Sum od strony kulinarnej

Wędkarstwo – ogólnie

Odpowiedzi

36 odpowiedzi · 34,953 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
27.05.2014 20:04 · Odpowiedź #56991
Pyszne!Pokazałem córce i nie zdziwiła się ;)
27.05.2014 20:08 · Odpowiedź #56992
Hmmm, czy takie tematy nie kłócą się z ideologią tego forum? 🤐
@DarekP (edytowany 12 lat temu)
27.05.2014 20:30 · Odpowiedź #56993

Hmmm, czy takie tematy nie kłócą się z ideologią tego forum? 🤐


Absolutnie nie!

Artur,przepis znany i lubiany :D
27.05.2014 21:05 · Odpowiedź #56995

Absolutnie nie!

Artur,przepis znany i lubiany :D



Absolutnie polecam 😋 sam spróbowałem i naprawdę polecam 🎵
28.05.2014 11:13 · Odpowiedź #57022

Hmmm, czy takie tematy nie kłócą się z ideologią tego forum? 🤐


Hahahaha!
Dopiero teraz obejrzałem filmiki.
Niezłego suchara puściłem w poprzednim poście. 😂
28.05.2014 11:28 · Odpowiedź #57023


Hmmm, czy takie tematy nie kłócą się z ideologią tego forum? 🤐


Hahahaha!
Dopiero teraz obejrzałem filmiki.
Niezłego suchara puściłem w poprzednim poście. 😂


😂 Byłem ciekawy kiedy się zorientujesz.

28.05.2014 15:33 · Odpowiedź #57024


[quote='niszczu' pid='77815' dateline='1401221319']
Hmmm, czy takie tematy nie kłócą się z ideologią tego forum? 🤐


Hahahaha!
Dopiero teraz obejrzałem filmiki.
Niezłego suchara puściłem w poprzednim poście. 😂


😂 Byłem ciekawy kiedy się zorientujesz.

[/quote]

:D
28.05.2014 06:14 · Odpowiedź #56998
Myślę że nie tylko suma można w ten sposób przyrządzić 😄
28.05.2014 07:40 · Odpowiedź #57001
Kontrowersyjnie i fajnie Artur zrobione :) Widziałem wcześniej, dobrze że wrzuciłeś te przepisy do nas też :)
28.05.2014 10:08 · Odpowiedź #57019
Łowimy co tydzień kilka do kilkunastu sumów. Wszystkie wypuszczamy. Postanowiłem więc wykorzystać to do promowania pewnych zachowań. W ten sposób jak umieszcza się filmy ( linki) to na te hasła pozycjonuje się ta fraza w Google. Finalnie więc oznacza to ze jeśli ludzie nieco pomogą i w ten sam sposób będą to wstawiać gdzie się da to na te hasła będzie wyskakiwać film jako pierwszy w Google. Może to pomoże ludziom zrozumieć że sum najbardziej "smakuje w wodzie". Nie potępiam przy tym innych zachowań, nie jestem fanatykiem, sędzią i katem w jednej osobie. Po prostu uważam że warto promować ten sposób dbania o rybostan.
Wkrótce kolejne filmy z cyklu kulinarnego a także wszystkie inne dotyczące patroszenia, wyprawiania itp itd.
28.05.2014 10:35 · Odpowiedź #57021
Co za delicje :D No po prostu palce lizać
28.05.2014 17:01 · Odpowiedź #57026
EEEEeeeee tam, co wy wiecie o wędzeniu .
29.05.2014 11:57 · Odpowiedź #57052

EEEEeeeee tam, co wy wiecie o wędzeniu .


Ja jestem specjalistą od wędzenia, panierowania, filetowania i smażenia suma :D

29.05.2014 20:22 · Odpowiedź #57060
Kolejny przepis na suma.

Przepis na suma pieczonego

Przepis na suma pieczonego
29.05.2014 20:57 · Odpowiedź #57064
Nabrałem apetytu po tych przepisach😋 mam nadzieję, że kilka w tym sezonie będzie mi dane je tak przyrządzić🎉
29.05.2014 21:03 · Odpowiedź #57065
Napisze też Wam tutaj coś co się Wam może nie spodobać.
Ja naprawdę nie jestem fanatykiem tak jak to już pisałem. Uważam że dużo bardziej jest etyczny wędkarz który łowi i zabiera rybę do konsumpcji niż ten ( taki jak ja) który łowi dla przyjemności. Zadawanie cierpienia komukolwiek tylko dla zaspokojenia swojej pasji jest bestialstwem. Nie robię więc za świętego.

