Nocny letni sandacz
Wędkarstwo Spinningowe
Lapie na Wisle. Na nocnego sandacza zabieram jesli moge dwie wedki spinning z zylka do woblerow oraz casting z pletka do gum.
Nie ma reguly jak lapac trzeba szukac przy dnie, w pol wody ale oczywiscie tez plytkimi woblerami.
Jesli sandacz zeruje plytko to nie da sie pomylic tego zerowania z inna ryba. Sa to dyskretne ataki stada drobnego sandala a strefa atakow przesuwa sie zwykle pod prad. Woda portafi charakterystycznie szumiec. Gruby sandal tez potrafi byc widoczny ale jego atak to pojedyncze uderzenie, nigdy zas stak po luku jak w przypadku bolenia. Wtedy najlepszy jest plytko schodzacy wobler np siek banan lub siek ukleja.
Jesli sandala nie widac to lowie na gumy. Najwiecej mialem ryb w polopadzie na 3 calowe kopytka mannsa w ksiazkowych kolorach tzn zolty z czerwonym grzbietem, perla z czerwonym, czarnym lub niebieskim grzbietem i wariacje seledynu. Dobre sa tez 4 calowe swimmin gruby mannsa w kolorze seledynowy fluo. Aha i zdecydowana wiekszosc ryb na mojej miejscowce brala przy prowadzeniu Z PRADEM na b lekkich glowkach 3-7gr. to oczywiscie nie jest zadna regula ale czasami warto eksperymentowac i lowic z pradem na lzejszym zestawie. Na drugim miejscu szuranie po dnie pod prad na srednich glowkach. Klasyczny opad na moich miejscowkach jest a) trudny do zastosowania b) mniej skuteczny
Ale na grubego wislanego sandala ciagle czekam...
Wielokrotnie łowiłem sandacze i bolenie w nocy gdy nie było oznak ich obecności. Łowienie z dna nie różni się natomiast niczym od tego dziennego, nie należy bać się dużych przynęt - woblery 9-12 cm, gumy nawet 6 calowe kopyta Relaxa, chociaż ja wolę 3 i 4 calowe. Warto oczywiście posłać do wody woblerka 6 cm czy 6 - 7 cm ripperka.
Moje ulubione woblery to Rapale X-rapy 10cm i takiej samej długości Husky Jerki oraz 9 cm Salmo Stingi - wszystkie te woblery w wersji neutralnej. Prowadzenie to najczęściej bardzo baaaardzo wolne zwijanie plecionki, tak samo jak woblery prowadzę 3 calowe kopyta Relaksa na 5 gramowych główkach. Staram się oczywiście by przynęta prowadzona była w wierzchnich warstwach wody.
Ale jak nie ma brań na wolno prowadzone wabiki, warto eksperymentować z prowadzeniem, często niezwykle skuteczne okazuje się "jerkowanie" pod powierzchnia wody.
No i oczywiście warunkiem skutecznego połowu jest obecność sandaczy w łowisku, bo jeśli ich brak to żadne techniki i przynęty nie pomogą...
Co prawda ciężko się do takiego wędkowania przekonać, ale warto próbować łowić sandacze z powierzchni o zmroku i w nocy nawet gdy nie ma oznak żerowania drapieżników. Ja zawsze ze sobą mam jakiś płytko chodzący wobler oraz 3 calowe kopyto na główce 4-5 gram.
Ja łowię jeszcze lżej bo do twistera 3 cale potrafię zamontować główkę nawet 2,5 grama.Niezłe są również łamane woblery smużące po powierzchni imitujące "trafioną" uklejkę umykającą w stronę brzegu.Uwielbiam powierzchniowe łowienie sandaczy w nocy bo wymusza na łowiącym maximum ostrożności w poruszaniu się po brzegu ze względu na wymaganą ciszę i bezpieczeństwo.Kamienie opaski nie zawsze są przyjaźnie nastawione do spacerującego po nich w zupełnych ciemnościach.Ale za to mętnookie potrafią wynagrodzić wszystkie niedogodności.😎
Na spinning nie próbuje bo wiem że bym nie złowił, jest to spowodowane tak jak juz pisałem większą liczbą szczupaka i okonia. Jeżeli jadę na sandacza to tylko gruntówka z żywcem. Miejsce to głęboka woda z dnem żwirowym. Żyłka nie za gruba max 0,30 mm przypon 0,25 mm, hak pojedynczy nie duży 5 wystarczy. Żywiec najlepiej ukleja zapięta za wargi. Branie delikatne, długie. Najlepsze branie to od godziny 20-24 dłużej nie siedzę.
