- Na ryby bym wyskoczył na dwie godzinki....
- To jedziemy!
- Eeeee.... my?
No to w drogę. Wczoraj przygotowałem sprzęt. Spinning plecakowy, okumkę 20 z testową żyłką, pudełeczko woblerów i grip (człowiek żyje nadziejami :bezradny: ). Wyruszamy do Serocka z samego rana czyli o 8....
Mniej więcej godzinę trwało dobranie odpowiedniego kostiumu do opalania...
Najważniejsze że ruszamy o 9 . Naszym stałym środkiem transportu jest praktycznie zabytkowy, pełnoletni motocykl.
Trasa mija szybko i przed 10 meldujemy się w stanicy Koła Wola. Tam kilkanaście minut rozmawiam o szczupaku Killerka 👏 Ryba zrobiła wrażenie nie tylko na łowcy 😎
Montuję wędkę i wypływamy. Jest ponad 30 stopni więc nie widzę sensu wędkować. Opływam miejscówki oddając spinning Monice. Otwieram pudełko z woblerami i daje możliwość wyboru przynęty. Shinery, Butchery, Stingi, Hornety. Wybór padł na łamaną rapalkę. Może i dobrze bo nigdy za nią nie przepadałem :bezradny:
Nauka rzutów nie jest wcale łatwa i wobler raz po raz ląduje z impetem 2m od łódki.
Nagle!
- Rafał, Rafał! Mam rybę!
- Gdzie?
- Tutaj!
- Pewnie zaczep....
Ale zaczep odzywa się kilkoma małymi pstryknięciami w węglową szczytówkę. Tak więc ryba jest. Pierwszy w życiu hol udaje się prawie idealnie bo rybka zaplątuje się w zielsko. Trwa to dłużej ale w końcu jest z nami. Mały okonek agresywnie zaatakował rapalkę zapinając się na dwa groty :luzik: Szybciutko wraca do wody.
Pytania jak seria z karabinu. Na co biorą? Gdzie, kiedy? Dlaczego sondy nie wziąłeś? A można łódkę z silnikiem wypożyczyć?
Oj :boisie::boisie::boisie:
Resztę krótkiego wypadu przeznaczam na obejrzenie miejsca moich nocnych zasiadek a Monika na opalanie ( zdjęć nie wstawię bo nie każdy user 18+).
O 14 wracamy do Warszawy. Oboje zadowoleni 👍