Sandacz 2009
Ryby
Co do gumek i woblerów - jest różnie🤔Ponieważ taki mądry jeszcze nie jestem żeby wiedzieć kiedy ryby wolą jaką przynętę, próbuję i na woblery i na gumki w toni.Czasami jest tak że pierwszego łowię na gumę i potem reagują już tylko na woblery.Niedawno miałem taki przypadek że widziałem zaniepokojone drobne rybki, rzucałem chyba pięcioma woblerami i zero kontaktu, założyłem gumkę na 5 gr główce i w pierwszym rzucie skoczył mi taki maluszek pod wymiar.Czyli ewidentnie olewał woblery.Nie upieram się do woblerów bo kilka razy dostałem od kolegi łowiącego gumkami taką szkółkę że będę pamiętał to do końca życia.Tak samo jest z kolorystyką i akcją woblerków.Musisz dokonać wyboru aktualnie najlepszego dla danej wody w danym dniu.Oczywiście mam w pudełku kilka sprawdzonych i niezawodnych "kilerków", które sprawdzają się prawie zawsze i prawie wszędzie, ale mam i kilka gumek😜.
Co racja to racja Krzyku :oczko: Każdy szanujący się facet powinien je mieć 👍
ale mam i kilka gumek😜.
Jako ciekawostkę można uznać, że złowiony został podczas trwania zawodów spin przez jednego z ich uczestników, bodajże z Mławy. (wygrał)
Ja byłem dzisiaj na Narwi - udało mi się wypłynąć łódką - wybrałem miejsce, w którym ostatnio padły piękne sandacze - czyli tzw. Dęby. Miałem nie jechać, ale sandacz Krzyśka zmobilizował mnie do tego wypadu... Wypłynąłem około 13.00, spłynąłem godzinę po zmroku... W drugim rzucie puknięcie na większą wersję Lunatica, białego, na 15 gramowej głowce 8/0. Nie zacięte. W trzeciem rzucie, znowu puknięcie, tym razem zacięte - sandaczyk 45 cm. Taki mały, a zeżarł całą przynętę... Na szczęście niezbyt inwazyjnie, więc śmignął z powrotem na żer jak opętany. Potem do szarówki nic, zero, nawet trącenia. Blisko zmroku, dziwne przytrzymanie w opadzie - na tą samą gumę co na początku. Zaciąłem i ... jakoś dziwnie - ryba daleko od łódki i od razu wyszła pod powierzchnię. Podczepiona. Sandaczyk znowu 45 cm. Zacięty przy brzuchu - ale na szczęście "za skórę" - więc szybko wrócił do wody. Zdziwiło mnie to podczepienie, bo nastąpiło z opadu - wydaje mi się - że podrostek chciał na początek przygnieść ofiarę.
W sumie spędziłem około 6 godzin na wodzie, łowiąc i lekko, i średnio i ciężko - tylko na duże gumy. Efekty jak widzicie mizerne bardzo. Zwalam na pogodę... a może na brak ryb... a może na brak farta...
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.