Mimo wszystko jednak wypuszczanie ryb ma bardzo pozytywne aspekty. Wystarczy skalkulować sobie jak wyglądają wody w krajach gdzie się wszystko co łowi wypuszcza. Przecież wszystkim nam o to chodzi żeby piękne okazy łowić cyklicznie a nie narzekać że "ryb nie ma". Nie ma bo co złowiliśmy to zjedliśmy i takich są nas miliony. Uważam więc, że warto ryby wypuszczać pomimo tego iż nic wspólnego to z etyką nie ma.
Nie wolno jednak w jakikolwiek sposób szykanować tych co tego nie robią.
Pozdrawiam
30.05.2014 06:47 · Odpowiedź #57070

Napisze też Wam tutaj coś co się Wam może nie spodobać.
Ja naprawdę nie jestem fanatykiem tak jak to już pisałem. Uważam że dużo bardziej jest etyczny wędkarz który łowi i zabiera rybę do konsumpcji niż ten ( taki jak ja) który łowi dla przyjemności. Zadawanie cierpienia komukolwiek tylko dla zaspokojenia swojej pasji jest bestialstwem. Nie robię więc za świętego.

Mimo wszystko jednak wypuszczanie ryb ma bardzo pozytywne aspekty. Wystarczy skalkulować sobie jak wyglądają wody w krajach gdzie się wszystko co łowi wypuszcza. Przecież wszystkim nam o to chodzi żeby piękne okazy łowić cyklicznie a nie narzekać że "ryb nie ma". Nie ma bo co złowiliśmy to zjedliśmy i takich są nas miliony. Uważam więc, że warto ryby wypuszczać pomimo tego iż nic wspólnego to z etyką nie ma.
Nie wolno jednak w jakikolwiek sposób szykanować tych co tego nie robią.
Pozdrawiam


[align=justify]Nie znam się na tym, jak odczuwa ból podczas holu Ryba, ale śmiem się z tobą nie zgodzić (mam odmienne zdanie co do etyki) i nie mówię że jestem fanatykiem. Lubię od czasu do czasu zjeść sobie rybkę w postaci śledzia w sosie śmietanowym Lisnera.
Nie uważam żeby osoba wypuszczająca rybę w sposób, który pozwoli jej przeżyć była mniej etyczna niż wędkarz zabierający ryby do zamrażarki w której szuflady się nie domykają. Nie wspomnę już o tych co wbrew regulaminowi RAPR łowią ryby niewymiarowe lub (i jednocześnie) w przekraczających limity dobowe ilościach.
Wielokrotnie słyszę od zdeklarowanych C&R, że wolą wypuścić rybę i kupić w sklepie do zjedzenia. Uważam to za szczyt etyki wypuścić rybę i kupić tą która już jest skazana na śmierć (karpie w akwarium) lub wyfiletowana.
Głównie roztrząsając ten wątek chodzi mi o to, że jeżeli ten wędkarz nie wypuścił by tej ryby, tylko ją zabił to ta w sklepie prawdopodobnie została by wyrzucona na śmietnik i na sumieniu były by dwa Rybie życia a nie jedno.
Niestety zdaję sobie sprawę z tego, że jeżeli wszyscy przestaną zabierać ryby a zaczną kupować je w sklepie to wzrośnie popyt na ryby, więc zwiększy się liczba ich odłowów rybackich. Niestety na to nie ma skutecznej receptury.
Jeżeli chodzi o twój sposób na propagowanie C&R to bardo mocno go popieram i myślę że można by było robić tak z innymi gatunkami. Co może udało by się stworzyć wielką księgę kucharską C&R (w wolnym tłumaczeniu Ryba w Czosnku).
[/align]
@maniek72 (edytowany 12 lat temu)
30.05.2014 07:48 · Odpowiedź #57075

