Stare zdjęcia Pułtuska i Narwii.

Rozmaitości

@bysior Archiwum
23.02.2009 20:09
Tyle o to poniższych zdjęć znajduje się w moim zdobytym zbiorze, jeśli ktoś posiada jakieś zachęcam do podzielenia się nimi na forum!
1.jpg
2.jpg
3.jpg
4.jpg
5.jpg
6.jpg
7.jpg
8.jpg
9.jpg
10.jpg
11.jpg
12.jpg
13.jpg
14.jpg
15.jpg
16.jpg
17.jpg
18.jpg
19.jpg
20.jpg
17918 wyświetleń 15 odpowiedzi

Odpowiedzi

15 odpowiedzi · 17,918 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
23.02.2009 20:15 · Odpowiedź #1586
ciąg dalszy....
31.jpg
40.jpg
39.jpg
38.jpg
37.jpg
36.jpg
35.jpg
34.jpg
33.jpg
32.jpg
21.jpg
30.jpg
29.jpg
28.jpg
27.jpg
26.jpg
25.jpg
24.jpg
23.jpg
22.jpg
23.02.2009 20:29 · Odpowiedź #1588
...kolejne...
41.jpg
42.jpg
43.jpg
44.jpg
45.jpg
46.jpg
47.jpg
48.jpg
49.jpg
50.jpg
51.jpg
52.jpg
53.jpg
54.jpg
55.jpg
56.jpg
57.jpg
58.jpg
59.jpg
60.jpg
23.02.2009 20:35 · Odpowiedź #1590
Piotruś zapraszam w swoim i Bombla imieniu :) Wrzucam dalej...
61.jpg
62.jpg
63.jpg
64.jpg
65.jpg
66.jpg
67.jpg
68.jpg
69.jpg
70.jpg
71.jpg
23.02.2009 20:43 · Odpowiedź #1592
... i dalej...
74.jpg
75.jpg
76.jpg
77.jpg
78.jpg
79.jpg
80.jpg
81.jpg
82.jpg
83.jpg
84.jpg
85.jpg
86.jpg
87.jpg
88.jpg
89.jpg
90.jpg
91.jpg
92.jpg
93.jpg
23.02.2009 21:02 · Odpowiedź #1593
Piotruś, powódź była jak mnie nie było jeszcze w planach ;) 1979 rok był kiedy Narew przerwała wały - moja Mama miała ten fart, że widziała z wygonu na własne oczy rozrywający się wał na Rybitwii! ( pułtuszczaki będą wiedzieć o co chodzi ;))

