Jak to jest z tymi kijkami na rapy?

Wędkarstwo Spinningowe

Strona 2 z 2
Następna →

Odpowiedzi

38 odpowiedzi · 43,290 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
16.01.2010 15:50 · Odpowiedź #6525
Ja tam też nie lubię się bać, żeby ryba mi krzywdy nie zrobiła na słabym sprzęcie i na Wisłę chodzę ze sprzętem trociowym.
17.01.2010 20:15 · Odpowiedź #6552
Ja używam Jaxona Xt - Pro 10 - 40 do połowu boleni 😎 Kijek sprawdził się tez na szczupakach ( największy ponad 3 kg ) i sandaczach i wyjął 6 kg suma 😎 Kijek jest dobry bo w nurcie nie wygina się miłosiernie jak inne kije którymi łowiłem a używałem sporo tego. Mam do niego spore zaufanie a to jest najważniejsze 😄 Ze szczytowej akcji przechodzi w piękną parabole pod pełnym obciążeniem.Pewnie nim się zacina co przy innych kijach sprawiało trochę problemu gdy boleni uderzał na krótkiej żyłce. Łowiłem kiedyś kijem Mikado do 30 gram straciłem przez niego masę rap bo to był parabolik typowy na krótkiej żyłce przy uderzeniu bolenia nie można było zaciąć w tępo ryby co na szczytowym kiju jakim jest mój jaxon nie ma problemu.Dlatego do połowu boleni stawiam na kije progresywne albo szczytowe ;)
@Peter (edytowany 16 lat temu)
18.01.2010 11:07 · Odpowiedź #6557
Podpinam się do tematu.
Jestem w rapowaniu niemal zupełnie zielony - raczej przyłowem były do tej pory. Mam mikołajowego kręciołka 1 : 6,2 potrzebuję kija. Ogólnie podoba mi się praca TD -ów. Łowisko Narew okolice Pułtuska. duży uciąg powyżej pułt , mały poniżej :)

Co doradzacie? (lubie szybkie kije, ale niekoniecznie z akcją szczytową)
18.01.2010 22:37 · Odpowiedź #6563
Ja też lubie pracę mojego Turbo Disla :). A z Wędek polecam ugly sticka 3m do 40gr zdecydowanie. Daleko się tym rzuca. No i ma zalety o których pisałem wyżej.
19.01.2010 13:35 · Odpowiedź #6569
a ja bardziej lubię pracę mojego autka firmowego :p
@Krystek (edytowany 16 lat temu)
30.03.2010 12:01 · Odpowiedź #7470
Witam

ja uzywam szpady - mistrall shogun spin 2,90 c.w; 7-25g stary,pierszwy model

łowie na niego od 5lat,bardzo dobrze sprawuje się przy holowaniu i zacinaniu z dużej odległości

młynek młody wiekiem (1 rok) : spro red arc 10400

a żyłka : 0,20mm dragon maxima spin & cast

a na bolki gdzie łowie ważne są; kółko łacznikowe, kretlik i agrafka, używam bardzo mocnych i małych

bolki mi juz nie jedne rozginały ale po miesiącach poszukiwań
dobrałem akcesoria do tej metody

jest to mój zestaw na bolki i juz taki zostanie

zamierzam kij zmienić na mlodsz/nowszy ale ten sam model i markę :)

pozdrawiam
mistrall-shogun-spin-259_2674.jpg
Spro%20RedArc.jpg
Dragon_Maxima_Sp_4a36500c0866d.jpg
super-lockagrafka.jpg
@morouk (edytowany 16 lat temu)
30.03.2010 12:14 · Odpowiedź #7471
Więc koleżko miły uchylże rąbka tajemnicy i napisz jakiejż firmy są one kółka łącznikowe, krętliki i agrafki mocarne, coby potomni odwiedzacze Shrapa wiedzieli, w życiu stosowali i dzieciom przekazać mogli ... ;-)

To Dragon?
@Krystek (edytowany 16 lat temu)
31.03.2010 01:19 · Odpowiedź #7487
Tak, foto z agrafkami to super lock firmy dragon ale ja kupuje od:

agrafki:

F.P.H.U DORAGO
K.Deputat
ul.Aleja Konstytucji 3-go Maja 28/84
66-400 Gorzów Wlkp.
tel; 095 717 00 11 , 661 659 391
sprzedaje te agrafki na allegro, z tego co pamiętam to sam je wykonuje.Jeszcze mnie one nie zawiodły. Przepraszam, jedna mnie zawiodła- nie zpiąłem jej i wobek wpadł do wody prawie pod nogami :) krókto; są bardzo dobre.

Krętliki:

VMC 3541BK nr9 /11kg

A kółeczka to nie pamiętam, kupiłem kiedyś około 500szt i zostało mi ze 100szt, są koloru czarnego i mocne.
04.02.2011 23:14 · Odpowiedź #13669
Widzę, że wątek trochę przygasł, więc może uda się go reaktywować… Moje doświadczenie podpowiada mi, że nie ma sprzętu na konkretną rybę, ale jest sprzęt na konkretną rybę łowioną w konkretnych warunkach. Świetnie jest poczuć kopnięcie bolka na delikatnym blanku, ale tą samą witką trudno jest bezpiecznie rzucić castmasterem na kilkadziesiąt metrów. Albo holować rapę pod prąd, kiedy warunki inaczej nie pozwalają, np. kiedy stoimy na środku rzeki a do brzegu daleko. Osobiście najczęściej wybieram browninga carboxy 2,7 i 18-45 g, albo jeszcze starszego mikado pikespin 3,30 do 60 g (tu pod dłuższe rzuty wymieniłem kilka szczytowych przelotek na większe). Oba kije mają ogromny zapas mocy jak na ten gatunek, ale pozwalają rzucić każdą znaną mi przynętą boleniową prawie po horyzont bez ryzyka złamania kija. I są na tyle miękkie, aby nie bać się, że żyłka czy plecionka strzeli, kiedy torpeda uderzy w przynętę od czoła. Z kolei, kiedy stanowisko rapki jest nie dalej jak na rzut ogryzkiem, wolałbym użyć kija np. do 25 g. Czasem (choć rzadko) wolę połowić subtelniej i bardziej komfortowo dla ramienia. I też łowię. A tak na marginesie, jeszcze żaden boleń nie zapytał mnie, na jaki kij dał się oszukać...
05.02.2011 10:39 · Odpowiedź #13672
Pawiozo, fajnie, że odkopałeś ten wątek.
Bo prawda jest chyba taka, że można określić bardzo dokładnie jaki jest kijek na rapy😜!
Pod warunkiem, że dodamy do tego jaka to woda, jakich przynęt będziemy używali i jak... dużych ryb sie spodziewamy!
Dlatego co wędkarz to może być inne zdanie.
Bo na bolenia z główki, którego łatwo wmanewrować podczas holu w basen międzygłówkowy, wystarczy spokojnie kijek do 20 gram.
Ale już łowiąc z wiślanej burty moc kija trzeba przynajmniej podwoić, a i to może być za mało.
Ja w zeszłym roku po Wiśle chodziłem i pływałem sporo. Łowiłem we wszelkich możliwych warunkach.
Rapek też trochę złapałem.
I cały rok spędziłem z dwoma kijami: tzw "sandaczowym" do 20 gram (po tuningu on jest) i trociowym do 45 gram.
I statystycznie mogę powiedzieć, że ilość złowionych boleni na te kije rozkłada się pól na pół.
Sandaczy też pół na pół. Szczupaków też!
Więc wychodzi mi taki wniosek:
Dobry kij to taki, który dobrze leży nam w ręku, obsługuje określony zakres przynęt...
Kurcze, kijek trzeba lubić. A lubimy raczej takie, dzięki których wyholowaliśmy więcej ryb🎉!
05.02.2011 12:32 · Odpowiedź #13674

Pod warunkiem, że dodamy do tego jaka to woda, jakich przynęt będziemy używali i jak... dużych ryb sie spodziewamy!
Dlatego co wędkarz to może być inne zdanie.
Bo na bolenia z główki, którego łatwo wmanewrować podczas holu w basen międzygłówkowy, wystarczy spokojnie kijek do 20 gram.
Ale już łowiąc z wiślanej burty moc kija trzeba przynajmniej podwoić, a i to może być za mało.
Dobry kij to taki, który dobrze leży nam w ręku, obsługuje określony zakres przynęt...
Kurcze, kijek trzeba lubić. A lubimy raczej takie, dzięki których wyholowaliśmy więcej ryb🎉!

Dobrze Pawełku prawisz.Holowałem z wiślanej opaski kamiennej bolka 90 cm kijkiem Yad Mitchigan do 40 gr i ledwo sobie poradziłem.Patyk giął się w rękojeści, postękiwał cichutko 😄 i co można powiedzieć że był za słaby? Niby można, tylko ja nie chcę więcej czuć bólu barku po całodniowym katowaniu mocniejszą wedką, bo w większości przypadków większa moc wiąże się ze zwiększoną wagą kija :bezradny:.
Dla mnie kij powinien być szybki z luźniej ustawionym hamulcem i jak najbardziej lekki bo rapowanie to ciężka fizycznie praca :zmeczony:.
05.02.2011 19:15 · Odpowiedź #13677
Swoje boleniowanie zacząłem od kija dam mega telespin 270, 10-30 g (to było z 15 lat temu...). Gdyby teraz pojawił się w sklepach, byłby pewnie omijany szerokim łukiem nie tylko przez 'rasowych' boleniarzy ale przez nawet początkujących. Miękki, lejący się, po rzucie przynętą 15 s wytracał bujanie szczytówki. A ja po prostu nauczyłem się czuć na nim prowadzoną przynętę (proste ołowianki, błystki podlodowe) i ... jak holować bolenia żeby go nie stracić na cienkiej żyłce. Co tu dużo mówić - to był wtedy mój jedyny kij do spinningu. I na szczupaka i na okonia. I służył też do lekkiej gruntówki dennej. I nie przeszkadzało mi wcale, że miał piankową rękojeść. A teraz... liczba wędek w szafie odwrotnie proporcjonalnie do ilości czasu, który mogę spędzić nad wodą. Chyba taka jest nasza wędkarska natura, że rekompensujemy sobie nieobecność nad wodą kolejnymi zabawkami. Lepsze parametry, marki z wyższej półki, nowe designy... Bo - nawet jeśli nic nie złowimy - to przynajmniej radość, że kij ma fajną pracę, a kołowrotek kręci jak masełko. To też urok naszego hobby. Ryba, jak bije w przynętę, nie wie kto stoi na brzegu i jaki patyk trzyma w ręku. To chyba jest ważne tylko dla nas - dla komfortu łowienia. Być może dzięki temu, że nie jest to ważne dla samej ryby, od czasu do czasu jeszcze coś łowimy... Ot, dygresja na sobotni wieczór...
05.02.2011 21:10 · Odpowiedź #13679
Czy ja już pisałem o swoim ugly sticku?:)

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.

Strona 2 z 2
Następna →