Wielokrotnie słyszę od zdeklarowanych C&R, że wolą wypuścić rybę i kupić w sklepie do zjedzenia. Uważam to za szczyt etyki wypuścić rybę i kupić tą która już jest skazana na śmierć (karpie w akwarium) lub wyfiletowana.
Głównie roztrząsając ten wątek chodzi mi o to, że jeżeli ten wędkarz nie wypuścił by tej ryby, tylko ją zabił to ta w sklepie prawdopodobnie została by wyrzucona na śmietnik i na sumieniu były by dwa Rybie życia a nie jedno.
Niestety zdaję sobie sprawę z tego, że jeżeli wszyscy przestaną zabierać ryby a zaczną kupować je w sklepie to wzrośnie popyt na ryby, więc zwiększy się liczba ich odłowów rybackich. Niestety na to nie ma skutecznej receptury.
Jeżeli chodzi o twój sposób na propagowanie C&R to bardo mocno go popieram i myślę że można by było robić tak z innymi gatunkami. Co może udało by się stworzyć wielką księgę kucharską C&R (w wolnym tłumaczeniu Ryba w Czosnku).
[/align]

Wisnia, chyba nie rozumiesz praw rynku, nikt nie bierze do sklepu ryb, z myślą, że je wyrzuci, bierze się tylko tyle, żeby być w stanie sprzedać je zanim się zepsują. Ja widzę to inaczej; łowisz taka rybę i wypuszczasz, następnego dnia kupujesz tą samą rybę złapaną przez rybaka, czy kłusownika? Gdzie tu sens? Taki, żeby bezsensownie wydawać pieniądze? Więc daj je mnie.👋 Jeżeli będziesz zjadał ryby złowione własnoręcznie, będziesz miał rybę zdrową, świeżą. Przyrządzenie takiej własnoręcznie złowionej ryby i podanie jej swojej rodzinie daje też dużo więcej satysfakcji niż zasyfiały, karmiony chińskimi sterydami hipermarketowy pstrąg czy łosoś. Inna sprawa, że jeżeli przestaniemy kupować rybę w sklepach, sklepy przestaną ją sprowadzać, więc rybactwo przestaje istnieć.
Dla mnie tytuł tych filmików całkowicie nietrafiony, rzekłbym beznadziejny i dziecinny. Pewnie ktoś szukający przepisu na przyrządzenie suma, po obejrzeniu filmiku szybciutko go reanimuje i odwiezie nad rzekę.😁
30.05.2014 08:26 · Odpowiedź #57077

Wisnia, chyba nie rozumiesz praw rynku, nikt nie bierze do sklepu ryb, z myślą, że je wyrzuci, bierze się tylko tyle, żeby być w stanie sprzedać je zanim się zepsują. Ja widzę to inaczej; łowisz taka rybę i wypuszczasz, następnego dnia kupujesz tą samą rybę złapaną przez rybaka, czy kłusownika? Gdzie tu sens? Taki, żeby bezsensownie wydawać pieniądze? Więc daj je mnie.👋 Jeżeli będziesz zjadał ryby złowione własnoręcznie, będziesz miał rybę zdrową, świeżą. Przyrządzenie takiej własnoręcznie złowionej ryby i podanie jej swojej rodzinie daje też dużo więcej satysfakcji niż zasyfiały, karmiony chińskimi sterydami hipermarketowy pstrąg czy łosoś. Inna sprawa, że jeżeli przestaniemy kupować rybę w sklepach, sklepy przestaną ją sprowadzać, więc rybactwo przestaje istnieć.
Dla mnie tytuł tych filmików całkowicie nietrafiony, rzekłbym beznadziejny i dziecinny. Pewnie ktoś szukający przepisu na przyrządzenie suma, po obejrzeniu filmiku szybciutko go reanimuje i odwiezie nad rzekę.😁

