Szykują się zmiany w RAPR.

Szykują się zmiany w RAPR.

Forum Wędkarskie · Wędkarstwo – ogólnie

Szykują się zmiany w RAPR.

Wędkarstwo – ogólnie

← Poprzednia
Strona 1 z 2
NU
@niszczu Archiwum
20.05.2014 10:27
Wczoraj przeczytałem wstępniak do numeru czerwcowego Wiadomości Wędkarskich.
O dziwo WW, a więc i PZW (bo przecież WW są wydawane przez PZW) zauważa nasilający się problem celowego połowu ryb w ich okresach ochronnych.
Ze wstępniaka wynika, że toczy się jakaś dyskusja nad zmianami w RAPR, które pomogłyby ograniczyć ów naganny proceder. Redaktor Zawisza zachęca, aby czytelnicy pisali do redakcji o swoich opiniach i pomysłach zmian w RAPR, a które jak rozumiem będą wzięte pod uwagę w trakcie dyskusji nad zmianami w RAPR.

Może spróbowalibyśmy zarzucić WW (PZW) naszymi pomysłami, w którą stronę powinny pójść zmiany w RAPR, aby było choć trochę lepiej, aby RAPR lepiej chronił to co dla wędkarza najcenniejsze - ryby?

O czym Waszym zdaniem warto wspomnieć w takim liście/mailu poza poparciem wprowadzenia kategorycznego zakazu celowego połowu ryb w ich okresie ochronnym? Górne wymiary ochronne, ograniczenie limitów ilościowych...? Zapewne na wprowadzenie obowiązku C&R nie ma co liczyć, ale dlaczego by nie napisać, że popieramy taki zapis?

Co myślicie?

Kontakt do WW:
redakcja@ww.media.pl

Znalazłem też takie pismo - wynika z niego, że rzeczywiście opracowywane są zmiany w RAPR.
http://www.pzw.gda.pl/images/dok/2014/komunikaty/zmiany_rapr.pdf
Na stronie OM PZW nie widzę analogicznej informacji :bezradny: , ale może jeszcze nie jest za późno, żeby popytać w naszych kołach czy będą/były zebrania dotyczące tego tematu.
43588 wyświetleń 42 odpowiedzi

Odpowiedzi

42 odpowiedzi · 43,588 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
bysior
20.05.2014 10:42 · Odpowiedź #56690

Wczoraj przeczytałem wstępniak do numeru czerwcowego Wiadomości Wędkarskich.
O dziwo WW, a więc i PZW (bo przecież WW są wydawane przez PZW) zauważa nasilający się problem celowego połowu ryb w ich okresach ochronnych.
Ze wstępniaka wynika, że toczy się jakaś dyskusja nad zmianami w RAPR, które pomogłyby ograniczyć ów naganny proceder. Redaktor Zawisza zachęca, aby czytelnicy pisali do redakcji o swoich opiniach i pomysłach zmian w RAPR, a które jak rozumiem będą wzięte pod uwagę w trakcie dyskusji nad zmianami w RAPR.

Może spróbowalibyśmy zarzucić WW (PZW) naszymi pomysłami, w którą stronę powinny pójść zmiany w RAPR, aby było choć trochę lepiej, aby RAPR lepiej chronił to co dla wędkarza najcenniejsze - ryby?

O czym Waszym zdaniem warto wspomnieć w takim liście/mailu poza poparciem wprowadzenia kategorycznego zakazu celowego połowu ryb w ich okresie ochronnym? Górne wymiary ochronne, ograniczenie limitów ilościowych...? Zapewne na wprowadzenie obowiązku C&R nie ma co liczyć, ale dlaczego by nie napisać, że popieramy taki zapis?

Co myślicie?

