Sandacz 2011 - godzina zero

Rozmaitości

@garbus Archiwum
01.06.2011 09:31
Dziś skończyło się wielkie odliczania i wybiła godzina "ZERO". Na wodzie zameldowałem się tuż po północy by zgodnie z tradycją otworzyć długo wyczekiwany sezon na "wodne psy".
Przez pierwszą godzinkę przyzwyczajając oczy do mrocznych ciemności i łowiąc totalnie na wyczucie spudłowałem trzy brania jednak parę minut po pierwszej na wędce po pięknym sandaczowym kopnięciu melduje się pierwszy mętnooki.
Pogoda nie rozpieszczała, fakt że było ciepło jednak, bardzo silny i porywisty wiatr, uniemożliwiał obłowienie miejscówki "od a do z", dlatego pozostało mi tkwić w jednym miejscu z możliwością przesunięcia się o parę metrów chowając się w cieniu wysyp przed wiatrem.
Podsumowując pierwszą czerwcowo-sandaczową noc i moją ulubioną technikę łapania na czuja to mogę powiedzieć że jestem zadowolony pomimo kilku nie przyjaznych czynników złapałem kilkanaście sandaczy w rozmiarze 40-55 cm poza tym spuściłem ładną kluchę pod samą łódką (była słabo zapięta) i kilka podczas holu których nie widziałem oraz kilkanaście brań nie trafionych.

P1110633.JPG
P1110640.JPG
10532 wyświetleń 6 odpowiedzi

Odpowiedzi

6 odpowiedzi · 10,532 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
01.06.2011 10:46 · Odpowiedź #17721
Gratulacje ,za świetne otwarcie sezonu👏👏
01.06.2011 13:04 · Odpowiedź #17724
Nie no superancko:) Jeszcze z relacji jakie zdałeś mi przez fona to już wogóle rewelka lowienie było :)
Gratki jeszcze raz :)
01.06.2011 18:04 · Odpowiedź #17730
Dzięki chłopaki, dziś znowu nocna powtórka zobaczymy co będzie, martwi mnie jednak fakt tego cholernego wiatru ale jakoś i z nim sobie poradzę. Za to na pocieszenie dojechały dziś koguty od KOJOTA i teraz się zacznie.
🎉😄🎉
01.06.2011 18:27 · Odpowiedź #17731
No mam nadzieję :) W końcu wkładam serce w ich wykonanie :) :P A sandacz reaguje na krew ;) :)
@garbus (edytowany 15 lat temu)
02.06.2011 09:00 · Odpowiedź #17739
Dziś kolejna sandaczowa noc już za mną i jak mawia stare powiedzonko "nie zawsze musi być dzień dziecka" tak też jest i w tym przypadku.
Czerwono krwiste niebo podczas zachodu słońca wróżyło kolejną zmianę pogody, już po raz trzeci w ciągu 48 godzin i wiedziałem że nic dobrego to nie wróży.

Na wodzie zameldowałem się około 23.00 jednak po godzinie wiedziałem że coś jest nie tak, wczoraj o tej porze meldowały się już te mniejsze - szkolne mętnookie a dziś cisza. Parę minut przed drugą czuję ostre pierdyknięcie ale już po 10 sekundach holu wiem że to nie sandacz tylko "śmierdzący luj"😄 który wpadł na mój sandaczowy blat i rozrabia, a cała tajemnica się wyjaśniła🤔
Szczupak który goniał moje sandacze mierzył 109 cm - od razu przepraszam za kiepską jakość zdjęcia ale nie chciałem w nocy robić rabanu na łódce dlatego fota zrobiona tuż przed zwróceniem mu całkowitej wolności.

Po tym zdarzeniu i jakieś ładnej chwili jakby wszystko zaczęło wracać do normy. Pojawiło się kilka ćwiczebnych średniaków oraz trafił się jeden 63 cm.

Na koniec jeszcze poranek performer😄😄
i czas spać bo dziś jeszcze wcześniej ale tym razem na jeziorowe stoki, i tym razem czas sprawdzić co kryją jeziorowe górki i ostre spady brzegowe.

P1110662.JPG
P1110683.JPG
 kopia z P1110691.JPG
P1110677.JPG

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.