Ja od 2 sezonów mam Mistrala Amundsona i muszę stwierdzić, że to jest jeden z lepszych kołowrotków w cenie di 130 zł jaki trafił w moje ręce. Raz że jest fajnie wykonany, nie wygląda źle, a do tego jest mało awaryjny, po 2 latach ciągania woblerów pod prąd we Wkrze nadal chodzi jak masełko, ma szeroką, aluminiową szpulę i drugą zapasową również aluminiową! Jeśli ja szukałbym kołowrotka za max 150 zł to nie zastanawiał bym się chwili i kupił Amundsona.
A gdybyś miał jednak te 80 zł więcej, to polecił bym Ci Pena Sargusa. Kręciołek zbudowany jest cały z metalu, ma w zapasie 2 metalowe szpule. Przeznaczony jest także do połowu w wodach słonych. Jego konstrukcja przypomina nasze wozy bojowe Rosomak, jest po prostu nie do zajechania moim zdaniem. Ma dość duże przełożenie 1:6, nie ma przełącznika blokady biegu wstecznego, ale moim zdaniem to plus, bo odpada element,m który potencjalnie może się zepsuć. Kupiłem go w tym roku z myślą o plecionce i średnich oraz dużych gumach. Skakałem nim główkami po 25 g i nawet nie kwęknął. Nie ma żadnych luzów, nic go nie boli, nie skrzypi, po prostu działa jak należy. A spasowanie tego kołowrotka jest takie że gdy pierwszy raz wziąłem go do ręki to byłem w szoku. Nigdzie nie znalazłem nawet milimetra luzu, czego nie doświadczyłem w nowych kołowrotkach już od bardzo dawna. A jak odkręcisz szpulę (wszystkie Sargusy mają przedni hamulec), to zobaczysz jak jest zbudowany hamulec. Wygląda tak, jakby ktoś zrobił kołowrotek do holowania ... słoni a nie ryb.
Jednym słowem ja osobiście polecam te kręciołki. Są naprawdę ok.
Pozdrowienia!
PS. A do okoniowego spiningu to wybrał bym również albo Amundsona w najmniejszym rozmiarze albo Sargusa w najmniejszym rozmiarze. Dlaczego: weź je do ręki i pokręć. Uzyskasz odpowiedź :)