Kontakt do WW:
redakcja@ww.media.pl

Znalazłem też takie pismo - wynika z niego, że rzeczywiście opracowywane są zmiany w RAPR.
http://www.pzw.gda.pl/images/dok/2014/komunikaty/zmiany_rapr.pdf
Na stronie OM PZW nie widzę analogicznej informacji :bezradny:


Oczywiście jestem za. Ale nie widzę jakie zapisy w regulaminie można by wprowadzić, żeby na przykład uchronić ryby celowo łowione w tarliskach przed sezonem. Zakazać spinningu na wiosnę? Nie da rady, znaczy może radę i da, ale co z klenio-jaziami? Długość przynęty? A kto to będzie sprawdzać? Nie wyobrażam sobie żeby PSR podpływało do spinningisty i mierzyło mu długość przynęty. A duży kleń potrafi zeżreć 6 calowe kopyto... Co jeszcze by tu....

Ja na to patrzę inaczej trochę - im więcej będzie ludzi takich jak na Shrapie (mówię ogólnie), którzy wypuszczają ryby, dbają o przyrodę ogólnie - tym lepiej będzie dla naszych wód. Żadne zmiany w RAPR nie pomogą w niczym.

Aż mi się ciśnienie podniosło :P
bysior
20.05.2014 10:51 · Odpowiedź #56691
Niszczu a jeszcze dodam.

Co w kołach można zrobić? Nic nie można zrobić. Na zebrania przychodzi garstka a większość ma w dupie mówiąc kolokwialnie C&R czy inne nie zrozumiałe tematy. I jak słucham czasami ludzi, którzy mi mówią że jakby złapali sandacza 3 kilo to by nigdy nie wypuścili, bo taki dobry sandacz jest, czy szczupaczki po 50 łapią i dla nich to jest okaz na patelnie, to ja już się nawet nie odzywam, tylko się odwracam i idę w drugą stronę, bo jak zaczynam tłumaczyć to mówią że jestem jeb@#$% bo ryba to jest do jedzenia. A ile razy było tak, że chcieli kupić ode mnie rybę? Mnóstwo, a jak puszczałem na widoku to też mówili to samo.

Takie są realia w naszym głupim kraju. Niech jeszcze wybudują więcej zbiorników zaporowych, niech więcej wybetonują rzek a potem niech narzekają na powodzie. Taka dygresja bo ciśnienie mam już pod 200 ;)

[youtube]180Mgpr8CfU[/youtube]
SA
20.05.2014 16:42 · Odpowiedź #56708
I jak słucham czasami ludzi, którzy mi mówią że jakby złapali sandacza 3 kilo to by nigdy nie wypuścili, bo taki dobry sandacz jest

A próbowałeś ?😜 jeśli nie to "co Ty wiesz o jedzeniu" czy jakoś tak Linda powiedział 😜
Ja uważam że jest bardzo dobry, nie tylko dobry.

bysior
21.05.2014 07:01 · Odpowiedź #56725

I jak słucham czasami ludzi, którzy mi mówią że jakby złapali sandacza 3 kilo to by nigdy nie wypuścili, bo taki dobry sandacz jest

A próbowałeś ?😜 jeśli nie to "co Ty wiesz o jedzeniu" czy jakoś tak Linda powiedział 😜
Ja uważam że jest bardzo dobry, nie tylko dobry.


Kiedyś raz przyznam się zjadłem w knajpie. Nie można powiedzieć że nie dobry, smaczny ale to było 100 lat temu i w żadnej knajpie ryb nie kupuję już nigdy. Chyba że halubita ( co wyciągnąć nie mogłeś :P ) raz na 100 lat nad morzem.

A wracają do meritum. Kary, kary, kary. Tak jak mówicie, jakby było 5000 a nie 50 to może by się ktoś zastanowił przed łamaniem okresów ochronnych czy zabieraniem ryb.

Bardzo jestem ciekawy jak ta sprawa się dalej potoczy w WW (aż chyba pójdę i kupię)...

