Przygodę z robieniem woblerów zacząłem kilka lat temu. Początki były ciężkie. Większość przynęt lądowała w koszu. Ciężko było kawałek drewnianego klocka ,,ożywić,,. Były dni że odkładałem na jakiś czas dłubanie bo nic nie wychodziło. Ale i tak wracałem do kolejnych prób bo bardzo lubię majsterkować. Poczytałem troszkę w necie na ten temat i starałem się przenieść te zdobyte informacje do swojego warsztatu i powolutku zaczęło coś wychodzić. Po złowieniu pierwszej ryby na swój wobler, nabrałem bardzo dużej motywacji do działania. Poniżej efekty :)
Troszkę historii. Jedne z pierwszych. Mam je do dzisiaj w pudełku. Nie są zbyt piękne a jednak troszkę rybek nałowiły. Bardzo fajnie pracują.



Poniżej woblerek też z początku strugania, bardzo go lubię bo skusił mojego największego jaziora :)















