opowiadanie

Wędkarstwo – ogólnie

@waldi-54 Archiwum
15.01.2011 14:25
W taki zimowy dzień jak dziś dopadła mnie nostalgia .
Przypomniałem sobie pewien listopadowy dzień , gdy wybrałem się
na ryby z moim synem . Chciałbym go wam opowiedzieć a ponieważ
jest to mój debiut w tej kategorii to proszę o wyrozumiałość .;)

Ze spinningiem po przygodę .

Zadzwonił do mnie syn z propozycją wyjazdu na ryby .
Oczywiście nie musiał mnie zbytnio namawiać , nie miałem obiekcji
co do wyjazdu , ale do samego miejsca , gdzie mieliśmy się wybrać .
Miało to być komercyjne łowisko oddalone około 20 km od Lublina .
Są to trzy malowniczo położone stawy przy trasie Lublin-Rzeszów .
Ja miałem ochotę wybrać się nad lubelskie morze czyli zalew
Zemborzycki i byłem już przygotowany aby zapolować na szczupaka .
Ponieważ był listopad i piękna słoneczna sobota postanowiliśmy ,
że wybierzemy się tam ze spinningami .
Jadąc na skróty już po 20 minutach byliśmy na miejscu .
Miła pani w recepcji odnotowała godzinę przyjazdu i mogliśmy
zaczynać .Oczywiście na wszystkich trzech stawach było sporo
wędkarzy , więc dalsze rzuty nie wchodziły w rachubę , pozostały nam tylko krótkie rzuty pomiędzy kijami i nieco dłuższe na zwężeniu stawu .
Z relacji wędkarzy dowiedziałem się , że dwa dni wcześniej padł nowy
rekord szczupaka na tym łowisku , prawie 13 kg .
Biczowaliśmy wodę po obu stronach , często zmieniając przynęty ,
ale bez rezultatów . Syn postanowił szukać szczęścia na drugim stawie ,
ja miałem zamiar obłowić jeszcze samą końcówkę stawu , tak zwany
rękaw . Rękaw ów to długie na 20 może 25 metrów lejkowate
zakończenie stawu , zarośnięte do okoła gęstą trzciną .
Tu nikt nie łowił i można było sobie pozwolić na dłuższe rzuty .
Wybrałem stanowisko w miejscu najwęższym , aby móc z niego
swobodnie obłowić oba brzegi . Dotarcie tam wymagało sporo
wysiłku , przedzierania się przez gęstą w tym miejscu trzcinę ,
lecz w końcu dotarłem nad staw i muszę przyznać , że miejscówkę
wybrałem super .
Pierwsze rzuty na gumkę nic nie dały , więc zmiana na wiróweczkę
DAM-3 i rzut około 20 metrów . Wolno prowadzę blaszkę wzdłuż linii
brzegowej , staram się prowadzić w pół wody . W połowie drogi nagle ,
tak jakbym złapał zaczep , tak jakbym zaczepił o wystający w wodzie
korzeń . Mocniejsze szarpnięcie i nagle ten zaczp ożył i zmierza w moim
kierunku , ale idzie wolno, prawie ocierając się o brzeg . Pod moimi
nogami nawet nie zwolnił , tylko tuż przy brzegu , niemal ocierając się
oniego , odszedł na drugą stronę nie zwalnijąc nawet na moment .
Wszystko wskazywało na to , że mam na kiju suma , żadnych typowych
dla szczupaka odjazdów czy trzepania łbem , tylko wolno szedł ocierając się o brzeg . Pomyślałem: no to miałeś Waldi ładną rybę na wędce ,
bo na zestaw jaki mam na wędce [0,17] w tych warunkach to raczej
nie mam szans .Ryba w tym czasie robiła piąty czy szósty krąg .
Hamulec cicho terkotał aż miło było słuchać .
Postanowiłem przykręcić troszkę hamulec , na małą chwilkę ryba jakby
się zawachała lub znudziło jej się takie kręcenie w koło , bo postanowiła
tę zabawę zakończyć i ruszyła środkiem stawu w stronę
przeciwległego brzegu oddalonego o ponad 100 metrów .
Z przerażeniem parzyłem jak wybiera mi żyłkę ze szpuli , w pierwszym
odruchu chciałem przykręcić hamulec i dobrze że tego nie zrobiłem ,
bo żyłka pękłaby jak włos . To byłoby poddanie się a to nie wchodziło
w grę . Pomyślałem : że gdyby to działo się w połowie stawu to może
miałbym szansę a tak to wybierze mi całą żyłkę i będzie po ptakach .
Bez namysłu podejmuję decyzję -kapitulacji nie będzie .
Unoszę kija jak mogę najwyżej i ruszam za rybą .
Jak stary łoś walę przez tę trzcinę a w głowie tylko jedno-aby się nie
spiął , aby się nie spiął .Wypadając z tych trzcin porządnie wystraszyłem
dwóch wędkarzy, gdy się połapali w czym rzecz , szybko pozwijali
swoje wędki i dawaj kibicować . Ryba w tym czasie trochę odpuściła ,
bo mogłem wreszcie odzyskać trochę żyłki , udawało mi się kilka metrów
podcholować ja na tak zwaną pompkę , to znowu ona dawała susa
i tak trwało to bite pół godziny . Te moje zmagania zostały zauważone[/b]
i dookoła mnie zebrała się spora grupka kibiców . Tym czasem ryba już
na dobre osłabła i w krótce ujżałem na wodzie kręgi , ale ryby jeszcze
widać nie było . Jeszcze kilka potężnych odejść i tu dopiero moje
i nie tylko moje zdziwienie , gdy naszym oczom ukazał się nawet dość
ładny , ale karp . Karp ważył ponad 8 kg , zważył go jeden z wędkarzy ,
ja zrobiłem sobie tylko z nim fotkę [awatar] i natychmiast wrucił do
wody , na zasłużony odpoczynek , należał się i jemu i mnie .
Każdy z wędkarzy , który złwił fałszywie większą sztukę, wie o czym
ja piszę . Karp dostał blachą tuż przy płetwie grzbietowej i stąd ta
jego waleczność i mądrość , bo nie przypadkiem szedł niemal po brzegu
chcąc wychaczyć blachę .