SA
21.05.2014 08:49 · Odpowiedź #56731
Kiedyś raz przyznam się zjadłem w knajpie. Nie można powiedzieć że nie dobry, smaczny ale to było 100 lat temu i w żadnej knajpie ryb nie kupuję już nigdy. Chyba że halubita ( co wyciągnąć nie mogłeś :P ) raz na 100 lat nad morzem.
A wracają do meritum. Kary, kary, kary. Tak jak mówicie, jakby było 5000 a nie 50 to może by się ktoś zastanowił przed łamaniem okresów ochronnych czy zabieraniem ryb.

W knajpie ryby nie zamówię bo zero gwarancji świeżości, każda jest mrożona czemu trudno się dziwić bo jeśli kupią gdzieś to nie mają gwarancji że ktoś w ciągu dnia czy dwóch zamówi.
Nie pamiętam gdzie wklejałem ale najwyżej powtórzę:
http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/22/wiadomosci/95470/pliki/wyrok.pdf
i wart zwrócić uwagę na kwotę ponad 7500 plz 🎉.
Gdyby wszystkie okręgi działały w ten sposób i byłoby to podawane do wiadomości w lokalnej prasie to może jeden z drugim by pomyśleli czy warto.
Bo jak dostanie 400 czy 600 to jednak warto zaryzykować kolejny raz żeby odrobić.

NU
@niszczu (edytowany 11 lat temu)
20.05.2014 11:02 · Odpowiedź #56692
Tomek,

ale w tej chwili wiele osób twierdzi, że z RAPR jednoznacznie wynika tylko tyle, że ryby złowione w okresie ochronnym należy wypuścić. A skoro jednoznacznie nie wynika, że nie można łowić, to znaczy że można. Takie wątpliwości należałoby rozwiać.

Pewnie również warto poprzeć wprowadzenie górnych wymiarów ochronnych. Jest jednak wiele osób zabierających ryby, które niewymiarki wypuszczają, bo nie wolno ich zabierać. Skoro tak, to i będą wypuszczać te większe ryby jeśli RAPR będzie tak nakazywał.

Co do wielkości przynęt, to tak jak z wielkością ryb. Podchodzi ktoś i mierzy czy nie masz w siatce szczupaka 40cm. A dlaczego nie miałby zmierzyć twojej przynęty? Oczywiście trudne, ale nie niemożliwe. Przecież niektóre okręgi wprowadzały takie zakazy na własną rękę.

Oczywiście, to są tylko zapisy i jak ktoś ma w d*** przepisy to jakie one nie będą, to i tak ich nie będzie przestrzegał. Na pewno jest jednak sporo osób, które przepisów nie chcą łamać, ale pewne rzeczy robią, bo wolno.

Na szczęście jest coraz większa świadomość wśród wędkarzy (także dzięki takim forum jak SD), ale wydaje się, że wciąż jesteśmy w mniejszości (przynajmniej tak wynika z moich obserwacji znad wody). Ewolucja poglądów i struktury środowiska wędkarzy będzie trwała jeszcze wiele lat. Jeśli zapisy RAPR mogą w jakikolwiek sposób pomóc chronić ryby, to powinniśmy popierać takie zmiany.
DP
20.05.2014 11:13 · Odpowiedź #56693
Przypominam,że była petycja WŚ w sprawie"wymiarów widełkowych" do ZG i rada naukowa(wzięta chyba z kosmosu)orzekła,że to szkodliwe dla ryb!!!
Moim zdaniem to szkodliwe dla rybaków bo najlepsze dla nich są tzw ryby konsumpcyjne do 1kg.Duża ryba to szkodnik!
Pisać zawsze można...Podobno kropla drąży beton...
bysior
20.05.2014 11:21 · Odpowiedź #56695

Przypominam,że była petycja WŚ w sprawie"wymiarów widełkowych" do ZG i rada naukowa(wzięta chyba z kosmosu)orzekła,że to szkodliwe dla ryb!!!
Moim zdaniem to szkodliwe dla rybaków bo najlepsze dla nich są tzw ryby konsumpcyjne do 1kg.Duża ryba to szkodnik!
Pisać zawsze można...Podobno kropla drąży beton...


