Wywołaj wilka z lasu :) Na forum jest również jeszcze jeden specjalista od połowów nie tylko gruntowych - ale pisze dla WŚ chyba ;) Chyba że Ty i ja myślimy o Pawle ;)
O widzisz pomyliłem gazety :P :D
Przez brak czasu ostatnio tak rzadko zaglądam na forum, że dopiero od Bucka dowiedziałem się o wątku i zdjęciu. Do specjalistów to mi baaaardzo daleko, tym bardziej, że nierzadko mogę obserwować ludzi, którzy mimo tego, że podobno nie ma ryb to potrafią pięknie połowić w dużej ilości narwiańskich leszczy czy porządnych mazurskich okoni. Ja to tylko dzielę się tym co obserwuję nad wodą ;)
Co do samych narwiańskich leszczy to to jest temat... rzeka. Nie ma reguł bo łowi się te ryby w rynnach, na wypłyceniach, na napływach główek czy na środku płytkiego nurtu. Bardzo dużo zależy od warunków typu stan czy temperatura wody. Bo np. w upalne dni leszcze potrafią stać na środku szybkiego nurtu, bo tam mają najwięcej tlenu. Wiosną będę brały w ciągu dnia na płytkich zakolach ze stojącą wodą, bo tam mają cieplejszą wodę, której będą szukać o tej porze roku.
Tak samo pora dnia. Na takich niżówkach jaka za chwilę nam się szykuje, to leszcze przestawiają się na nocny żer. Przynajmniej w pobliżu brzegów i odwiedzanych przez wędkarzy miejsc, tak jakby za dnia bały się ruchu i hałasu na brzegu. Za to np miałem z kolegą sezon, że latem 90% tego co łowiliśmy to brało od południa do pory obiadowej, w upalne lato, tyle że w tamtym czasie szła Wisłą i Narwią naprawdę duża woda.
Ja też łowię na te przynęty co stosuje zdecydowana większość ludzi. Białe i czerwone robale, pęczak, kuku z puszki (także a może przede wszystkim czymś dopachniona) ale czasem też zdarza się że sprawdzają się pęczki przynajmniej kilkunastu pinek na cienkim haczyku (w Łubienicy tak łowiłem) albo nocą rosówa.
Leszcze to oczywiście feeder. Wszyscy zalecają dawać koszyki najlżejsze jakie utrzymają się na danym uciągu. Moim zdaniem niekoniecznie, bo lechy lubią porządnie przytrzymane w nurcie zestawy, dla mnie 100-120 gram to norma, przy niżówce i wolnej wodzie oczywiście odpowiednio sporo mniej. I ja łowię z długimi przyponami 70 - 80 cm, choć jest szkoła kombinowania z długością przyponu to ja na krótkie zdecydowanie mam mniej brań.
A najfajniejsze w leszczach to jest to, że jeszcze ich trochę jest i jeśli trochę się przyłożyć i pomyśleć, to jeszcze można nacieszyć się tymi rybami :)