Rybobranie

Wędkarstwo – ogólnie

Odpowiedzi

20 odpowiedzi · 16,997 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
25.01.2009 18:10 · Odpowiedź #1029
Kaz

• 25 stycznia 2009 godzina: 19:09

Tak to prawdziwa refleksja , ale jak smutna. Takie dowody braku mózgu co u nie których wędkarzy można spotkać na każdej wodzie . Sam się już z tym spotkałem nawet na takim zbiorniku jakim jest Domaniów.
25.01.2009 18:18 · Odpowiedź #1031
Dokładnie taka sama sytuacja, wyjęta żywcem z artykułu dzieje się na moim odcinku Narwi. Jest miejscówka - zwalone dęby na wypłyceniu ( 2,5 m ), obok rynna 4m, z drugiej strony blat. Nie bierze nic cały rok. Nic a nic. Nawet brania. Ale sporo ludzi tam staje, żeby wybadać sytuację. I nagle, bach. Ktoś łowi jednego sandacza, ktoś inny usłyszał i też złowił... Na drugi, góra trzeci dzień, na miejscówce stoi pychówka w burtę z inną pychówką. Prawie na całej szerokości Narwi. Sandacze biorą, do wora idzie wszystko. Eldorado, w zależności od ilości łódek trwa góra 3 dni. A potem nagle... przestają brać. I za tydzień można usłyszeć z ust ów mięsiarzy: "coś kiepsko na tej Narwi, ryb nie ma, od tygodnia nawet puknięcia nie miałem...". Można by pomyśleć - dorośli ludzie. A mózgi dwu latków. Najgorsze jest to, że nie można z nimi walczyć. Można tylko czekać i mieć nadzieję, że nadejdą lepsze czasy dla naszych wód... :(
25.01.2009 18:43 · Odpowiedź #1036
Na Wiśle też są takie miejsca . Miejscowi gdy tylko dowiedzą się że bierze obstawiają wszystkie dostępne miejscówki . Po kilku dniach jest ich coraz mniej ,po tygodniu nie ma żadnego bo ryba nie 'bierze'
25.01.2009 19:16 · Odpowiedź #1039
Typowy standard w tej zasranej Polsce. Cóż panowie, nic na to nie poradzimy, że mieszkamy w kraju o tak niskim poziomie inteligencji. Jak może brać cokolwiek, jak nic nie ma. Nie tylko na Narwi, na Wiśle czy innej rzece, a także jeziorach. Wszędzie jest tak samo. Teraz to wiem jedno- najgorszym kłusownikiem jest "wędkarz", który w świetle prawa jest nietykalny, biorąc to co może zabrać. I tak będzie długie lata. Nie wierzę w poprawę stanu naszych wód, póki nie zostaną wprowadzone zmiany tam na górze. I tyle. Szkoda gadać.
25.01.2009 19:34 · Odpowiedź #1041
U mnie we Włocławku na Wiśle jest podobnie :( Jak na jakim odcinku dobrze bierze jakiś gatunek ryby to prawie całe miasto siedzi i eksploatuje do końca to co wodzie jeszcze pływa a później narzekają jak jest słabo :( Podam przykład.Rok wcześniej zarybiali sumami Wisłę takimi do 2 kg :) Niestety w kwietniu tamtego roku nasi wspaniali wędkarze wyczaili gdzie ryby się zgrupowały i zaczęli w okresie ochronnym łowić te sumy.Pół miasta siedziało z gruntówkami łowili po 3 do 6 sztuk dziennie na głowę.Jeden mięsiarz noc w noc siedział i cały dzień odkąd zaczęły brać :( Jakby mógł to by namiot rozbił i mieszkał nad brzegiem :( W 3 tygodnie wybili wszytko z brzegu :( Później nie dobite sumy którym udało się nie trafić na przynętę mięsiarzy zaczęły brać już w nurcie wiec mięsiarze heja i z łódek jeszcze je męczyli :( Taka polska realia jak biorą do końca wyczyścić łowisko i później narzekać :( Tylko pomarzyć można co by było jakby te sumy dorosły osiągnęły wymiaru i jaką frajdę na kiju by stanowiły w sezonie letnim :) Niestety po tych rybach pozostało już wspomnienie
26.01.2009 14:51 · Odpowiedź #1060
Żałosne, szkoda sobie język łamać na takich sk........................
26.01.2009 15:17 · Odpowiedź #1063
Czysta PRAWDA!!
W naszych wodach jest bardzo źle, a temat dotyczy nas wszystkich. Więcej takich artykułów... więcej działań i promowania C&R!!!!!!!!!!!!!!!!!
26.01.2009 15:26 · Odpowiedź #1065
Ja nie mówię żeby nie zabierać ryb, też czasem coś zabieram ze sobą do domu, są limity i jakieś postanowienia, więc jak by się tego trzymać to chyba jest ok. Ale jak ktoś idzie i wszystko co mu się nawinie bierze do siaty i do domu to jest dla mnie sk..........Bo i tak połowę wyrzuci bo kot już będzie miał dość, albo się popsuje bo tyle tego w lodówce leży, że się rzygać chce na sam widok.
26.01.2009 15:48 · Odpowiedź #1067
Dokładnie tak uważam i generalnie zgadzam się w 100%. Nie wiem czy nie wydrukuję sobie tego artykułu w kilkunastu kopiach i nie będę rozdawał go nad wodą - tym co nie potrafią zrozumieć, że sami zabijają wodę. A nie kłusownicy, globalne ocieplenie, sąsiad z bloku itd.