No ta, po co w rzece dużego suma, jak może zjeść leszcze, które w smażalni idą jak woda...

NU
20.05.2014 11:23 · Odpowiedź #56697

Pisać zawsze można...Podobno kropla drąży beton...


O to mi właśnie chodzi.

Napisanie paru zdań i wysłanie do PZW/WW zajmuje 15 minut - tyle co nic.
bysior
20.05.2014 11:26 · Odpowiedź #56699


Pisać zawsze można...Podobno kropla drąży beton...


O to mi właśnie chodzi.

Napisanie paru zdań i wysłanie do PZW/WW zajmuje 15 minut - tyle co nic.


Zajmuje chwilę. Wysyłam do WW ten wątek. Taka dyskusja lepsza niż parę zdań w PDFie.
bysior
20.05.2014 11:19 · Odpowiedź #56694
Niszczu, nie zrozum mnie źle. Ja jestem za wszystkimi zmianami jeśli chodzi o dobro ryb i podpisuję in blanco jeśli o to chodzi, ale uważam że to nic nie da po prostu.

Nie ma zapisu w RAPR oczywiście że nie można , ale od tego są okresy właśnie ochronne - jasno określają co możemy łowić.

"Ewolucja poglądów i struktury środowiska wędkarzy będzie trwała jeszcze wiele lat. Jeśli zapisy RAPR mogą w jakikolwiek sposób pomóc chronić ryby, to powinniśmy popierać takie zmiany."

I to popieram - starszych wędkarzy nie da się zmienić, może i się nie dziwię, ale młodych (jak nas ;P) trzeba zachęcać do tego. Poprzez wypuszczanie ryb, poprzez fora w necie, poprzez rozmowy, poprzez fajne zdjęcia jak ryba do wody ucieka z rąk. Wiecie co mam na myśli. Medialna propaganda.

Jak wystosujecie jakiś list do PZW ( czy do WW ) to ja się podpisuję i wysyłamy ze Shrapa.
UY
20.05.2014 11:26 · Odpowiedź #56698
M.Szymański zebrał przeszło 100 tys podpisów, rezem z organizacjami "Gaja" "WWF" . W sprawie tzw "widełek" i wszystko o kant d.....y :nerwus:. Warszawski beton nie do ruszenie!
bysior
20.05.2014 11:27 · Odpowiedź #56700

M.Szymański zebrał przeszło 100 tys podpisów, rezem z organizacjami "Gaja" "WWF" . W sprawie tzw "widełek" i wszystko o kant d.....y :nerwus:. Warszawski beton nie do ruszenie!


Ano właśnie.
NU
@niszczu (edytowany 11 lat temu)
20.05.2014 11:34 · Odpowiedź #56701


M.Szymański zebrał przeszło 100 tys podpisów, rezem z organizacjami "Gaja" "WWF" . W sprawie tzw "widełek" i wszystko o kant d.....y :nerwus:. Warszawski beton nie do ruszenie!


Ano właśnie.


Taka wypowiedź kolegi z innego forum:
"Kilka lat temu złożyliśmy wniosek z Killerkiem o zamknięcie piaskarni i została zamknietą, wniosek taki był składany kilka razy aż wreszcie przeszedł i wszedł w życie."

Wniosek - trzeba próbować. Może kiedyś się uda.

SA
20.05.2014 16:47 · Odpowiedź #56709
Warszawski beton nie do ruszenie!

