Co prawda nie o Wiśle ale o żegludze. Lat temu z 8-10 zajechałem na działkę do kolegi w Podgórzu Gazdy w górę rzeki od Małkinii. Na ryby się już nie wybieraliśmy bo był wieczór ale poszliśmy nad rzekę gdzie stały 2 barki + pchacz. Nie były to jakieś kolosy 50-70m ale takie po ok. 20-25m. I mieli problem bo barka na przedzie zestawu wjechała na mieliznę poprzedniego wieczora i próbowali ją ściągać, jeszcze w nocy było słychać jak pchacz pracuje ale o świcie już ich nie było. Kolega przed moim przyjazdem podpłynął łódką do nich i dowiedział się że są to takie barki i replika pchacza z lat dawno minionych gdy Bugiem z rejonu
"zahidnu Ukrainu" wożono zboże do Wolnego Miasta Gdańska. Jakoś wtedy zainteresowałem się tematem i gdzieś czytałem że taki transport Bugiem był bardzo powszechny od wieków czemu trudno się dziwić bo szlaków drogowych nie było prawie wcale. Inna rzecz że ryby chyba poszły precz od hałasu pchacza bo przez 2 dni nic nie brało.:beczy:
czytając dostępne teksty trafiłem na fragment książki gościa który chyba w latach 70 spływał Wisłą prawie od źródeł do Gdańska, płynał repliką jakieś XVI wiecznej dużej łodzi czy też małej barki (chyba to się nazywało hamburka) i opis Wisły na Śląsku w ok. Pszczyny:
"Woda śmierdzi tak jakby się zesrał szwadron ułanów razem z końmi"😄
Teraz na szczęście tak już chyba nie ma, chociaż jak się podjedzie na Tarchomin a wieje z zachodu to
nie tylko szwadron ale chyba nawet konna armia Budionnego lepiej pachniała.