Bo właśnie taka opinia panuje - przynajmniej u mnie nad Narwią. Statystyczny wędkarz uważa, że wszyscy wokół są winni temu że nie ma ryb, tylko nie on. I nie da mu się nigdy wytłumaczyć, że jest inaczej. Bo "kiedyś też wędkarze byli, kłusownicy byli, a i ryba była". A teraz ryb nie ma. I winnych co dla niektórych też nie ma :(
26.01.2009 15:54 · Odpowiedź #1069
Jeżeli wszyscy ( mówię o mięsiarzach) by przynajmniej zabierali ryby zgodnie z regulaminem to inaczej by było a tak nie jest i nasze wody staja się z roku na rok puste.U mnie złowienie wymiarowego sandacza graniczy z cudem bo wybili wszystko :beczy: Najgorsze widzę kolesia ze uwiesza mu się szczupak ze 30 cm i bach go do reklamówki i nawet wyzywania go w prost od mięsiarzy w oczy nie pomagają bo udaje że nie słyszy :bezradny:
26.01.2009 16:09 · Odpowiedź #1070
To taki przykład :
Byłem w zeszłym roku z RAPA nad Narwią i zaczepia nas typ i mówi nam, że on tutaj łowi od 20 paru lat i kiedyś to były tutaj ryby. Przyjeżdżałem z kumplem na nockę i nałapaliśmy po 70 leszczy na głowę z nocy!!!. I wszystkie do siaty i zabierali. I kłuci się z nami, bo mu mówimy, że to właśnie przez takich jak on teraz jest tak jak jest. Ale nie ma takiej opcji żeby człowiekowi wytłumaczyć, dla niego wszystkiemu winni są sieciowcy, a nie on porządny wędkarz, chociaż przekaraczał limity dobowe 50-krotnie. I o czym tutaj gadka, typ miał pioruny w oczach jak od nas odchodził, usiadł przy kiju, a nas olał ciepłym moczem i tyle mięliśmy z naszego produkowania się.
26.01.2009 18:14 · Odpowiedź #1081
Zawsze winnego ciężko znaleść.
@darek72 (edytowany 17 lat temu)
26.01.2009 18:22 · Odpowiedź #1082
Panowie, szkoda gadać, tu trzeba płakać :beczy: nigdy nie będziemy mieli rybnych łowisk do póki nie zwalczymy największych kłusoli - czyli wędkarzy-mięsiarzy, a dopiero później tych co z siatami robią spustoszenie nad naszymi wodami :nerwus: taka u nas mentalność - nałowić do osrania, a co z tym zrobić, a rozda się sąsiadom, niech widzą jaki jestem dobry wędkarz, ile to ja ryb potrafię złowić 👏
26.01.2009 18:23 · Odpowiedź #1083
Jakby były kontrole raz na dzień przynajmniej nad wodami to sytuacja by się zmieniał taki mięsiarz dostał by z raz mandat to może to do głowy by mu przemówiło a tak to są bezkarni i cwaniakują :bezradny:
26.01.2009 22:53 · Odpowiedź #1102
Ten art. był w styczniowym "Wędkarskim Świecie" - poprosiłem niektórych swoich kolegów by dokładnie go kilka razy przeczytali, nawet żeby nie było pomyłki o który mi chodzi podawałem im nr strony w gazecie... niestety nie zrozumieli tego co napisał Marek.
26.01.2009 23:20 · Odpowiedź #1105