To jest "oczywista-oczywistość", nie ma takiej siły.
Autor słów w "Międzynarodówce"
"Ruszymy z posad bryłę świata"
nie wiedział że może być coś trwalszego bo OM jest zdecydowanie trwalszy niż wspomniana bryła :dokuczacz:.

bysior
20.05.2014 11:37 · Odpowiedź #56702
Niszczu wysłałem cytuję:

Witam,

odnośnie zmian w RAPR wysyłam link do wątku w tym temacie na naszym forum, myślę że to lepsze niż suche A4.

http://shrap-drakers.pl/forum/thread-3616.html
--

z wędkarskimi pozdrowieniami,
Tomasz "bysior" Byszewski
tel.: 507 - 325 - 674

Portal Wędkarski Shrap-Drakers.pl

www.Shrap.pl
www.Shrap-Drakers.pl
www.Facebook.pl/ShrapDrakers/

Al. Wojska Polskiego 3A
06-100 Pułtusk
--

PM
20.05.2014 11:48 · Odpowiedź #56703
Sam nawet się "pofatyguję" i napiszę maila od siebie, ale nie wierzę w jakiekolwiek poważniejsze zmiany. To pic na wodę, mający pokazać jak to PZW wsłuchuje się w głosy wędkarzy. Podniosą ze dwa-trzy wymiary, poprawią limity i wyjdzie że są w porządku, bo przecież idą z duchem czasu. Tylko najważniejszego nie zrobią - nie zlikwidują rybaków i nie usprawnią PSR (sześciu chłopa na cały okręg mazowiecki... przecież to śmiech na sali). A wtedy tym RAPR'em można sobie d... podetrzeć.
bysior
20.05.2014 11:51 · Odpowiedź #56704

Sam nawet się "pofatyguję" i napiszę maila od siebie, ale nie wierzę w jakiekolwiek poważniejsze zmiany. To pic na wodę, mający pokazać jak to PZW wsłuchuje się w głosy wędkarzy. Podniosą ze dwa-trzy wymiary, poprawią limity i wyjdzie że są w porządku, bo przecież idą z duchem czasu. Tylko najważniejszego nie zrobią - nie zlikwidują rybaków i nie usprawnią PSR (sześciu chłopa na cały okręg mazowiecki... przecież to śmiech na sali). A wtedy tym RAPR'em można sobie d... podetrzeć.


Że się powtórzę: ano właśnie...
SA
20.05.2014 16:38 · Odpowiedź #56707

Tylko najważniejszego nie zrobią - nie zlikwidują rybaków i nie usprawnią PSR (sześciu chłopa na cały okręg mazowiecki... przecież to śmiech na sali).

Nie usprawnią bo nie do nich należy usprawnianie i nic tego nie zmieni.
Starostwa Powiatowe czy Urząd Wojewódzki nie będzie wydawał kasy z budżetu dlatego że komuś się wydaje że powinny być kontrole. Przemek, uwierz że dla tych co decydują o rozdziale kasy w budżetach PSR plasuje się na szarym końcu bo jest bardzo dużo innych potrzeb na terenie takiego czy innego starosty czy wojewody.
Rybaków nie zlikwiduję ale tutaj zupełnie nie wiem o co chodzi.
Wpływy do budżetu PZW z tytułu odłowów gospodarczych nie są aż takie żeby nie dało się z nich zrezygnować. Chyba w 2004 albo 5 M.Szymański podliczył ilość ryb złowionych przez brygadę na ZZ i przemnożył to przez ówczesną cenę hurtową 1 kg. Wyszło że brygada (o ile pamiętam) ma coś ok. 240plz do podziału na 4 chłopa, a nawet jakby to było 240plz na jednego to też za to by nie przeżył.
Jakieś zyski przynoszą ośrodki zarybieniowe ale wtedy tylko zostaje pozyskiwanie tarlaków a co przez resztę roku? I zupełnie nie kumam gdy rzecznik OM PZW kilka lat temu gdzieś odpowiedział że odłowy gospodarcze być muszą w operacie bo inaczej RZGW zerwie umowę. Jeśli tak to co z odłowami w okręgach radomskim, siedleckim, chełmskim, ciechanowskim? Osobiście żądam by w tych okręgach wprowadzono odłowy gospodarcze!!! Adam!!! siaty na WKRE :dokuczacz:
I takie pytanie i sugestię napisałem na portalu ZGPZW jakieś 3 lata temu i q....a mać do tej pory czekam na odpowiedź.

