Widzisz @maniek72, Twoja obecność na forum uaktywnia się tylko wtedy, kiedy zaczyna się wymiana zdań na temat zabijania ryb. Zawsze mnie to zastanawiało, że stajesz w obronie nie ryb, a człowieka, który zabija by zaspokoić swoje ..... już sam nie wiem co.
Mamy wody jakie mamy. Jeżeli twierdzisz, że ludzie jedli, jedzą i jeść będą, to ok, Twoje do tego prawo. Bierz tylko poprawkę, że mieszkasz na krańcu Polski. Opisywałeś, że kłusują u Ciebie od lat i zawsze będą kłusować.
My tu w centrum nie mamy tak kolorowo. Do kłusownictwa dochodzi jeszcze wielokrotnie więcej bezmyślnych wędkarzy. Efekt zgrozy jest potężny.
Pojęcie zielonego nie masz co robię dla ryb, i pewnie mieć nie będziesz- to po pierwsze.
Ale trochę się wytłumaczę;
Tak jak wspomniałeś; mieszkam tu gdzie mieszkam, i tutaj walczy sie o to, żeby nie zabierano dziennie po 30szt, niewymiarowych szczupaczków, po 10 sumów mieszczących się do 5ciolitrowego wiaderka po farbie... o siatach, ościeniach, czy prądzie to już nawet nie ma co wspominać, jakieś limity?? wymiary ochronne? okresy ochronne?? - Większość ludzi tutaj o tym nie słyszało, bądź udaje że nie słyszało- połowa łowiących tu ryby nie ma nawet karty. To o takich rzeczach należy mówić- a wypuszczanie wymiarowych ryb?? 😄😄😄 To się w głowie nikomu nie mieści. Dlatego też nie dziwcie się że reaguje tak jak reaguje- wasze strony wyprzedzają moje o przynajmniej epokę.
A, i jeszcze jedno; ktoś tu napisał jak wielkie znaczenie dla ekosystemu ma duża stara ryba?? Ciekawa sprawa🤔 jakoś nie mogę tego załapać, chyba chodzi o to, że dużo je, mało rośnie i jak zdechnie ze starości to zasyfi zbiornik?? Bo innej korzyści dla ekosystemu ja nie widzę.
No to skoro widzisz różnice, jak opisałeś wyżej to po co docinasz komuś, kto nie łowi na Twoich wodach, a na wodach bardziej cywilizowanych. Być może u Ciebie to co robisz, o co dbasz, według Ciebie jest wystarczające. U nas niestety potrzeba więcej. Ilość ludzi łowiących idzie w zastraszającym tempie do góry. Ciężko znaleźć teraz miejsce, żeby kogoś nie spotkać. Kiedyś wyznacznikiem była jeszcze pogoda, im gorsza, tym ludzi nie było. Teraz niestety nie jest tak kolorowo.
Cały czas ja inaczej podchodzę do wędkarstwa - dla mnie to czyste hobby, związane z poświęceniem, ze stratami w budżecie domowym, z tym się liczę i z tym nie walczę i nie daj Bóg przeliczać mięso na wydatki. Jak mnie nie stać w danej chwili, to nie jadę. Kiedyś jadłem ryby złowione przez siebie. Nie kryję się z tym. Przyszła natomiast w moim życiu pewna chwila, która uzmysłowiła mi, że również muszę dbać i poza walką z kłusolami będę wypuszczał wszystkie złowione ryby, bez wyjątków. Dla mnie, ma to sens, bo wiem, że takie podejście, przynosi zamierzone efekty. I jak tu już kiedyś było powiedziane, że samo łowienie i wypuszczanie jest chore, bo męczymy ryby dla zabawy, to jest to prawda. Wcale nie twierdzę, że nie. Ze swojej strony staram się neutralizować im te cierpienia do jakiegoś minimum, którego już nie przeskoczę. Jeżeli stwierdzę, że dalej robię więcej złego niż dobrego, zostanie mi zrezygnować z łowienia i zająć się gołębiami ( od miesiąca mam dwa w domu, znalezione pod blokiem, prawdopodobnie wypadły z gniazda, ale nie szło znaleźć gdzie to gniazdo, mam nadzieję, że odchowam i wypuszczę jak tylko będą na to gotowe).
Czy gdziekolwiek w Europie jest tak źle jak u nas ?
Myślę, że chociażby Daniel byłby w stanie to powiedzieć, bo zwiedził troszkę świata.