<blockquote>
Muchi są ok. Nie narzekaj! Mi się podobają i łowne będą to widać. Z czasem zaczniesz robić piękne i doskonałe. Aż wreszcie stwierdzisz że to o kant dupy potłuc narobisz szybkich skrętów i też będą brały. No ale na ładniejsze łowi sie z przyjemnością i co najistotniejsze wiarą. Cieszy mnie że tak się Tobie spodobała ta metoda.
</blockquote>
Ups ... W łazience mam najlepsze światło ;)
Harp, przyznam że mam niezłego wkręta na tę metodę. To duża zasługa DarkaP :) Do tego stopnia mam wkręta, że muszę już sobie kupić pudło na moje materiały :) Wcale dużo nie kupowałem, w zasadzie sporo znalazłem na dworze (piórka krucze, gołębie - myślę, że dadzą radę jako ciekawe skrzydełka do mokrych), troszkę w szafie (futerka, włóczki, kolorowe tasiemki, nitki etc.), co nieco zmieliłem w młynku do kawy, który buchnałem mamie i powstały ciekawe dubbingi (zmieliłem miedzy innymi jakieś tasiemki błyszczące, kawałki wełny, sznurowadeł, sznureczków, włóczek, kordonków etc.), z pasmanterii mam ciekawe kolory sierści królika (czarny, brązowy szary, fioletowy), koraliki różnej maści plastikowe, z dna szafy wygrzebałem jakaś czapkę z nutrii etc. Teraz będę przymierzał się do zmielenia sierści z kołnierzyka do kurtki (może powstać fajny dubbing). Generalnie metoda jest zarąbista, bo można wykorzystać niemal wszystko co wpadnie w rękę :)
Pozdrowionka