Jak mi wujek opowiadał jak kiedyś było że prawie wszędzie 4 metry było to aż mi się wierzyć nie chce, a teraz przy małej wodzie bez problemu w niektórych miejscach się przechodzi :bezradny:
Trochę już wody upłynęło jak rozmawiałem z Panami z RZGW w punkcie kontrolnym w Zambskach, od nich usłyszałem ciekawą rzecz. Zwróćcie uwagę że wodowskazy na wszystkich rzekach w Polsce nie są "kalibrowane" w żaden sposób, o co w tym chodzi, a no o to że tak jak wstawiano wodowskazy mierzące stan wody to Narew jak i inne rzeki były o wiele głębsze i dają teraz info jedynie teoretyczne o spadku lub przyborze wody. W latach 50,60,70 i jeszcze w 80 rzekami spławiano barki, z piasku z Gnojna powstała spora część budowli na warszawskim Ursynowie, aby barki mogły pływać szlaki niemal ciągle były pogłębiane, brzegi rzek wyłożone faszyną co by te płynące barki nie rozmywały brzegów. Remontowano i usypywano główki kierujące rzeką i powodujące że nakierowana rzeka płynęła ustalonym przez człowieka torem. Jak jest dziś każdy widzi, na Zambskach podczas najniższych notowanych stanów wód na Narwi można było po środku rzeki jeździć samochodem - jak dobrze pamiętam było wtedy 97cm. Jeszcze w okolicach 2000roku główka w Zambskach była cała, odkąd została rozmyta każdy widzi co się tam z rzeką dzieje, do tego stopnia że na mapach żeglugowych są notki o niebezpieczeństwie. Taka głęboka Narew już nigdy nie powróci bo po pierwsze koszt pogłębienia, remontu główek i utwardzenia brzegów faszyną jest jak się domyślam astronomiczny, druga sprawa to ekologia i to że raczej nikt nie da tego ruszyć.
Jak by nie było Siemianówki i Zegrza to by Narew płynęła i takich problemów by nie było...
Dokładnie tak jak mówisz Darek. Siemianówka nie wiadomo po co tak naprawdę jest, Zegrze zrobione jako wypoczynek dla Warszawy bo blisko, a Narew przez to cierpi. Najbardziej na naszym przyujściowym odcinku.
Łowiłem w Łomży jeszcze jak była strona w necie Patryka (wędkarska, o Łomży właśnie), to z 10 lat temu, piękne burty i doły na zakrętach. Rafy to naturalna sprawa, są i u nas, są na Królowej. Gospodarka wodna zniszczy niebawem wszystko, a potem się ludzie dziwią że powodzie są.... Nóż się w kieszeni otwiera.
A udrożnić to nie udrożnią, przykład prosty jak u nas mieli kanałek ogarnąć... Ciężarówka kasy poszła a nic się nie zmieniło. Tak samo jak w Łomży, rafy będą wywalać i kopać koryto? Wątpię...
Po co zalew zegrzyński, pokop w kronikach sam się przekonasz 😛. Od czasu powstania zalewu zegrzyńskiego do dziś mieliśmy w Pułtusku jedną powódź 1979r, gdy zalew nie istniał to może nie powodzie ale wiosenne wylewy zalewały nawet na kilka kilometrów nadnarwiańskie łąki i bagna. Nie było wtedy tam domów bo były tereny zalewowe i było wszystko OK, jak dobrze pamiętam co wyczytałem to do czasu powstania zegrza nie było też wałów przeciwpowodziowych w Pułtusku bo Narew powyżej jak i poniżej miała się gdzie rozlewać.
Jak mamy teraz każdy widzi, olać że wał 50m dalej, olać że teren zalewowy - ważne że działka atrakcyjna i nad wodą i można się budować, a jak zaleje to ubezpieczenie odda i później płacz i lament że jak to się stało że rzeka wylała 🤔, no jak to możliwe przecież przez ostanie 5 lat tak się nie działo 😄.
To tyle co zasłyszałem w tych tematach 😜, czy pogłębią Narew w Łomży - może w samej Łomży pogłębią, całej Narwi nie ruszą na bank i tu dobry przykład dał Bysior z pogłębianiem pułtuskich kanałów :(. Mnie to cieszy że Narew staje się coraz dziksza/płytsza, być może już w najbliższym czasie aby przekroczyć rzekę nie będę musiał jechać na most w pułtusku czy prom w Lubieli, tylko z uśmiechem na twarzy zrobię to w samych Zambskach.