MN
20.05.2014 19:17 · Odpowiedź #56711


I takie pytanie i sugestię napisałem na portalu ZGPZW jakieś 3 lata temu i q....a mać do tej pory czekam na odpowiedź.



Cicho, ja napisałem o posiadaniu siatek (pisaliśmy o tym sporo na forum), wpisach w rejestr jeśli zmieniam miejsce (też to poruszyłem na forum) i ostatnio o wałach 😁 co się stanie jeśli posiadam łódź do przewożenia samochodu i ten mój samochód po przewiezieniu zostanie spotkany przez straż PSR w miejscu gdzie dojazd prowadzi wyłącznie przez wał - czy dostanę mandat skoro przez wał nie jechałem a samochód przetransportowałem łodzią. Niby to ostatnie naciągane ale ja się pytam kto mi zabroni przewozić łodzią samochód - chcę jasnej i rzeczowej odpowiedzi dlatego wysłałem już trzy "pisma" i widzę że mają mnie w dupie.
SO
20.05.2014 13:28 · Odpowiedź #56705
Pozwólcie Drakersi na kilka skromnych słów z mojej strony w tym temacie.
Od dawna myślałem nad tym jak rozwiązać problem zmniejszającej się populacji ryb w naszych wodach.
Stwierdziłem, że wędkarze w naszym pięknym kraju dzielą się na klika grup;
1. Grupa "żywieniowo-ekonomiczna" - traktuje wędkarstwo jako źródło "białka", mająca w d..pie PZW, jakiekolwiek limity, okresy ochronne, czy RAPR, ect, ect... - mająca w d..pie jakiekolwiek przemyślenia odnośnie etyki. Przecież ryba jest po to, żeby ją złapać (najlepiej jak najwięcej), a potem: zjeść, sprzedać, rozdać, zamrozić na zapas (np: na 2 lata). Czyli wszyscy pseudo-wędkarze i kłusole.

2. Grupa "Wędkarzy" - traktuje wędkarstwo jako hobby, ale bez żadnych głębszych przemyśleń dotyczących etyki. Znają limity, okresy ochronne, raczej się do nich stosują, ale jak ryba bierze, to wiadomo co się dzieje. Limit wykorzystany na maksa, a w przypadku braku limitu, limitem jest wielkość worka lub reklamówki. Wychodzą z założenia: Jak ja nie wezmę, to ktoś inny złapie i weźmie.

3. Grupa "SD" + inni :) - oczywiście chodzi o wszystkich pasjonatów wędkarstwa, rozumianego jako sposób na "polowanie" na dzikie stworzenie, ale nie na "upolowanie", czyli wyznawców C&R.

W związku z takim podziałem, wymyśliłem sobie, aby regulamin i opłaty były różne w zależności od przynależności do konkretnej grupy;

1. W przypadku tej grupy - traktowana jak kłusownicy, w przypadku kontroli i zakwalifikowania "wędkarza" do tej grupy = kara finansowa 5000 PLN
2. Dla tej grupy - regulamin RAPR (z dodatkowymi limitami "górnymi") = opłata roczna 500 PLN (cała Polska), w przypadku kontroli i zakwalifikowania "wędkarza" do grupy 1 = kara finansowa 5000 PLN
3. Dla tej grupy - regulamin RAPR + oświadczenie (zasady C&R) = opłata roczna 100 PLN (cała Polska) - w przypadku kontroli i zakwalifikowania "wędkarza" do grupy 1 = kara finansowa 5000 PLN, do grupy 2 = kara finansowa 2500 PLN.

...i pozamiatane.