Krzysiek, doskonale wiem i Ty też wiesz, jakie podejście do ryb mają Twoi koledzy. Cenię Cię za to, że cały czas próbujesz wepchnąć im do głów te wędkarskie wartości, raz za razem. I wiem, że masz już małe sukcesy - jak sam mówiłeś wypuszczają już klenie, bolenie ... To już Twój mały sukces, a może właśnie duży?? Jeśli nakłonisz ich, żeby puszczali sandaczowe samice, kilkunastoletnie sumy... sam zgłoszę Twoje nazwisko do Księgi Rekordów Guinnessa! Ja nie mam takiego wpływu, ale Ty masz więc walcz - może w końcu chociaż jeden zrozumie... Przecież to ich Narew tak samo jak nasza, sami sobie kopią grób. Czy tak trudno im to jest zrozumieć? Pewnie tak, jeśli parę kilo mięsa za darmo jest ważniejsze niż ich Rzeka...
27.01.2009 10:46 · Odpowiedź #1114
A jak pamiętam pana specjalistę z kamerą :dobani: Jak go kiedyś spotkacie nad Narwią możecie go razem ze stojakiem do wody wrzucić:nerwus:
27.01.2009 17:37 · Odpowiedź #1130
No cóż przykre, ale prawdziwe, oczywiście zgadzam się z Markiem.
27.01.2009 18:25 · Odpowiedź #1134
Na Narwi łowię od małego członkiem PZw jestem od 1986 roku miałem wtedy 10 lat i do tej pory łowie w Narwi.Przez ten czas napatrzyłem się i na kłusowników i na rybaków i na zanieczyszczenia i na wędkarzy i mam jako takie swoje zdanie na temat coraz mniejszej ilości ryb w mojej rzece.Każdy wymieniony czynnik ma na to wpływ jeden większy drugi mniejszy a to moje spostrzeżenia;
1-------kłusownictwo: w każdej nadnarwiańskiej wsi jest co najmniej kilku aktywnych kłusowników o proceder ten trwa odkąd pamiętam.sieci na tarliskach a potem setki kilogramów ryb na sprzedaż w okolicy leszczy i szczupaków najczęściej.Sam znam w okolicy Ostrołęki kilka tarlisk leszczy, kłusownicy tęż znają i co roku je trzebią owszem PSR interweniuje ale za rzadko poza tym kary są za małe--efekt: na tarliskach coraz mniej ryb mogę z całą szczerością powiedzieć ż co roku na tarlisku jest nawet 50 % mniej ryb, widziałem w latach 90 tarło leszczy w narwi i leszcze widać było na odcinku łachy ok 2 km po obu stronach,kiedyś na starorzeczach woda wiosną aż sie gotowała a sieci stały jedna na drugiej teraz zostały już tylko sieci.Obecnie tarło ciężko spotkać, ale ryby się trą bo kłusole mają ryby wiosną i sprzedają i narzekają ,że nie ma ryb,, bo brudna woda,, --płakać się chce sieci stoją nawet zimą pod lodem
2--------Rybacy (dzierżawcy) nie wiele się różnią od kłusowników może tym tylko że robią to legalnie w dzień w nocy latem zimą na tarliskach gdzie popadnie.
