Pirelli - kalendarz wędkarski

Rozmaitości

@Paweł Archiwum
09.09.2009 20:12
Tekst ten dedykuję Monice i Tomkowi - bo Was lubię:kwiatek:
Ot, dziś takie miałem przemyślenia………………🤔
ALE NAJPIERW WSTĘP
W pracy miałem zasuw, ale kilka wejść na Shrapa zanotowałem.
I streszczę szybciutko krótką (choć rozciągniętą w czasie) rozmówkę z gadalnicy.
Aha, jeszcze tytułem wprowadzenia - istotą całego „zamieszania” było zdjęcie Szalonej z pięknym boleniem, które wstrząsnęło nami do głębi.
Otóż Rapa chciał uzurpować sobie prawa do tego zdjęcia, lecz Monika rzekła, że już zarezerwowane.
Na to Rapa, że on myślał pod kątem katalogu Cormorana na 2010 rok (oj, Rafałku, Rafałku, wstydź się…☝️). Na szczęście Monika wspomniała czujnie, że myślała raczej o kalendarzu Pirelli (tak, Moniko, tak, popieram całym sercem!🎉). Tutaj wtrącił się Bysior, że za mało kobiet mamy na cały kalendarz. Rapa po bardzo długim namyśle wykombinował, że jakby tak Monika skrzyknęła wszystkie swoje siostry – to może?
A ja mam całkiem inny pomysł. Otóż 12 kart kalendarza ja bym opatrzył następującymi zdjęciami:
- styczeń: Monika i Jej Siostry z trocią wędrowną,
- luty: Monika i Jej Siostry z pstrągiem,
- marzec: Monika i Jej Siostry z jaziem,
- kwiecień: Monika i Jej Siostry z kleniem,
- maj: Monika i Jej Siostry ze szczupakiem,
- czerwiec: Bysior z sandaczem,
- lipiec: Monika i Jej Siostry z węgorzem,
- sierpień: Monika i Jej Siostry z linem,
- wrzesień: Monika i Jej Siostry z boleniem,
- październik: Monika i Jej Siostry z okoniem,
- listopad: Bysior z sandaczem i obłędem w oczach,
- grudzień: Monika i Jej Siostry z Bysiorem……………….😄
To byłby całkowicie CUDOWNY KALENDARZ (pamiętajmy przy tym, że kalendarz Pirelli to ogromna KLASA i same GWIAZDY!).
TO TYLE TYTUŁEM WSTĘPU!!!
Pomyślałem sobie, że każda i każdy z nas ma swoje ulubione miesiące wędkarskie, ma swoje ulubione rybki.
Proponuję, aby każdy chętny pochwalił się układem miesiąc-ryba lub ryba-miesiąc, które dla każdego z nas jest ulubionym „zestawem wędkarskim”.
Ja np. mam dwa takie najbardziej ulubione połączenia.
Są to boleń w maju oraz okoń w październiku.
Majowy boleń dlatego, że rapka jako pierwsza na wiosnę tak wspaniale ożywia moją ukochaną Wisłę.
Natomiast październikowy okoń bo wtedy można się wstrzelić we wspaniałe, dorodne stado tych rybek i mieć zapewnione przez cały okrągły dzień wędkarski emocje.
Czy ktoś jeszcze ma takie ulubione zestawienia?
PS. Bysior, wiem co Ty napiszesz: styczeń-sandacz, luty-sandacz, marzec-sandacz, kwiecień-sandacz………., itd. Mam rację?
PS2. Ostatnio pisano coś tutaj o poklepywaniu po plecach Redakcji… Ja za to podlizuję się od razu Samemu Głównemu Szefowi……..:buzki:
PS3. Chyba, że źle zostanę odczytany –wtedy dostanę bana?:boisie:
6719 wyświetleń 4 odpowiedzi

Odpowiedzi

4 odpowiedzi · 6,719 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
09.09.2009 23:41 · Odpowiedź #4411
Pawełku - ja w taki grudniowy układ nie wchodzę:P Pozdrawiam i jak sie zastanowie to napisze moje roczne zestawienie:)
10.09.2009 05:04 · Odpowiedź #4412
Moniko, nie ukrywam, że rzeczywiście grudzień musi wzbudzić najwiecej kontrowersji😄
Pierwotnie miało być ze świątecznym karpiem w tle, ale pomyślałem, że Nasz Łowca Sandaczy w przebraniu Świętego Mikołaja też będzie na miejscu....😋
Cieszę się, że nasz poczucie humoru....... booooo ..... się.... trochę.... bałem......:buziak:
10.09.2009 06:36 · Odpowiedź #4413
Oj Pawełku, Pawełku... zaraz, zaraz... gdzie te bany się dawało bo już nie pamiętam.... 😜

Ja jestem za! 😜 Zmieniłbym grudzień, bo bez ryby, nie to tak nie można, a przecież w grudniu, mimo lodu na przelotkach, kry, kataru, gruźlicy, odmrożonych rąk i nóg, zapalenia płuc i obłędu totalnego też łowię ukochane smoczyska, więc można by spokojnie zamieścić zamiast mnie na przykład sandacza przebranego za Św. Mikołaja 😜 ( albo chociaż byś wymyślił dziewuchom jakiegoś opalonego strażaka albo hydraulika :D )

Ja generalnie zastanawiając się co napisać w kwestii ryb... napisałbym... tak jak napisałeś Pawełku 😜 Styczeń, luty, marzec, kwiecień i maj - to dla mnie gromadzenie przynęt wszelakich, główek, agrafek, czytanie tych samych wędkarskich książek na temat wiadomo jaki ;), chodzenie z aparatem nad wodę, czasami jakieś płoteczki i oczywiście Zlot nad Wkrą :) Czerwiec - tu zaczyna się mój obłęd i choroba psychiczna która trwa aż do końca grudnia... I od stycznia powtórka... i tak w kółko i w kółko... Tak sobie myślałem, że w przyszłym roku, jak czas pozwoli, muszę sobie wziąć na celownik jeszcze może z jedną rybę ;)

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.