Pozdrwiam :)

PO
20.05.2014 18:10 · Odpowiedź #56710
Tak jest @Skorio tylko wysoki kary za nieprzestrzeganie RAPR i częste kontrole mogłyby coś zmienić 👍👍👍 Nie przestrzegasz regulaminu pajda 5000PLN i następnym razem się "wędkarz" zastanowi, inaczej nie wiele da się zdziałać :bezradny:
WR
@walkor (edytowany 11 lat temu)
21.05.2014 07:24 · Odpowiedź #56726

Tak jest @Skorio tylko wysoki kary za nieprzestrzeganie RAPR i częste kontrole mogłyby coś zmienić 👍👍👍 Nie przestrzegasz regulaminu pajda 5000PLN i następnym razem się "wędkarz" zastanowi, inaczej nie wiele da się zdziałać :bezradny:



Częstsze kontrole - pamiętaj że na OM przypada 6 strażników PSR, a SSR jak pierwszy człon nazwy stanowi, jest SPOŁECZNA - ludzie robią to czasie wolnym i przeznaczają w większości swoje własne zasoby (samochody, łódki, silniki, latarki - SSR jest prawie w ogóle niewyposażone). Jestem zdecydowanie za częstszymi kontrolami i większymi karami pieniężnymi i związkowym (są marne a Sądy Koleżeńskie wg mnie nie działają efektywnie), ale.... najzwyczajniej w świecie trzeba byłoby zatrudnić szwadron strażników. Budżet OM PZW jest jakoś rozłożony i nie wiem czy da się tam wcisnąć stworzenie nowych wakatów pełnoetatowych strażników, wyposażyć ich itp. A Społecznej Straży Rybackiej nie za bardzo możesz zmusić do działania. Jej członkowie i tak już rezygnują z własnego czasu wolnego na akcje SSR.
Wg. mnie tu trzeba póki co działać na tym co mamy: 1. Lepiej koordynować działaniami SSR wewnątrz kół 2. Regularnie szkolić Członków SSR, 3. Zwiększyć znaczenie Powiatowej SSR, 4. Przeszkolić Policjantów i Straż Miejską! - bardzo ważne bo oni też mogą karać i działać w sprawach wędkarskich! 5. Działać wspólnie -głównie SSR i PSR. 6. Występować o dotacje dla SSR na sprzęt, ubrania itp. do OM. Można by się pokusić o jakieś środki Unijne lub granty norweskie.

Najpierw zróbmy porządek z tym co mamy później kłóćmy się o więcej.

Oczywiście najlepiej żeby przy każdym akwenie było przez 24h kilku Strażników którzy pilnowaliby czy ryb nie wywożą, siatami nie ciągną, prądem nie tłuką. Pamiętajmy, że nawet na prywatnych łowisk nie da się w 100% upilnować.

Z drugiej strony czeka nas praca u podstaw - czyli organizowanie szkółek wędkarskich, lekcje ekologii w szkołach (w rozumieniu naukowym a nie a'la green peace). Dwa dni temu rozmawiałem z bratem i wspólnie doszliśmy do wniosku, że musi wymrzeć pewne pokolenie. Teraz obserwujemy coraz mniejsze zainteresowanie młodych ludzi wędkarstwem. Jak wyginął złe nawyki i ludzie którzy nigdy nie interesowali się łowieniem "w sposób niewłaściwy" będą większością to będzie szansa na dokonanie zmian w sposobie myślenia. Mieliśmy u Nas sytuację, że SSR przyłapał gościa, o którym wiadomo, że nie przestrzega RAPR. Sąd Koleżeński pogroził palcem i na tym się skończyło. Jestem w 100% pewny, że ta sytuacja nie zmieni jego nastawienia. Po prostu nie da się zmienić pewnej grupy ludzi, którym wyjazd na ryby "musi się zwrócić" -bo "po co jeździć na ryby".

Jesteśmy daleko w tyle. Głównie mentalnie. Niestety to będzie najtrudniejsza rzecz do zmienienia.

@Paweł (edytowany 11 lat temu)
21.05.2014 08:16 · Odpowiedź #56730

Dwa dni temu rozmawiałem z bratem i wspólnie doszliśmy do wniosku, że musi wymrzeć pewne pokolenie.


