Od dłuższego czasu nurtuje mnie kwestia doboru właściwej taktyki w przypadku, wcale nierzadkiego przecież, kontaktu z rybą. Za przykład obiorę gatunek, który jest mi najbliższy, czyli szczupaka.
W wielu publikacjach powtarza się niczym mantrę, że jest to ryba rzutu, jeśli nie pierwszego, to drugiego, trzeciego itp. Konsekwencją takiego założenia jest częsta zmiana miejsca połowu, gdy szczupły nie bije w wabik. Czy aby na pewno jest to słuszny kierunek? Wydaje mi się, że nie. Dlaczego?
Przy założeniu, że esox żeruje, przyczyn braku pobić jest kilka. Oto te, które uważam za najważniejsze:
a) brak drapieżnika w danym miejscu;
b) dobór nieodpowiedniego rodzaju wabika;
c) dobór nieodpowiedniego koloru przynęty;
d) dobór nieodpowiedniego rozmiaru przynęty;
e) dobór nieodpowiedniej prezentacji wabia.
I tu powstaje dylemat - co począć? Jeśli ryba nie atakuje, a klarowność wody uniemożliwia nam kategoryczne wykluczenie punktu a) jesteśmy, moim zdaniem, w kropce - wszak wg przytoczonej na wstępie reguły powinniśmy zmienić miejsce. A co w sytuacji, gdy dokonaliśmy jednej z przewin wymienionych w punktach b)- e) a w zasięgu rzuty stoją kacze dzioby? Przecież są sytuacje, gdy jesteśmy pewni, że dany rozmiar i kolor są bankowymi "killerami", a ryba, wbrew naszej przebogatej wiedzy teoretycznej, zainteresuje się czymś, co wg tejże materii nie powinno skutkować w zadanych warunkach. :bezradny:
Proszę, podzielcie się swoimi przemyśleniami w tym przedmiocie. Jaką taktykę obieracie, przy połowach wymarzonych ryb?
Pozdrawiam,
Radek