prawa rynku rozumiem i wiem że każda hurtownia czy dostawca chcą jak najwięcej sprzedać a każdy sklep chce wziąć tylko tyle ile sprzeda, ale zawsze są nastawienie na stratę nadwyżki, hurtownik woli wstawić troszkę więcej towaru, za który zwróci w razie gdy towar się nie sprzeda. Bo i tak musiał by te ryby trzymać u siebie i by się zepsuły więc lepiej niech leżą w sklepie może ktoś je kupi.
Odnośnie karmionych i paszowanych ryb nie ma sensu wspominać bo są to ryby z hodowli specjalnie do tego przygotowanej amator mięsa ryby się skusi bo tańsze.
A jeżeli chodzi o rybaków to moim zdaniem jest duża różnica czy złapię to rybę ja i ją wypuszczę, czy rybak ją złapie i odda do sklepu i będę za nią musiał złapać, takie myślenie sprowadza się do magazynowania złowionych ryb "a może kiedyś zrobię kotlety jak mnie najdzie chęć", nie rozpoczęto dyskusji o ekonomi C&R tylko o jego etyce.
A zgonie z tym co pisałem wcześniej moje zachowanie w stosunku do ryby jest bardziej etyczne, niż wędkarza który idzie na ryby i tą rybę "zjada" do lodówki na później. Żeby było jasne nie piętnuje osób które raz na jakiś czas wezmą sobie jakąś świeżą rybkę złowioną w czystej wodzie w celach konsumpcyjnych.
Piętnuje natomiast głównie ludzi, którzy nawet raz na jakiś czas wezmą sobie rybkę która jest mega duża i przez co mega stara i logiczne jest że walor smakowy jest dużo gorszy. Ale i tak usmaży, zje (albo i nie) i ponarzeka, że śmierdzi mułem, że żylasta itd. Dla mnie to zachowanie jest mega nieetyczne.
A wyśmiewanie takich akcji jak kolegi też nie jest fair, przynajmniej na pewno nie na ty forum które propaguje C&R.
Ale to tylko i wyłącznie moja opinia i masz prawo mieć odmienną. (tylko jej tu głośno nie wypowiadaj)- nie no to już żarcik mały możesz pisać co chcesz to przecież forum :)
30.05.2014 08:35 · Odpowiedź #57078

A wyśmiewanie takich akcji jak kolegi też nie jest fair, przynajmniej na pewno nie na ty forum które propaguje C&R.
Ale to tylko i wyłącznie moja opinia i masz prawo mieć odmienną. (tylko jej tu głośno nie wypowiadaj)- nie no to już żarcik mały możesz pisać co chcesz to przecież forum :)

Nikogo nie wyśmiewam, ale jakoś nie rozumiem przesłania- żartu? Nie chodzi mi o same filmiki tylko o nazwe tematu i tytuł filmików. Jakoś wydaje mi sie to nieco żenujące, ale może tylko ja mam takie odczucia. I żeby było jasne; nie mam nic przeciwko wypuszczaniu ryb, ale nie dajmy się zwariować.
I ja nigdy nie narzekam na smak złowionych ryb, bo zabieram tylko te, które wiem, że będą smakowały mi i mojej rodzinie, a że łowie bardzo dużo to mam spory wybór- teraz biorę tylko niektóre liny i sumiki karłowate, ale nie mogę się już doczekać do czerwca.😏
30.05.2014 16:43 · Odpowiedź #57103
A zgonie z tym co pisałem wcześniej moje zachowanie w stosunku do ryby jest bardziej etyczne, niż wędkarza który idzie na ryby i tą rybę "zjada" do lodówki na później. Żeby było jasne nie piętnuje osób które raz na jakiś czas wezmą sobie jakąś świeżą rybkę złowioną w czystej wodzie w celach konsumpcyjnych.

Powtórzę zapewne coś co już pisałem, ryba słodkowodna mrożona jest do kitu. Jeśli biorę (a tak jest) to tylko do bieżącego spożycia. Co innego ryby morskie - zostało 15 dni do zarzucenia wędki w morzu Północnym 🎉
30.05.2014 09:51 · Odpowiedź #57084


Wisnia, chyba nie rozumiesz praw rynku, nikt nie bierze do sklepu ryb, z myślą, że je wyrzuci, bierze się tylko tyle, żeby być w stanie sprzedać je zanim się zepsują.



Wyrwałem zdanie i do niego się odniosę.

Kilka, może kilkanaście lat temu mojego dobrego kumpla ojciec miał kilka chlewni. "Towar", czyli żarcie dla świń odbierał jak dobrze pamiętam z kilku szkół, z jakiejś jednostki wojskowej i z sieci supermarketów wtedy zwanej jako HIT. Do dziś pamiętam jak odebrał mnie z dworca zachodniego swoim Mercedesem 608 załadowanym niemal po dach plastikowymi skrzynkami wypełnionymi już lekko przyśmiardniętymi rybami. To był odbiór z jednego dnia a ile takich dni było 🤔. Nie wiem jak jest teraz bo chlewnie zamknęli z nastaniem łunijnych przepisów już ładnych kilka lat temu, ale nie sądzę by się dużo w tym temacie zmieniło i setki jeśli nie tony ryb dziennie w Polsce jedzie na zmarnowanie.