z wędkarskim pozdrowieniem Waldi-54.
10876 wyświetleń 12 odpowiedzi

Odpowiedzi

12 odpowiedzi · 10,876 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
15.01.2011 14:37 · Odpowiedź #12946
No proszę wreście zdecydowałeś się opisać swoje spotkanie z Karpiem .Brawo Waldi .👏
15.01.2011 14:40 · Odpowiedź #12947
Walduś,

takiego opowiadania odnośnie spodziewanego szczupaka nie słyszałem 🎵. A do tej pory patrząc na avatar i gadając z Tobą na Domaniowie myślałem, żeś karpiarz! 🤪

Walduś - zacznij korzystać z bloga - bo szkoda by było, aby Twoje teksty przepadły na forum! :krzyk:
15.01.2011 14:43 · Odpowiedź #12948
Jesli możesz to Bysiorku przenieś to opwiadanko Waldiego na Blog.;)
15.01.2011 14:44 · Odpowiedź #12949
Masz rację "Camry"
O to właśnie chodzi w wędkarstwie ,
ale i takich przypadków trafia się bardzo
dużo i wrażenia z takiego holu na długo
pozostają w pamięci .

pozdrawiam serdecznie - waldi-54
15.01.2011 14:49 · Odpowiedź #12950
Mogę przenieść wszystkie teksty Waldka - ale Kaziu to Walduś musi mi dać znać - czy chce :)
15.01.2011 14:56 · Odpowiedź #12952
Dzięki serdeczne "bysiorku" za radę.👍
Co do mojego "karpiarstwa" to jest tak ,
ja już jestem w takim wieku ,że bawi
mnie łowienie nawet najzwyklejszych
kiełbików , łowię tylko iwyłącznie
dla samego łowienia i dla przyjemności
obcowania z naturą .:kwiatek:

ps.Oczywiście czym większe te
przysłowiowe kiełbiki tym większa
radocha:papa:
15.01.2011 19:43 · Odpowiedź #12956
Też myślałem że Waldi to przede wszystkim karpiarz, a tu proszę..Spinningista aż miło!

...ale jednak coś z Brata Kazika ma 😎, że mimo iż spinning to ryba karpiowata się pokusiła 😎
30.01.2011 14:00 · Odpowiedź #13485
Ładne opowiadanie, szkoda że zdjęć nie dodałeś :( Ze zdjęciami to by było nie fajne a bajeczne :)
31.01.2011 07:51 · Odpowiedź #13518
Witaj avallone👋
Dzięki serdeczne za pochwałę tego opowiadania,
fotek nie wstawiłem bo ich poprostu nie ma.
Jedyna fotka tego karpia to ta z mojego "avatara".
Patrząc na twój "avatar" to zazdroszczę Ci pięknych
sumów, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu.👍👍
Sam miałem przygodę z sumem na Wiśle w okolicy
Góry Kalwarii, ale było to dawno bo na początku lat
osiemdziesiątych, ale może to opiszę jeszcze na blogu.

z wędkarskim pozdrowieniem waldi-54:papa2:
02.02.2011 17:31 · Odpowiedź #13595
Karp ładniutki. Mam nadzieję że napiszesz :)
Każda ryba cieszy i te duże i te małe. Jedne z piękniejszych w życiu holi miałem na feederki :) Nie ma czego zazdrościć, trzeba nastawić się na suma i takie łowić, tu łatwiej bo mamy do dyspozycji 4 kije no i poznałem kilka miejscówek :)
03.02.2011 19:31 · Odpowiedź #13636
Witaj avallone👋
Dzisiaj i ja mam już inny sprzęt i dzisiaj pewnie bym nie odpuścił.
Na suma się specjalnie nie nastawiałem,bardziej liczyłem na
szczupłego.Ale w tym sezonie już na poważnie spróbuję się
zasadzić na suma i nawet już wytypowałem miejscówkę,mam tylko
nadzieję że dojdzie do skutku, bo można sobie planować a życie
i tak wszystko weryfikuje.

pozdrawiam waldi-54

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.