No nowa nie jest. No teraz idzie jej trzeci rok. Kupiłem ją jakoś na koniec listopada 2010. Po pierwszej zimie na wiosnę zaraz sprzedającego informowałem że na łódce występuje coś z laminatem, posłałem mu zdjęcia. Odpisał że wymieni ją na nową. I tak zmieniał daty wymiany co 2-3 miesiące, pół roku potem. Już była gotowa nowa dla mnie, ale chciał żeby stała u niego jakiś czas. Chciał sprawdzić czy ta nowa będzie OK. Potem już straciłem wiarę na nową łódkę i spisałem ją na straty ( 3000 zł ). Miałem kredyt na nią. W ubiegłym roku w drodze zamiany dostałem małą żaglówkę i pychówka poszła już naprawdę na straty. Ale wiadomo ciągnie mnie na pływanie po rzekach, zawsze to było moje marzenie. I naprawa lub wymiana łódki powróciła na porządek dzienny. Ale widać chyba nic z tego. Może kiedyś kupię na raty inną lub kanu. Sprzedający seint ostatnio po ostrzeżeniu ludzi na tym i innych forach poinformował mnie że mam mu dostarczyć dowód kupna ( którego mi nie dał ) i dostarczyć łódkę do niego. Ciekawe czym mu ją mam dostarczyć. Przez całą Polskę. On ma przyczepę pod nią, ja nie. Gdyby ją chciał wymienić to zrobił by to w 2011 r. zaraz po pierwszym poinformowaniu go przeze mnie!!! Może teraz i robi dobre pychówki ale ja raz się spaliłem i to wystarczy. A co tej mojej łódki zobaczymy czy z waszą pomocą coś się da zrobić, ciężko teraz z pieniędzmi. A piszecie że będzie to drogie i trudne do naprawy. Zazdroszczę wam, pływania waszymi łódkami, a najważniejsze jakimi rzekami pływacie. Bug, Narew, Wisła !!! To było moje marzenie odwiedzić te rzeki pychówką. Takie wyprawy 2-3 dniowe!!! Ja mogę wam zaproponować Kanał Gliwicki. (podobno rewelacyjny szlak, parę śluz do pokonania ) a podobno i rybka się znajdzie.
Pozdrawiam Bogusław