Ostatnia część:
94.jpg
95.jpg
96.jpg
97.jpg
98.jpg
99.jpg
100.jpg
101.jpg
102.jpg
103.jpg
104.jpg
105.jpg
106.jpg
107.jpg
108.jpg
109.jpg
110.jpg
111.jpg
112.jpg
113.jpg
23.02.2009 20:23 · Odpowiedź #1587
Przyznam się Wam do czegoś Panowie. Pułtusk zawsze pozostawał dla mnie miasteczkiem "przelotowym" do krainy szczęścia którą dla mnie są Mazury. I choćby już przez ten fakt nabrałem doń sentymentu - poprostu kojarzył mi się jako pierwsze większe miasteczko "po drodze".
I pluć w brodę mogę tylko sobie że nie wyjrzałem nigdy poza główną drogę przejazdową, że nie zwiedziłem tego pięknego ryneczku!!! W tym roku to nadrobię 😎
23.02.2009 20:41 · Odpowiedź #1591
Ja chrzanię! Te zalane fotki to z którego roku?
23.02.2009 21:19 · Odpowiedź #1594
Dla mnie natomiast Pułtusk zawsze już będzie kojarzył się z pierwszą "poważną przygodą" w życiu. Po raz pierwszy zostałem puszczony przez rodziców pod namiot. Pamiętam jak dziś: Miałem 13 lat, w sześciu (byłem najmłodszy, najstarszy miał bodajże 17 lat) wybraliśmy się na cztery dni na ryby. Na Dworcu Wileńskim wsiedliśmy w pociąg objuczeni jednym! namiotem, wędkami i wszystkim co potrzeba do przetrwania i ruszyliśmy nad Bug, na Wyszków. W Rybienku wysiedliśmy, dotarliśmy nad wodę, rozstawiliśmy namiot, napompowaliśmy materace, nazbieraliśmy drzewa na opał, rozłożyliśmy sprzęt..... popadliśmy w konflikt z tubylcami, zwinęliśmy cały majdan, na piechotę przez most kolejowy dotarliśmy do Wyszkowa, szybka analiza sytuacji, głosowanie ,stary pks, i już jesteśmy nad Narwią, w Pułtusku. Przeszliśmy przez most drogowy na drugą stronę i na łące gdzieś tak w połowie między mostami znowu rozłożyliśmy namiot, napompowaliśmy materace, itd......, na szczęście nie podpadliśmy miejscowym. I tam spędziliśmy czas od czwartku do niedzieli. Cóz to były za wakacje!!! Graliśmy w piłkę na łące, pomagaliśmy "za mleko" zagonić krowy, nawet gdzieś na kartofle się wybraliśmy. Mleko stawialiśmy na „zsiadłe”, ale nie byliśmy w stanie doczekać, było raczej kwaśne, jeszcze nie zsiadłe, do tego zupa z torebki z makaronem, w której łyżka stała, cóż to była za zbiorowa biegunka po tym!!! Spanie w namiocie na zmianę, bo chłopa sześciu, a miejsc tylko cztery, i to na ścisk. Pamiętam fascynację mostem pieszym, który można było rozbujać, dyskotekę w sobotę naprzeciwko…. Wielki świat!!!
No i ryby łowiliśmy!!! Zaczęło się od mojego ówczesnego rekordu życiowego, sumka ponad 60 cm (pierwszej nocy!), do rana pływał w dołku z wodą. A rano sie okazało, że... nie mamy patelni, żeby go usmażyć. Nikt nie pomyślał.... Więc co tylko złapaliśmy wracało do wody (no kill na początku lat osiemdziesiątych, robi wrażenie, co nie?). Oj, żal było wracać do domu.....
Ale ogromny sentyment do Pułtuska pozostał do dziś......
Zawsze jak jadę nad Narew, to mówię, że jadę "gdzieś w okolice Pułtuska"...........

A historyczne fotki Pułtuska - rewelacyjnie….. sentymentalne.
23.02.2009 21:34 · Odpowiedź #1596
Fajne wspomnienia Paweł
Bysior- pozazdrościć kolekcji zdjęć. Rewelacyjna !
23.02.2009 22:10 · Odpowiedź #1600
Paweł! Most, którego filary widać na którymś z powyższych zdjęć ciągle stoi i co więcej, dalej można nim pobujać! Mówi się na niego "most bujany", a drugi to most wyszkowski. A jeśli sięgnąć po gwarę rodzimą, to ten wyżej to "kładka" a ten niżej to most "żelazny". Widać na zdjęciach, że w '39 budowali jeszcze wyszkowski. Ile ja się nasłuchałem od swojego Ojca ( zresztą jest na naszej stronie, ma nick Rembrandt ;)) o tym moście... a raczej o tych filarach i wodzie przy nich. Nie raz opowiadał mi jak te korki z piórem znikały przy wirach na napływie po chwili od zarzucenia, sandacze.... I sumy! Pamiętam jak zobaczyłem pierwszego suma w życiu.... całą wannę zajął ( C&R w tamtych latach.... ), a jakże ja byłem zafascynowany tą rybą ... A potem Ojciec przyniósł sandacza... I tak się u mnie zaczęło... ;)

