Bardzo się cieszę, że zdjęcia się podobają, więc w celu zachęcenia do robienia fotek wieczorową i nocną porą podzielę się kilkoma spostrzeżeniami wyciągniętymi na podstawie mojego skromnego, amatorskiego doświadczenia.
A więc tak:
1) aparat fotograficzny – ja korzystam z prościutkiej lustrzanki, ale myślę, że nie jest to konieczne. Warunkiem koniecznym natomiast jest, aby posiadał możliwie długi czas naświetlania (przynajmniej kilka sekund). Bardzo przydatny jest samowyzwalacz, pozwala to na niedotykanie (nie powodowanie drgań) aparatu podczas robienia zdjęcia.
2) obiektyw ( w przypadku lustrzanki) - wydaje mi się, że jakość obiektywu nie ma tu istotnego znaczenia jeżeli możemy ustawić długi czas. Bardzo przydatny jest zoom. Ja np. noszę dwa obiektywy o łącznym zakresie 18-300 mm. Pozwala to na dowolne skadrowanie obiektu bez ruszania się z miejsca (co w nocy jest sporym ułatwieniem).
3) statyw - na chwilę obecną uważam, że niezbędny! Malutki, lekki, ale jednak ten metr wysokości mógłby mieć. Raz, że pozwoli utrzymać aparat w bezruchu, co przy dłuższych czasach naświetlania jest konieczne. Dwa, że pozwoli idealnie wykadrować. Często robię dzienne zdjęcia z samowyzwalaczem stawiając aparat gdzie popadnie. Ale w nocy to się słabo sprawdza i często trzeba kilkakrotnie powtarzać zdjęcie.
I jeszcze kilka spostrzeżeń natury ogólnej.
Bardzo rzadko korzystam z ustawień ręcznych. Wykorzystuję programy tematyczne, te, które nie włączają lampy (najczęściej krajobraz). Pozwala to na maksymalne skupienie się na kadrowaniu. Z reguły robię dwa takie same zdjęcia, przy czym ustawienia automatyczne nastawiam raz na jaśniejszą część widoku w wizjerze, a raz na ciemniejszą. Dzięki temu w pierwszym przypadku zdjęcie będzie trochę ciemniejsze (krótszy czas naświetlania), a w drugim jaśniejsze. Pozwala mi to całkowicie uniknąć bawienia się w ręczne ustawienia, przecież czas to pieniądz, szczególnie jak obok właśnie sandacz wyszedł na żer.
Dla mnie zdjęcie, które zrobiłem nad wodą jest nienaruszalne. To znaczy nigdy nie upiększam fotek komputerowo. Jakoś sprawia mi to większą satysfakcję.
Tak więc – naprawdę warto robić zdjęcia nocą!!!
Jeżeli ktoś ma jakieś doświadczenia w tego typu zdjęciach, może jakieś sposoby ułatwiające - mam nadzieję, że się podzieli.
Natomiast wstawię jeszcze raz zdjęcie, które już przedwczoraj w wątku wiślanym było, a chciałłbym, żeby w wątku „Nocą” również zaistniało.
A to dlatego, że rewelacyjnie mi się sprawdziło jako tapeta na pulpicie. Jakoś tak przypasowało do panoramicznego ekranu……..