Jasio - stary dowcipniś - na lekcji matematyki napompował torebkę papierową po śniadanku, podszedł do Pani, która stała tyłem na podeście przy tablicy i pisała zadanie i strzelił z tej torebki za jej uszami. Huk wystraszył nauczycielkę, która spadła z podestu i złamała nogę.
Na drugi dzień ojciec Jasia rozmawia z dyrektorem i nauczycielką z nogą w gipsie o zaistniałej sytuacji:
- Wie pan, że syn tak głośno strzelił z torebki, że nauczycielka przewróciła się i złamała nogę!!!!!?????
- Panie Dyrektorze to jeszcze nic!! Pukam sobie nie tak dawno kozę w stodole, a ten skur....n jak nie zajdzie z tyłu, jak nie zapier...i z worka po Polifosce, to mi tylko rogi w rękach zostały!!!
Siedzi facet nad stawem i łowi ryby. W pewnym momencie wynurza się żaba i pyta: - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody? - A skocz sobie - odpowiada facet. Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby. Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta: - Proszę Pana, a czy ja mogłabym jeszcze raz wejść na spławik i skoczyć do wody? - No, skocz sobie - odpowiada już podirytowany facet. Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby. Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta: - Proszę Pana, a czy ja mogłabym... - widzi wkurzenie faceta, więc kończy - ...usiąść koło Pana? - A siadaj - odpowiada facet. Żaba siada koło faceta, a ten dalej łowi ryby. Siedzą tak sobie w milczeniu, aż ze stawu wynurza się druga żaba i pyta: - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody? Na to pierwsza żaba: - Spier....j! Dobrze mówię, proszę Pana?