Silnik spalinowy - przegląd przedsezonowy

Łódki, pontony, silniki

@rybakaw Archiwum
12.03.2014 12:48
Witam. Mam pewien dylemat. Od maja zeszłego roku jestem posiadaczem nowego silnika EVINRUDE 3,5. To moja pierwsza spalina w życiu więc wielu rzeczy dopiero się uczę. Używałem go z powodzeniem przez cały sezon 2-3 razy w miesiącu. Docierałem i przechowywałem zgodnie z zasadami. Właściwie nic w nim nie powoduje problemów może poza drobnymi uwagami do reagowania na dodawanie gazu.

Wielkimi krokami zbliża się nowy sezon i zabrałem się za kwestię przeglądu przedsezonowego. Wiem, że trzymając się stricte zasad powinien to być przegląd posezonowy ale jakoś tak wyszło... :uoeee: Zadzwoniłem do sklepu, w którym kupiłem silniczek z zapytaniem jak wygląda kwestia tego serwisu i dostałem odpowiedź, że mogą zrobić coś takiego ale zaniepokoiły mnie dwie rzeczy:
1. Powiedzieli, że w sumie to w tych silnikach nie mieli jeszcze do czynienia z takimi przeglądami - boję się o ich doświadczenie aby czegoś nie popaprali;
2. Koszt takiego serwisu to wg nich 300 PLN.

Mam pytanie: Czy w tej sytuacji decydować się na serwis w miejscu zakupu oraz czy ta cena jest normalna? Ewentualnie czy w Warszawie i okolicach jest jakieś dobre/sprawdzone miejsce gdzie serwisują tego typu sprzęt? Z góry dzięki za odpowiedź.
7949 wyświetleń 9 odpowiedzi

Odpowiedzi

9 odpowiedzi · 7,949 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
12.03.2014 14:59 · Odpowiedź #54582
Znam trzy silniki, które serwis widziały w momencie zakupu kilka lat temu i mimo to mają wszystkie pieczątki wstemplowane. Nie wiem jak postępują inne serwisy, trzeba dopytać i przesmarować jakąś butelką wódki serwisanta to z pieczątkami i ewentualną gwarancją problemu nie będzie.

Oleje chyba potrafisz wymienić sam, do silników chyba dają instrukcję to problemu nie będzie ;), i tak przecież zmienisz żeby zadbać o swój silnik więc i serwisant też to weźmie pod uwagę waląc stempel w książce przeglądów 😄.
12.03.2014 18:29 · Odpowiedź #54589

Witam. Mam pewien dylemat. Od maja zeszłego roku jestem posiadaczem nowego silnika EVINRUDE 3,5. To moja pierwsza spalina w życiu więc wielu rzeczy dopiero się uczę. Używałem go z powodzeniem przez cały sezon 2-3 razy w miesiącu. Docierałem i przechowywałem zgodnie z zasadami. Właściwie nic w nim nie powoduje problemów może poza drobnymi uwagami do reagowania na dodawanie gazu.

Wielkimi krokami zbliża się nowy sezon i zabrałem się za kwestię przeglądu przedsezonowego. Wiem, że trzymając się stricte zasad powinien to być przegląd posezonowy ale jakoś tak wyszło... :uoeee: Zadzwoniłem do sklepu, w którym kupiłem silniczek z zapytaniem jak wygląda kwestia tego serwisu i dostałem odpowiedź, że mogą zrobić coś takiego ale zaniepokoiły mnie dwie rzeczy:
1. Powiedzieli, że w sumie to w tych silnikach nie mieli jeszcze do czynienia z takimi przeglądami - boję się o ich doświadczenie aby czegoś nie popaprali;
2. Koszt takiego serwisu to wg nich 300 PLN.

Mam pytanie: Czy w tej sytuacji decydować się na serwis w miejscu zakupu oraz czy ta cena jest normalna? Ewentualnie czy w Warszawie i okolicach jest jakieś dobre/sprawdzone miejsce gdzie serwisują tego typu sprzęt? Z góry dzięki za odpowiedź.


Cześć ,
ta cena nie jest normalna. Zadzwoń do Twin Power ja oddałem tam dziś swojego mercury 3,5 na przegląd. Silnik mam od 2 lat i zawsze wszystko sam sobie w nim robie ale postanowiłem że raz na 2 lata oddam do profesjonalnego serwisu. Koszt serwisowania to 180 zł. Evenrude to nie Mercury przypadkiem?

