Witam oficjalnie, gdyż nieoficjalnie część z Was kojarzę z artykułów przez Was pisanych, z Waszych galerii, które zdarzało mi się oglądać a i zapewne z nad wody.
Mam na imię Paweł, żyję sobie już 22 lata...i jak łatwo się domyśleć, lubię wędkarstwo.
Pod każdą postacią. Spinning, spławik, grunt, podlodowe....każde. Ale najbardziej, przynajmniej ostatnio...zakochałem się w spinningu.
Łowię głównie w Wiśle, na jej Warszawskim odcinku, szczególnie w okolicach mostu Gdańskiego (swojska, znana woda ;)). Czasem zapuszczę się nad Kanał Żerański, lub Bug w okolicach Czarnowa.
Dodam, że łowię głównie nocą. Czemu? Może dlatego, że latające nietoperze, ciekawskie szczury, bobry, fretki, sarny, zające, czasem nieszczególnie kochane przeze mnie dziki nadają wędkarstwu nocnemu tego szczególnego smaczku? A może to kwestia tego, że ryby biorą lepiej...przynajmniej mnie? Biorą pewniej, i bez wygłupów. 30cm krąp łyka 5 dendroben czy kawałek wątróbki na sumowym haczyku połączonym z plecionką przyponem na drapieżniki...łyka raz dwa, i bez grymaszenia, podczas gdy w dzień taki sam krąp może ciumkać okrutnie, z przesadnym sadyzmem jedną pinkę na haczyku nr 18 dowiązanym do żyłki 0,08... A może jeszcze coś innego? Może to po prostu to, że lubię patrzeć jak sumy ganiają drobnicę? Albo coś innego? W każdym razie uwielbiam nocne wędkarstwo.
Wędkarzem jestem średnio dobrym, mimo 17 lat doświadczenia, bo od tylu wiosen jestem zapalonym wędkarzem. Wyników rewelacyjnych nie osiągam.
Coby nie było niedomówień, 'no kill' nie popieram. Brania co sie uwiesi haczyka również nie. (podchodzę do tego na zasadzie - sandacze powyżej 50cm zapraszane są na kolację, cała reszta towarzystwa na ogół jest proszona o poszukanie dziadka lub zaopiekowanie się dziećmi ;))
Poza wędkarstwem interesuję się książkami, muzyką (lubię raczej cięższe brzmienia), przyrodą.
Czy coś pominąłem? Jeśli tak, proszę śmiało pytać ;)
Pozdrawiam, Night Walker