To tyle, jak tam już nikogo na siłę do wypuszczania ryb namawiał ;).
30.05.2014 19:31 · Odpowiedź #57122

setki jeśli nie tony ryb dziennie w Polsce jedzie na zmarnowanie.

Odniosę się tylko, do tego jednego zdania;
Jakos ciężko mi w to uwierzyć, bo widze co u mnie robią w sklepach z rybami, pomijając już typowe sklepy w których maja zbiorniki z żywa rybą, ale nawet u mnie w GS-ie, jak karp wigilijny nie pójdzie, to dziewczyny zakasaja rękawy (na rozkaz szefa) i sprawiają zdechłe karpie, potem do zamrażarki i interes kręci się dalej. To towar, a towar kosztuje i nikt nie pozwoli sobie na straty.

@Marcin (edytowany 12 lat temu)
30.05.2014 22:34 · Odpowiedź #57137


setki jeśli nie tony ryb dziennie w Polsce jedzie na zmarnowanie.

Odniosę się tylko, do tego jednego zdania;
Jakos ciężko mi w to uwierzyć, bo widze co u mnie robią w sklepach z rybami, pomijając już typowe sklepy w których maja zbiorniki z żywa rybą, ale nawet u mnie w GS-ie, jak karp wigilijny nie pójdzie, to dziewczyny zakasaja rękawy (na rozkaz szefa) i sprawiają zdechłe karpie, potem do zamrażarki i interes kręci się dalej. To towar, a towar kosztuje i nikt nie pozwoli sobie na straty.



Pisałem że to było kilka, kilkanaście lat temu i była to sieciówka a tam bywało (bywa) inaczej, nie pamiętam dokładnej daty ale powiedzmy że było to w okresie 1997-2002. Jak jest teraz ciężko mi powiedzieć bo chlewni już nie mają a i nawet jak by mieli to i tak musieli by paść jakimiś paszami bo tak unia nakazuje.
Ile tych ryb się wtedy marnowało można gdybać, nie napiszę też bo po prostu nie wiem czy to był towar z tylko jednego marketu tej sieci czy z kilku i dodatkowo np. z kilku dni czy tygodni - cholera wie. Ja wiem co widziałem i to napisałem.

O sklepach na "zadupiach" typu GS to mogę książkę napisać i będzie to horror żołądkowy połączony z komedią 😂. Nawet nie tak dawno będąc, raczej błądząc w szerokich okolicach pomiędzy Różanem a Ostrołęką zajechaliśmy do takiego sklepu za jedzeniem. Po przekroczeniu drzwi jeszcze z szybami zbrojonymi naszym oczom ukazały się regały żywcem wyrwane z poprzedniej epoki. Co na regałach, ocet, bułka tarta kilka konserw i już sporo większy wybór trunków alkoholowych od piwa przez wina po wódkę. Z przyczajką się rozglądam i biorę kurs na lodówkę i w niej upatrzoną colę - delikatnie się zdziwiłem, sięgam ale cola ciepła więc pytam dlaczego i słyszę: "oszczędzamy". Ok, cięcie kosztów, Marta kupuje chleb (świeży) i jakieś parówki no i coś tam na słodko. Płacimy, wychodzimy, wsiadamy i jedziemy nad wodę i po dojeździe na miejsce zaczynamy jeść. Po kilku gryzach już wiemy że jedynym świeżym jedzeniem jest chleb, bo krojony i zafoliowany, na parówkach data mija dokładnie tego dnia ale chyba nie do końca leżały w sprawnej chłodziace bo takie jakieś lekko kwaskowate. Z deka zniesmaczony na poprawę humoru że jedzenie do wywalenia otwieram i biorę łyka coli i chu* mnie z miejsca strzela bo mimo że napój dobrze mi znany to smak ma jakiś dziwny 😂. Patrzę na datę i oczom nie wierzę - 6 słownie sześć miesięcy po terminie i w napoju pływają jakieś grudki 😄. Nie wytrzymałem, wsiadam i pedał w podłogę - kierunek sklep. Wpadam do sklepu i w widzę że sklepowa już wie po co wróciłem, ja przez sklep lecę jak napizgany jakimś ścierwem i do końca nie wiem czy to ze zdenerwowania czy przez te "świeże" jedzenie dostaję jakiś halucynacji. Walę na ladę jedzenie i colę i pytam czy wie Pani co sprzedaje i tylko usłyszałem: "a co miałam wyrzucić" 😂.
Ot taka historyjka z życia wzięta, jak widać Polskie realia nie wszędzie się zmieniły na "lepsze". Jedyne do czego wspomniany sklep się nadawał to do zagrania głównej roli w filmie o PRL-u, przeszedłby bez rekwizytów 😎, od tamtej pory zwracam baczną uwagę na datę przydatności bo ile myśmy w tego typu sklepach zakupów narobili 😄.
01.06.2014 12:14 · Odpowiedź #57194