12.03.2014 20:16 · Odpowiedź #54594
Tez mi sie wydaje, ze trochę drogo ale takie czasu widocznie - samochód tez sprzedaje sie na raty - najpierw go kupujesz a potem płacisz kilkukrotnie zawyżone stawki za serwisowanie i części.
Przegląd posezonowy od przedsezonowego różni sie tym, ze w jednym masz pol roku na ewentualna naprawę a w drugim nie.
We własnym zakresie zrobisz to za niecałe 100 zł. Pytanie czy przegląd w serwisie obejmuje coś więcej niż wymianę olejów. Np regulacje luzu na zaworach(?).
12.03.2014 21:07 · Odpowiedź #54596

Tez mi sie wydaje, ze trochę drogo ale takie czasu widocznie - samochód tez sprzedaje sie na raty - najpierw go kupujesz a potem płacisz kilkukrotnie zawyżone stawki za serwisowanie i części.
Przegląd posezonowy od przedsezonowego różni sie tym, ze w jednym masz pol roku na ewentualna naprawę a w drugim nie.
We własnym zakresie zrobisz to za niecałe 100 zł. Pytanie czy przegląd w serwisie obejmuje coś więcej niż wymianę olejów. Np regulacje luzu na zaworach(?).


Żeby nie było to - samochodów nie ma obowiązku serwisować w autoryzowanych serwisach, to relikt przeszłości ;). Od dawna już w każdym zarejestrowanym warsztacie możesz zrobić przegląd, dostaniesz pieczątkę i nie tracisz gwarancji - tak robi np. mój braciak trzyletnim Oplem ;) i gdy silnik się prostym jeżykiem mówiąc zwybuchował (w końcu to tylko Insygnia 😄) to wymieniono go w serwisie bezpłatnie i była to jedyna wizyta w Oplu od trzech lat 👍. Chyba jedynie pierwszy przegląd robił w Oplu, no i wymianę silnika a resztę przeglądów i napraw robi w zwykłym warsztacie u przysłowiowego Pana Henia ;).
@rybakaw (edytowany 12 lat temu)
13.03.2014 18:53 · Odpowiedź #54609
Zastanawiałem się nad samodzielnym wymienieniem olejów itp. ale wyszedłem z założenia, że po pierwszym roku użytkowania warto aby silnik obejrzał specjalista i sprawdził czy nie wychodzą w nim żadne "kwiatki". Po drugie serwis po pierwszym roku jest chyba wymagany dla utrzymania gwarancji. 36 miesięcy brzmi kusząco 😄

Dzisiaj oddałem swojego Evinrude do serwisu Twin Power na Modlińskiej. Fajny, bezproblemowy kontakt, widać, że znają się na rzeczy. No i rzeczywiście cena zdecydowanie bardziej do przyjęcia. Nie 300 a 180 PLN. Za 270 PLN robią przeglądy ale dużych jednostek napędowych a nie małego, jednocylindrowego silniczka. Do odbioru będzie pewnie na początku przyszłego tygodnia więc wtedy zobaczę jak sobie z nim poradzą. Na razie jestem zadowolony. Dzięki za poradę Cyrax.

Acha.. Evinrude to właściwie to samo co Mercury i Tohatsu. Ta sama fabryka, ten sam silnik. Inne naklejki i malowanie (w Tohatsu bo w Mercurym to samo). 😄
21.03.2014 15:51 · Odpowiedź #54814
Silnik odebrany z serwisu. Na razie (odpukać....) wszystko OK. Wszystko wyczyszczone, sprawdzone, oleje wymienione. Miła, fachowa obsługa. Polecam. 😎
08.05.2014 14:05 · Odpowiedź #56130
Wczoraj pierwsze odpalenie mojego silniczka po zimie i przeglądzie. Wypad do Pogorzelca do stanicy PZW i cały dzień na wodzie. Efakt: super praca, odpalenie od dotknięcia i...... dwa psikusy z jego strony 😎 Przy pierwszym nie było mi zbytnio do śmiechu. Silnik zgasiłem na łowisku i zabralismy się za łowienie. Przy ponownej próbie odpalenia konsternacja: silnik wogóle nie reguje na szarpankę. Nawet nie chciał zaskoczyć na ułamek sekundy. Dziesięć minut kombinacji, sprawdzania zaworu od paliwa a nawet wykręcanie świecy nic nie dało. No poprostu TRUP. Po krótkim odpoczynku i natłoku mysli przy obławianiu kolejnej miejscówki (dopłynięcie na pagajach :nerwus: ) i poprawieniu zrywki, która dziwnym trafem się obluzowała silniczek odpalił do dotknięcia 😂 . Druga akcja to poprostu kwintensencja prawa Murphy'ego. Ucieczka do stanicy przed deszczem, ulewa, że świata nie widać i..... silnik nagle robi pyrk, pyrk i staje - skończyła się benzyna w baku :wnerw: Uzupełnianie benzyny klęcząc na tylnej ławce przy strugach lejących się z nieba - BEZCENNE. Oczywiście nie muszę mówić, że jak tylko skończyłem i zakręciłem korek wlewu przestało padać. Po raz kolejny dostałem nauczkę, że na wodzie wszystko jest mozliwe 😄
08.05.2014 14:30 · Odpowiedź #56133
:D :D :D Dlatego zawsze trzeba mieć na łódce pióro :) Albo bez pióra i pływać w górę rzeki :P :P :P

Zaczyna się już sezon pływania, warto wrócić do artykułu Bizonika - http://shrap-drakers.pl/artykul/konserwacja-silnika-zaburtowego/

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.