Okoń 2010
Ryby
Swoją drogą musiał mieć chłop przyjemności i satysfakcji z takiego połowu - chyba że wtedy była to normalka i tak jak dziś my taki połów potrafimy docenić, to wtedy nie robiło to wrażenia
W każdym razie, przykro jest patrzeć i słuchać o Mazurach - pięknych i rybnych kiedyś jeziorach. Przykro jest słuchać o rzekach, których brzegi są obstawione przez jednostki lub zorganizowane grupy przetwornictwa rybnego.... Przykro mi jest. I tu nasuwa się pytanie - JAK TO ZMIENIĆ?
Ps. Potraktujcie ten post jako dygresję. To jest oddzielny temat na dyskusję....
I tu nasuwa się pytanie - JAK TO ZMIENIĆ?
Się nie da, niestety.Dzierżawca wody myśli o tym jak zarobić a najprościej zarobić sprzedając to co się złowi.Zezwoleń dla wędkarzy sprzeda taki dzierżawca z roku na rok mniej bo złe wieści szybko się rozchodzą a jak się nie da zarobić na wędkarzach to trzeba zarobić na rybach.A że jest ich mniej to trzeba częściej stawiać sieci bo kiedyś jak na jeziorze postawili raz na rok
(a mają np. 50-60 jezior) i wyciągneli z jednego jeziora np. tonę ryb to teraz na tą samą ilość muszą postawić sieci kilka razy w ciągu roku żeby zdobyć taką samą kasę.
W połowie lat 90 rybacy odławiali duże i bardzo duże ilości okonia do Niemiec.
Specjalne samochody do przewozu żywych ryb bywały raz lub dwa w tygodniu w siedzibach sp. rybackich i zabierały wszystko co żywe.
O ile dobrze pamiętam płacono 4DM za 1 kg a to było 8plz , przy cenie w skupie coś ok.max.2-3plz/kg to trzeba być niespełna rozumu żeby nie zarobić.I zabrakło wyobrazi że po 2-3 latach takiej eksploatacji szlag trafi rybostan a teraz jest płacz i zgrzytanie zębów.
Wziął na 5cm kopytko motor oil z opadu na wypłyceniu. Mierzył 40cm i dalej cieszy się życiem.
Szkoda tylko że zdjęcie nie trafiło do galerii na głównej.:bezradny:
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.