[align=left]C&R na forach przypomina mi pieriestrojke lub wycieczke szkolną małoatów,[/align]
[align=left]na huraaa i bez opamietania,do upadłego i na śmierć i życie, opamiętania troszkę,do wszystkiego trzeba podchodzić tak jak do picia wódki,z rozsądkiem[/align]
[align=left]nie jestem fanatykiem,ale 99,9% ryb wraca do wody,z prostego powodu,nie da się zjeść kilku czy kilkunastuset kilogramów ryb rocznie[/align]
[align=left]i odwrotnie,czasami jadę z premedytacją złowić makrelkę czy węgorza do wędzarki,albo okonika do patelni,lubie dobre rybki,[/align]
[align=left]moim sukcesem jest nauczenie kilku kolegów niezabijania wszystkiego co na haczyk się podczepi,[/align]
[align=left]To co mnie drażni to zabijanie medalowych ryb,taki 50-ciocentymetrowy okoń to już prapradziadek,i nalezy mu sie szacunek,w niektórych wodach jak jest za dużo ryb to trzeba je odłowić aby pozostałe mogły żyć z wystarczającym dosytem,więc zabieranie ich z wody jest niezbędne ,selekcja nienaturalna,jednym słowem,[/align]
[align=left]W zeszłym roku dałem plame i zabrałem szczupaka 15kg,po złowieniu biedak niemógł dojść do siebie,dwa dni reanimacji nie pomogły,leżał na boku oddychał ale nie potrafił się poruszać ,w nocy opalikowałem go na płyciaku żeby stał prosto,ale ani myślał tak pozostać,albo odpłynąć,myślę,że coś mu w środku uszkodziłem,podczas wyjmowania z wody.zdarza się i choć żal mi biedaka to się z tego powodu nie powieszę,ale kolejne grubasy jakie były złowione odhaczałem już w wodzie.[/align]
[align=left]Więc zanim kogoś zlinczujemy za zabranie rybki do jedzenia,to warto się nad tym zastanowić? 🤔 [/align]