Do tej pory pod tymi mostami można złowić piękną rybę! Niestety, przy żelaznym teraz jest płycizna okropna, 1.5 w lato... ale ryby jeszcze lubią tam przypływać. Sandaczyki, kleniki ( a czasem klenie ), leszcze... Natomiast pod bujanym ciągle jest głęboko. Przy drugim filarze od Pułtuska około 5 metrów w lato + uwady + kamienie. Są sumy, są sandacze. Sporadycznie, bo wiadomo ile ryb jest w naszych wodach. Ale jak są, to lubią tam przypływać. A po drugiej stronie mostu, od strony popław jest płycizna. Grasują okonie, szczupaczki i bolenie. Piękne miejsce, nad którym spędziłem całe swoje dzieciństwo i każdą wolną chwilę wykorzystuję żeby tam połowić. Nie połapać, połowić. Bo samo przebywanie w tym miejscu jest dla mnie niesamowitą przyjemnością i wracaniem do wspomnień :)
23.02.2009 22:15 · Odpowiedź #1601
Bo o to chodzi w naszym wędkarstwie. Połowić a nie połapać. Święte słowa. Pamiętam je z dzieciństwa jak zawsze kiedy zapytałem swego wujka co złapał, ten zawsze mnie poprawiał." Ryby się łowi a nie łapie".
24.02.2009 17:47 · Odpowiedź #1610
Święte słowa. Jakże proste i jakże trafne !!!
24.02.2009 18:18 · Odpowiedź #1613
Super zdjęcia,na którymś z wojskowych pontonów mógłbym być obecny.
Wyglądało to w marcu 79 tragicznie,poziom alarmowy Narwi przekroczony był o kilka metrów.Nie łączy mnie z Pułtuskiem żaden sentyment ale jest to jedno z miast które mi się bardzo podoba.Kolegiata z połowy XV wieku jest jednym ze starszych kościołów na Mazowszu a rynek jest uważany za najdłuższy w Europie,pałac biskupów płockich też robi wrażenie.
A teraz zdarzenie sprzed kilku lat:
Dzięki uprzejmości ówczesnego szefa Domu Polonii kolegi Grzegorza R. jeden z moich przyjaciół trzymał tam łódkę z niezłym motorem i którejś letniej soboty wybraliśmy się na ryby.Był pewien problem z zakwaterowaniem w pałacu ponieważ miało miejsce wesele na coś ok. 300 osób ale wszystko się dobrze ułożyło i sobotę spędziliśmy na wodzie z wynikiem mizernym.Postanowiliśmy wypłynąć bladym świtem i zaopatrzeni w suchy prowiant i mokre picie tak gdzieś po 4:00 zjawiliśmy się w porcie.Dźwięki wesela było świetnie słychać,jakieś egzemplarze ludzkie snuły się po terenie.Załadowaliśmy się w porcie na łódkę i w drogę ale zwróciłem uwagę na 3 osoby stojące w oświetlonym miejscu przy samym wyjściu z portu na rzekę.Stały dwie panie w eleganckich balowych sukniach i gość w koszuli od smokingu z założoną muchą, w błyszczących butach i ............. bez spodni😄Zdjęte spodnie i slipy leżały obok niego!Można było przyjąć że jest "nawalony jak stodoła" gdyby nie to że całkiem wyraźnie tłumaczył stojącym przed nim damom w co warto a w co nie warto inwestować na giełdzie😄
28.02.2009 14:26 · Odpowiedź #1703
Ja pamiętam tą powódź co prawda bylem dzieciakiem ale jak woda opadła to z zakładu pracy mojego taty pojechaliśmy autokarem zobaczyć co się stało na działkach. Ale jak to kiedyś było do autokaru zapieli przyczepę z jakimś koksem do wysypania drogi i oczywiście przed mostem zatrzymała nas władza Milicja i mandat wiec wszyscy się składali co by pojechać dalej. W lesie droga była tragiczna same wyrwy i dziury ale jakiś dojechaliśmy, domki zalane po dachy wszystko było zniszczone. Jak wracaliśmy to jeszcze wjechaliśmy do Pułtuska to co się tam działo było nie do opisania prawdziwa tragedia. Wiec naprawdę szacun dla ludzi tam mieszkających. 😲

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.