Natomiast ja jeżeli łowiłem na żywca to dużo lepszą "zacinalność" miałem zbrojąc za ogon + 2 haczyk stabilizator (ewentualny) gdzieś przy głowie, żeby się nie chmaitała na wszystkie strony. Najlepsze ukleje - tylko jeden minus - słabo żywotna. Kiełbie przyklejały się do dna i brania były rzadsze. Hak Bardzo cienki rozmiar 2 do tego żyłka na przyponie 1 - 1,5 metra 0,18 - 0,22. Obowiązkowo wolny bieg szpuli lub "zapałka".
Zapałka ? Może coś więcej o sposobie. Ja otwieram kabłąk a żyłkę wkładam pod gumkę
Na końcu szczytówki doczepiam jeszcze kawałek styropianu.
Mam pytanie te rzepy nie są w stanie w jakiś sposób uszkodzić żyłkę podczas zwijania??
Dla mnie nocny sandacz to tylko rzeka i tylko spod powierzchni. Nigdy nie łowię z dna... jakoś w nocy w to nie wierzę. Być może to błąd ?
Jako że nie łowię z powierzchni to nie wiem jak to jest bo zawsze łowię z dna i są efekty, choć i zdarzało się że branie było w chwili wpadnięcia przynęty o wody.
Z powierzchni łowię tylko szczupaki i czasami okonie na obrotówki, nocą tylko guma i łowienia z dna.
Zostaje most, dęby itp :dokuczacz:
Marcinku w Twoim wypadku metoda łowienia sandaczy jest bardziej uwarunkowana samym łowiskiem...w Narwi mało jest odsłoniętych opasek, raf, kamiennych płycizn które są kapitale nocą.
Zostaje most, dęby itp :dokuczacz:
I tu zaczyna się dyskusja, jaka ilość wody to już płycizna :dokuczacz:.
Sam wiesz jak jest pod mostem w Pułtusku, jeszcze od strony miasta. Tam jest przy średnim stanie wody może z 1,5m. Drugie miejsce to Zambski, i tam też w lato Narew można przeprawić na drugą stronę średnio terenowym samochodem, że o wpław nie mocząc "cycków" nie wspomnę 😄. Jak wiesz jedno i drugie z tych miejsc to moje ulubione łowiska. Ja preferuję w lato płycizny, nierzadko zdarzyło mi się właśnie trafić sporego sandacza (powiedzmy ok.70cm) z wody o głębokości ciut powyżej kolan, że o pięknych, choć nie takich jak prezentował Garbus, okoniach nie wspominając.
Na koniec dodam że mi nie robi różnicy czy łowię na 0,5m czy na 5m i tak i tak najczęściej zakładam główkę od 10g w górę a ulubiony ciężar to 14g 😄. No i tak szczerze mówiąc to w moim przypadku często łowienie z dna to i też łowienie przy powierzchni 😎.
Nie jest też tak, że jak łowię w nocy to tylko z powierzchni, latem i wczesną jesienią to faktycznie rzadko schodzę z prowadzeniem wabików do dna, listopad i grudzień to znowu odwrotnie, głownie prowadzenie przy dnie, nie znaczy że rezygnuję zupełnie z powierzchniowych woblerów, tyle że rzadko już je zakładam.
Jeszcze jedna sprawa, o której tu już pisałem: nawet jak nie widać oznak żerowania ryb przy powierzchni, warto je tam próbować łowić nawet jak głębokość łowiska wynosi 4,5 czy więcej metrów. Wiem, że na szczęście dla ryb niewielu wędkarzy wierzy w sens takiego łowienia... i w sumie to dobrze dla ryb.
Jeszcze jedna sprawa, o której tu już pisałem: nawet jak nie widać oznak żerowania ryb przy powierzchni, warto je tam próbować łowić nawet jak głębokość łowiska wynosi 4,5 czy więcej metrów. Wiem, że na szczęście dla ryb niewielu wędkarzy wierzy w sens takiego łowienia... i w sumie to dobrze dla ryb.
W 100% się z tym zgadzam.
Ile ja się lat namęczyłem by oderwać Bysiora od dna :) w tym roku się wreszcie udało.... 🎉
Oj tam oj tam ;P
hejka ... może Wy mi pomożecie -> w związku z nadchodzącym sezonem szukam woblerka, który obsłuży mi pewne, dziwne łowisko którym jest obficie zarastający, płytki zbiornik (spiętrzenie wody) :) Wobler nie może schodzić głębiej niż 0,5 metra bo będzie zbierał z dna zielsko, chcę nim łowić po zmroku ( pewnie musi mieć jakąś specyficzną pracę 🤔 ) ... jak byli byście tak mili podajcie swoje typy a ja w zamian, jak się uda pochwalę się sandaczem na łamach SD a wybrańców zaproszę na ów łowisko (jednemu nawet już się to udało) 😎 pozdrawiam Grisha
Rapala Original 7 lub 9cm Floating prowadzona z wysoko uniesioną szczytówką powinna dać radę.
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.