Nocny zimowy sandacz na spina
Wędkarstwo Spinningowe
Pan rybak S. łowi sobie na siatkę w majestacie prawa wszystko i wszędzie (nawet już od gnojna) chociaż można mu od łubienicy? Do tego niezbyt dobre położenie blisko warszawy i hordy głodnych ryb niedzielnych wędkarzy? Chociaz kiedyś - nawet 3 lata temu - było DUŻO lepiej. Myślę, że to odłowy sieciowe. Np u nas w sklepie rybnym masz ładne sandaczyki po 35 cm rzekomo z zatoki puckiej (swoją drogą tam nie mają wymiaru?)
http://shrap-drakers.pl/artykul/moje-sandacze-kilka-bysiorowych-tajemnic/
http://shrap-drakers.pl/artykul/w-pogoni-za-sandaczem/
W tamtym roku późnym listopadem łowiłem moje standardowe trójki :P na woblery pod powierzchnią w 5 metrowej rynnie. Ryby wychodziły do wierzchu bo pod wierzchem pływały jeszcze niedobitki drobnicy. Wychodziły do wierzchu na 15 - 20 minut, trzeba było trafić w godzinę. Potem stały w dole reagując tylko na ciężko prowadzone gumy. :bezradny: Generalnie im zimniejsza woda, tym szybciej sandacz ucieka do dołów, zazwyczaj obok zimowisk białej ryby i je na potęgę. Ale właśnie wydaje mi się, że nocne łowienie w tym okresie trzeba odpuścić. Sam oczywiście pływam jeszcze po zmroku, ale wcale nie ma lepszych efektów niż rano lub w ciągu dnia. Doły, głęboka woda z prądami wstecznymi i najlepiej jeśli gdzieś obok stoją stada krąpi. Chyba najlepsza opcja na listopad i grudzień jeśli wody nie skuje lód.
Co do przynęt. To ja zawsze kombinuję - 15 minut ciężko, 15 minut lekko. I tak na zmianę. Gumy tylko duże - lepiej jest zjeść raz a porządnie ;) Więcej brań jest zazwyczaj na bardzo delikatnie prowadzoną przynętę, ale reguły nie ma - dlatego trzeba kombinować. I ciągle się uczyć :)
Oczywiście żeby połowić w sposób opisany przeze mnie trzeba zlokalizować zimowe sandacze a to jest coraz trudniejsze :bezradny:
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.