. - Rodzice -dzieci , wędkarze - grzybiarze :), takie sprzątanie świata.
HMMM... utopia???
16.09.2010 12:12 · Odpowiedź #10194
Niestety obawiam się, że tak. Ale obawiać się każdy może - dopóki się nie spróbuje - nie będzie wiadomo jak by to było. Myślę, że jest to jakiś plan na przyszły sezon... :)
16.09.2010 19:40 · Odpowiedź #10219
Na akcję sprzątania piszę się jako pierwszy!!! 👏👏👏
Może to dobry pomysł na przyszły sezon - szczególnie na przedwiośniu kiedy napewno paru Drakersów ( i nie tylko Drakersów) nad wodą chetnie się spotka, zanim na dobre wyruszy na wędkarskie ścieżki nowego sezonu. Posprzątamy, pogadamy a i ognisko się zorganizuje! Cegiełka tu, cegiełka tam. Ziarnko do ziarnaka uzbiera się miarka! Coś trzeba działać bo z samych suchych dyskusji na wielu portalach ( a i owszem potrzebnych) o C&R to tylko później mega posty wychodzą i Towarzystwo skłócone - głównie przez napastliwy ( i czasem delikatnie mówiąc niezbyt kulturalny ) sposób przekonywania innych do swoich racji...
Działać na rzecz wędkarstwa i wód można na wielu płaszczyznach. Sprzątanie brzegów po tych co nie rozumieją i pozostawiają po sobie śmietnik, napewno jest działaniem pozytywnym i przykładnym. I może łatwiej przyswajalnym dla tych "zatwardziałych" niż zrozumienie idei C&R i tego że nie 100% złowionych ryba tzreba z łowiska zabrać ( nawet w zgodzie z RAPR). Kurna niech przynajmniej posprząta taki jeden z drugim po sobie...:nerwus:
21.10.2011 06:30 · Odpowiedź #22674
Opis ważenia poprostu przeraża, jeszcze raz powtórzę co już kiedyś pisałem, zabić taką rybę to jak zabić człowieka :zly:

Łapy bym poprzetrącał takiemu wędkarzowi, chociaż wiem ze złowił i zakatrupił rybę zgodnie z prawem :(
21.10.2011 10:56 · Odpowiedź #22691
zabić taką rybę to jak zabić człowieka :zly:

Ja zawsze przed zabiciem człowieka mam większe wyrzuty sumienia.

21.10.2011 11:47 · Odpowiedź #22694

zabić taką rybę to jak zabić człowieka :zly:

Ja zawsze przed zabiciem człowieka mam większe wyrzuty sumienia.


Każdy ma swoje zdanie, a każde dzikie zwierze prawo do życia, takie mam zasady i nie musisz tego rozumieć, tym bardziej się z tym godzić.

P.s. napisałeś tak jak byś zabijał 2 osoby dziennie :)
21.10.2011 12:04 · Odpowiedź #22695
P.s. napisałeś tak jak byś zabijał 2 osoby dziennie :)

Czasami mam ochotę na więcej niż 2,szczególnie jak poczytam wypowiedzi niektórych polityków 😜 to odstrzeliłbym bez zastanowienia i myślę że sumienie by nawet nie drgneło ale już nad ponad 100kg sumem bym zdecydowanie pomyślał.
Z tymi dzikimi zwierzętami i ich prawem do życia to nie do końca jest prawda. W którymś z postów jeden z kolegów pisze o odstrzale selekcyjnym. Byłem bardzo zdziwiony gdy usłyszałem od prezesa jednego z kół PZŁ pod W-wą że rocznie mają odstrzał 17-20 łosi :beczy:POD WARSZAWĄ !!! (chodzi o rejon Halinów-Stanisławów-Wołomin).
Wyjaśnił mi że ten rewir może wyżywić do 70 łosi a po każdej roku zwiększa się ta ilość do 100!!! ale część się wynosi w inne rejony a właśnie te 17-20 muszą odstrzelić.
Wracając do suma-ja bym takiego nie zatłukł.

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.

← Poprzednia
Strona 1 z 2