[quote='Marcin' pid='77916' dateline='1401443502']
setki jeśli nie tony ryb dziennie w Polsce jedzie na zmarnowanie.

Odniosę się tylko, do tego jednego zdania;
Jakos ciężko mi w to uwierzyć, bo widze co u mnie robią w sklepach z rybami, pomijając już typowe sklepy w których maja zbiorniki z żywa rybą, ale nawet u mnie w GS-ie, jak karp wigilijny nie pójdzie, to dziewczyny zakasaja rękawy (na rozkaz szefa) i sprawiają zdechłe karpie, potem do zamrażarki i interes kręci się dalej. To towar, a towar kosztuje i nikt nie pozwoli sobie na straty.



Pisałem że to było kilka, kilkanaście lat temu i była to sieciówka a tam bywało (bywa) inaczej, nie pamiętam dokładnej daty ale powiedzmy że było to w okresie 1997-2002. Jak jest teraz ciężko mi powiedzieć bo chlewni już nie mają a i nawet jak by mieli to i tak musieli by paść jakimiś paszami bo tak unia nakazuje.
Ile tych ryb się wtedy marnowało można gdybać, nie napiszę też bo po prostu nie wiem czy to był towar z tylko jednego marketu tej sieci czy z kilku i dodatkowo np. z kilku dni czy tygodni - cholera wie. Ja wiem co widziałem i to napisałem.

O sklepach na "zadupiach" typu GS to mogę książkę napisać i będzie to horror żołądkowy połączony z komedią 😂. Nawet nie tak dawno będąc, raczej błądząc w szerokich okolicach pomiędzy Różanem a Ostrołęką zajechaliśmy do takiego sklepu za jedzeniem. Po przekroczeniu drzwi jeszcze z szybami zbrojonymi naszym oczom ukazały się regały żywcem wyrwane z poprzedniej epoki. Co na regałach, ocet, bułka tarta kilka konserw i już sporo większy wybór trunków alkoholowych od piwa przez wina po wódkę. Z przyczajką się rozglądam i biorę kurs na lodówkę i w niej upatrzoną colę - delikatnie się zdziwiłem, sięgam ale cola ciepła więc pytam dlaczego i słyszę: "oszczędzamy". Ok, cięcie kosztów, Marta kupuje chleb (świeży) i jakieś parówki no i coś tam na słodko. Płacimy, wychodzimy, wsiadamy i jedziemy nad wodę i po dojeździe na miejsce zaczynamy jeść. Po kilku gryzach już wiemy że jedynym świeżym jedzeniem jest chleb, bo krojony i zafoliowany, na parówkach data mija dokładnie tego dnia ale chyba nie do końca leżały w sprawnej chłodziace bo takie jakieś lekko kwaskowate. Z deka zniesmaczony na poprawę humoru że jedzenie do wywalenia otwieram i biorę łyka coli i chu* mnie z miejsca strzela bo mimo że napój dobrze mi znany to smak ma jakiś dziwny 😂. Patrzę na datę i oczom nie wierzę - 6 słownie sześć miesięcy po terminie i w napoju pływają jakieś grudki 😄. Nie wytrzymałem, wsiadam i pedał w podłogę - kierunek sklep. Wpadam do sklepu i w widzę że sklepowa już wie po co wróciłem, ja przez sklep lecę jak napizgany jakimś ścierwem i do końca nie wiem czy to ze zdenerwowania czy przez te "świeże" jedzenie dostaję jakiś halucynacji. Walę na ladę jedzenie i colę i pytam czy wie Pani co sprzedaje i tylko usłyszałem: "a co miałam wyrzucić" 😂.
Ot taka historyjka z życia wzięta, jak widać Polskie realia nie wszędzie się zmieniły na "lepsze". Jedyne do czego wspomniany sklep się nadawał to do zagrania głównej roli w filmie o PRL-u, przeszedłby bez rekwizytów 😎, od tamtej pory zwracam baczną uwagę na datę przydatności bo ile myśmy w tego typu sklepach zakupów narobili 😄.
[/quote]
Hehe, no juz coraz mniej takich sklepów, ale coś mi sie sojarzyło;
Siedzimy właśnie pod takim sklepem, z kumplem, pijemy sobie winko, a tu podjeżdża jakaś obca parka, nawet "jaką-taką" furą. Wchodza do sklepu i po chwili wychodzą z zakupami- jakies pierdoły, ale jeszcze na schodach Ona wyjmuje kupiona wodę, bierze łyka i daje partnerowi, który też pije...
Kumpel patrzy na nich, na mnie, i mowi;
Patrz qrwa, jak zwierzęta.😂
30.05.2014 13:47 · Odpowiedź #57095
Ja nikogo nie namawiam fanatycznie do wypuszczania ryb. Przedstawiam tylko tego dobre strony. Wszelakie uszczypliwości mam w głębokim poważaniu ( na tym forum i tak są delikatne ;))
Każdy robi co zechce. Pisałem wcześniej o moim poglądzie na tą kwestię. Bardziej etyczny jest ten co rybę zjada i absolutnie nie powinno się takich ludzi szykanować. Wypuszczanie jednak ryb ma wielkie plusy i tu bez fanatyzmu żadnego możemy się matce naturze sporo przysłużyć.
30.05.2014 14:34 · Odpowiedź #57097
A na dziś kolejny z siedmiu sumów złowionych w ostatni weekend. Mały więc poszedł na przemiał jako Sum w galarecie ;)