3--------zanieczyszczenie wód okresowe podtrucia Narwi sprawiły że ryby stały się po prostu chore ,nie przystępują do tarła, padają,zapadają na dziwne nowe choroby które dziesiątkują gatunek tu przykład okoni w narwi.Gdzies przeczytałem o dziwnej przypadłości okoni w narwii i rzeczywiście w przeciągu kilku lat ich ilość katastrofalnie się zmniejszyła.odczułem to na własnej skórze gdyż spininguje w narwii od 20lat obecnie prościej złapać szczupaka niż okonia o jeszcze kilka lat temu okonie były dosłownie wszędzie,na blatach ,przykosach,opaskach teraz to trzeba się naprawdę nieźle ich naszukać a są odcinki gdzie w ogóle ich nie ma.
4---------wędkarze , nie wszyscy oczywiście mam na myśli kłusowników z wędkami (oni tez nazywają się sami oczywiście wedkarzami) mięsiarz to dla mnie ,,wędkarz,, którzy bierze znad wody wszystko nie przestrzegając wymiarów.limitów.i okresów ochronnych a takich spotykam w 75% nad wodą.I nie zgadzam się z tym że nazywacie mięsiarzami wędkarzy którzy biorą złowione ryby do domu sam biorę ale przestrzegam przepisów i nie biorę dla kota i dla sąsiadów bardzo często łowie też dla samego łowienia i nie biorę ryb jak nie mam ochoty ich jeść, jak nałowię dużo też wszystkich nie biorę.mimo że zabieram ryby do domu nie uważam żebym przyczynił się do spadku ich populacji w takich zbiornikach jak rzeki czy jeziora wędkarze ci uczciwi nie przyczynią się do ich upadku.mięsiarze=kłusole z wędkami a to przykład: Ciepła woda w ostrołęce marzec wybrałem się połowić krąpi(nie zabrac do domu tylko połowić bo krąpi nie jadam) na łowisku co 5 metrów mięsiarz rekordziści mieli po kilkanaście kilo ryb a jak słyszałem niektórzy są już drugi raz tego dnia.Oczywiście miejsca dla mnie nie było więc poszedłem na wylot kanału tam krapie nie biorą ale ,wędkarzy,, mniej.Rozkładam się z moim federem, patrze na wędki obok potężne gruntówki plecionki 0.50 i wszystko jasne sumiarze( w du.... mają okres ochronny) ,wieczorem rozwinęli spinningi przy mnie wyjęli sumka ok 10 kg zaraz telefon ,, no mam sumka tyle za kilo, Wiekszy?.może jutro..." przecież to jest horror. i tak jest co roku co roku widzę tych samych ludzi z kijami dorszowymi ,co z tego że na łowisku jest zakaz połowu na spinning i zakaz połowy w nocy(właśnie ze względu na sumy) i sum jest w okresie ochronnym liczy się że teraz można go złapać i zarobić.na własne oczy widzę marcowe 40 kilowe sumy-co roku kilka . A co PSR? klusole zawsze zdążą obciąć blachę czy woblera i taki strażnik nic nie może im zrobić-bo w siatce mają krąpie-co z tego że do użytku na żywca.naprawdę napatrzyłem się na mięsiarzy co nie miara. dalej Gnojno -po kilkadziesiąt okoni na łep paprocharze bez umiaru , Wykrot-nie wymiarowe szczupaki było ich mnóstwo takich do 40cm ,nie dali im porosnąć na słowa że takich się nie bierze usłyszałem...

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.