Nocna zasiadka z feederami nad Wisłą.
Co się wtedy łowi? Wiadomo - leszcze, krąpie, czasem brzany, certy, świnki....a czasem trafi się i wąsacz.
Mnie do tej pory niewymiarowe....nie mam do nich szczęścia. Planuję jednak zmienić ten smutny stan rzeczy...
Istnieje jednak problem - otóż niecierpię się nudzić, lubię mieć częste brania, jak nic nie dzieje się przez godzinę (nie dotyczy spinningu) to senność mnie dopada. Taka wredna, paskudna i podstępna. A to przecież ma być miła, relaksująca zasiadka, a nie zapasy z opadającymi na oczy powiekami.
Rozwiązanie, na temat którego chciałbym usłyszeć Wasze opinie wygląda następująco:
-dwa ciężkie (do 250 gramów masa rzutowa) feedery o jak najsolidniejszej konstrukcji
-plecionka z przyponem z grubej żyłki (nie mam doświadczenia z sumami, ale przetarcie żyłki ponoć sprawia im trudność, prawda?)
-haczyk pod 4 dendrobeny, koszyczek z zanętą do feedera
Oprócz czepiających sie niewymiarowych sumków zakładam, że raczą zaszczycić mnie swoim zainteresowaniem leszcze, brzany i co tam jeszcze będzie chętne. A w przypadku brania wąsacza nie powiniennem być bezradny...
Waszym zdaniem takie podejście do tematu będzie się sprawdzać?
Wprawdzie jak coś jest do wszystkiego, to na ogół jest do niczego...ale w końcu jakiś złoty środek musi być...
pozdrawiam
Night Walker
Co się wtedy łowi? Wiadomo - leszcze, krąpie, czasem brzany, certy, świnki....a czasem trafi się i wąsacz.
Mnie do tej pory niewymiarowe....nie mam do nich szczęścia. Planuję jednak zmienić ten smutny stan rzeczy...
Istnieje jednak problem - otóż niecierpię się nudzić, lubię mieć częste brania, jak nic nie dzieje się przez godzinę (nie dotyczy spinningu) to senność mnie dopada. Taka wredna, paskudna i podstępna. A to przecież ma być miła, relaksująca zasiadka, a nie zapasy z opadającymi na oczy powiekami.
Rozwiązanie, na temat którego chciałbym usłyszeć Wasze opinie wygląda następująco:
-dwa ciężkie (do 250 gramów masa rzutowa) feedery o jak najsolidniejszej konstrukcji
-plecionka z przyponem z grubej żyłki (nie mam doświadczenia z sumami, ale przetarcie żyłki ponoć sprawia im trudność, prawda?)
-haczyk pod 4 dendrobeny, koszyczek z zanętą do feedera
Oprócz czepiających sie niewymiarowych sumków zakładam, że raczą zaszczycić mnie swoim zainteresowaniem leszcze, brzany i co tam jeszcze będzie chętne. A w przypadku brania wąsacza nie powiniennem być bezradny...
Waszym zdaniem takie podejście do tematu będzie się sprawdzać?
Wprawdzie jak coś jest do wszystkiego, to na ogół jest do niczego...ale w końcu jakiś złoty środek musi być...
pozdrawiam
Night Walker