Sum w galarecie
01.06.2014 10:45 · Odpowiedź #57192
Zaległy film z pierwszej majowej zasiadki z Michałem i Adasiem.

Sposób na wędzenie suma.
Sposób na wędzenie suma
10.06.2014 14:58 · Odpowiedź #57528
Sum w sosie wodnym to jeden z siedmiu sumów złowionych na woblerki Józka Pojedyńca podczas jednego wieczoru w ostatnią sobotą. Kulinarny cykl zaczynamy od tych najmniejszych ale największy z nich ( złowiony przez Radka) miał 190cm:)

[youtube]S5zHes-6OSc[/youtube]

Pozdrawiamy :)
12.06.2014 13:03 · Odpowiedź #57560
Kolejne przepisy na suma :)

Wszystkie złowione w ciągu jednego wieczoru w sobotę przeze mnie i Radka.
190cm to sum złowiony przez mojego syna więc on wybrał przepis, 173cm mój więc przepis koślawy a maluchy to wspólne bo jednego złowił Radek drugiego ja :)

[youtube]END3NkLO3Jw[/youtube]

[youtube]Ub6c3hTCAZg[/youtube]

[youtube]cIkVfWMV_mY[/youtube]

Smacznego ;)
15.06.2014 16:06 · Odpowiedź #57617
Kolejne przepisy.

Przepis kulinarny na "Suma po cygańsku" :)
Sum miał 211cm, złowiony przez Radka na woblera i smakował wyśmienicie :)

[youtube]VRoYtMuPIOM[/youtube]

Przepis na suma z grilla. Jeden 150cm drugi 115cm i smakowały wyśmienicie :)

[youtube]KgZqIy72buI[/youtube]

Smacznego :)
22.06.2014 10:19 · Odpowiedź #57840
Sum po góralsku w sosie pieczarkowym to jeden z 23 złowionych na tym wypadzie. Łowiliśmy na 2 pontony przez trzy wieczory na noc zjeżdżając do domu.

[youtube]tsN-1dTw5Y8[/youtube]

Pozdrawiamy :)
22.06.2014 10:50 · Odpowiedź #57841
Pieczarki nieco pokrojone niedbale ;) A tak ogólnie przepis rewelacyjny ;) 👏
22.06.2014 11:14 · Odpowiedź #57843
Jak to niedbale, przecież starałem się jak mogłem. Ja uważam że minąłem się z powołaniem i powinienem być szefem kuchni w jakiejś renomowanej restauracji :D
22.06.2014 11:34 · Odpowiedź #57848
Francuska Restauracja Rybna - Avallone Silurus Master Chef :D

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.