<blockquote>
"...łyse z niebieskimi plamami na całym ciele ... " Sporo czasu minęło jak " miejscowi " zaczęli na mnie patrzeć obiektywnie 😄 a nie na jako" obdziarganego kryminalistę "
</blockquote>
Tak było bez kitu, chyba jedyny raz kiedy wszyscy się razem spotkaliśmy tak że byli też i Ci co wyjechali za chlebem w świat. Żeby nie było ja niebieski nie jestem 😄, jeszcze 😄. Marta tylko pojechała bo chciała sobie wytatuować trzy,cztery gwiazdki na szyi, od ucha w dół i każda większa. Tatuator zaproponował coś innego i przy kolejnej wizycie ruszyła maszyna której nikt nie zatrzyma 😂 i z trzech gwiazdek zrobiła się cała łopatka i miało iść dalej w kolejnych sesjach lecz "mistrz" dzieła wyjechał za granicę do nowego własnego studia i teraz czekamy na powrót i dalszy postęp prac. Ja miałem siadać ale niestety nie zdążyłem a wzór już był przygotowany i zostało tylko dograć szczegóły. Tak czy inaczej ruszam z dziarką pod koniec tego roku jak tylko pojawi się w Polsce mój "oprawca" 👍.
<blockquote>
A no Krzysztof, tak ten sam o którym myślisz. Nawet Cię tam kiedyś widziałem jak naprawiał Ci samochód ale to było jeszcze przed moim zaczęciem pisania na forum 😛</blockquote>
Ile ja mu sandaczy naobiecywałem za tą turbinę ;P
<blockquote>
(...) Zambskach z Łysym lub Włochatym o ile to byłeś Ty ale raczej Ty, tylko że nawet nie patrzyłeś w naszą stronę bo dziwne z nas towarzystwo było, takie nie twarzowe, łyse z niebieskimi plamami na całym ciele i i ludzie dziwnie od nas odstępowali 😂. Rozmawiałem wtedy z Łysym lub włochatym bo ich mylę a Ty siedziałeś sobie cichutko na kocyku 😂, zmęczony jakiś - chyba dobrze kojarzę??</blockquote>
Może gorąco było wtedy to i zmęczony byłem, byłem na Zambskach ale chyba nie w tym roku, tylko jakoś rok temu chyba.... Ale też nie pamiętam za mocno... ech te lato i te słońce ;P;P;P Łysy w sensie Paweł T.? To mogłem być ja jeśli tak ;)
<blockquote>
(...) oszukujesz trochę z tym dziobaniem 😜. Dziobanie nie boli (...)
</blockquote>
Nie mówiłem, że bolało ;P
Właśnie dostałem mega sandacza mmsem, ale nie wiem czy mnie nie wkręcają... Jasiek zresztą ;)
Krzysztof najarany na ryby że szok :D. Ja w tym roku zawiozłem mu kilka leszczy które złowił znajomy to teraz ciągle się pyta kiedy przywiozę znów 😄. Obiecałem też że zabiorę go i jego synka do siebie na staw żeby mogli sobie połowić ale szybko jesień przyszła i nie zdążyliśmy. Poławiał też coś na mazurach ale bez rewelacji i powiem Ci że nie wyobrażam sobie Krzyśka z wędką 😂.
Tak w Zambskach wtedy był to Paweł T 😄, a więc i Ty, wymęczony jakiś 😂 a było to ze dwa a nawet trzy lata temu.
Ja z Jaśkiem się dziś nie widziałem i nic o rybach żadnych nie wiem. Widziałem za to dziś na "harcerskiej" plaży trzech spinningujących ale nic chyba nie złowili.
<blockquote>
Marcin ja też jakieś 12 lat temu wychowałem 4 sztuki dachowców, bo im rodziców koty mojej babci wcięły. Były tak wyćwiczone, że jak im gwizdnąłem to od razu przylatywały na rękę i jadły zboże. Niestety wyjechałem nad Jezioro Rożnowskie na 2 tygodnie i później mnie nie poznawały i później odeszły (miałem malutki gołębnik). Mimo wszystko pamiętam jakby dzisiaj, że takie ptaszki potrafią się tak przyzwyczaić do ludzi, a ludzie do nich!
</blockquote>
U mnie można powiedzieć że zaczęło się podobnie ale o tym jak to było napiszę i pokaże na zdjęciach jak znajdę troszkę więcej czasu bo teraz zbytnio nie mogę.
Do gołębi jak i całego innego ptactwa mam słabość, może zawsze chciałem latać a do tej pory się jeszcze nie nauczyłem :zly:.