Pomijając bolenie, jak kształtują się Wasze wyniki w porównaniu do łowienia z brzegu?
Ja pływam już wiele lat po Wiśle i nadal dużo więcej ryb łowię z brzegu.
Sam się zastanawiam czy to jest kwestia tego, że pływam w dzień a na lądzie jestem w nocy?
A może po prostu na lądzie łatwiej rybę podejść - nie płoszy ich łódka.
Inne pytanie to gdzie żerują drapieżniki - prawda jest taka, że drobnica trzyma się brzegu więc tam znajduje się stołówka.
Uwielbiam pływać po Wiśle bez względu na ilośc brań, ale fajnie byłoby mieć takie efekty jak podczas brzegowego łowienia :)