Odniosę się tylko do tego jednego zdania bo ono często jest podnoszone w dyskusjach…

Jeszcze parę lat temu też tak myślałem. A teraz uważam, że to całkowicie błędne przemyślenia. Przecież to właśnie młodzi, nowocześni wędkarze z populistycznym hasłem na ustach: „ja i tak wszystko wypuszczam” świadomie łowią w kwietniu bolenie, a w maju sumy… Stary wędkarz też tak robi, ale on robił tak zawsze (choć za cholerę go nie usprawiedliwiam). A młody (nowoczesny i z „chwytnym” sloganem na ustach) „kłuje” ryby w imię świetlanej idei, że jak pokłuje w kwietniu bolenie, to w maju dużo słabiej będą żerować i mniej ich zostanie złowionych i zabitych.

I o ile np. w jakiś sposób staram się usprawiedliwić trollingujących w maju za szczupakiem np. w Zalewie Z (choć z tego co wiem przyłowów suma zdarza się niekiedy więcej niż tych szczupaków) to już świadomego połowu bolenia w kwietniu nie jestem w stanie wybaczyć. I owszem, ci starzy kwietniowi boleniarze może i szybko wymrą – ale ci młodzi (przyszłość narodu) raczej niespecjalnie. A przecież ten wątek został założony głównie na temat tego, że WW widzi potrzebę walki z tą patologią…

Mylę się w swojej ocenie obecnej rzeczywistości?

Przypominam taki swój tekst spisany jakiś czas temu na SD:
http://shrap-drakers.pl/artykul/na-wislanej-glowce/
Jestem zdania, że przez te dwa lata sytuacja bardzo się pogorszyła, mimo, iż trochę starych pomarło w tym czasie... Niestety, rzeczywistość pokazuje jak szczytna idea w złych rękach może być niebezpiecznym orężem…

Za nasze czyny nie odpowiada nasz wiek tylko nasza świadomość…
WR
@walkor (edytowany 11 lat temu)
21.05.2014 09:16 · Odpowiedź #56734


Jeszcze parę lat temu też tak myślałem. A teraz uważam, że to całkowicie błędne przemyślenia. Przecież to właśnie młodzi, nowocześni wędkarze z populistycznym hasłem na ustach: „ja i tak wszystko wypuszczam” świadomie łowią w kwietniu bolenie, a w maju sumy… Stary wędkarz też tak robi, ale on robił tak zawsze (choć za cholerę go nie usprawiedliwiam). A młody (nowoczesny i z „chwytnym” sloganem na ustach) „kłuje” ryby w imię świetlanej idei, że jak pokłuje w kwietniu bolenie, to w maju dużo słabiej będą żerować i mniej ich zostanie złowionych i zabitych.


Zdecydowanie zgadzam się, że Ci "wędkarze z chwytnym sloganem" istnieją w społeczeństwie. Tą grupę można spróbować reedukować. Co jednak z ludźmi którzy w okresie ochronnym stawiają po 5 żywcówek i sprzedają ryby? Jeszcze lepsza sytuacja. Przed świętami Bożego Narodzenie jestem na okolicznym bazarku. Kilka stoisk z rybami. Jedno z ładnymi kanistrami o wielkości 2x3 m z karpikami po 25 cm i większymi. Klient (chyba znajomy sprzedawcy) pyta się: "skąd takie ładne ryby?", jak usłyszałem odpowiedź "Koło ostatnio zarybiło X" to się rozeźliłem. Wpuszczaliśmy te ryby raptem tydzień wcześniej.

I teraz pytanie. Co jest gorsze dla akwenu i ryb. Goście którzy regularnie pozyskują ryby na handel czy goście którzy pokołują rybę i ją wypuszczą. Nie usprawiedliwiam ani jednej ani drugiej grupy. Ale wydaje mi się że Ci pierwsi przyczynili się walnie do tego że jak jadę na ryby to złapanie jednego wymiarowego drapieżnika na cały dzień łowienia 4-ech osób jest sukcesem. Ryby spokojnego żeru też w to można wliczyć.
PM
20.05.2014 22:10 · Odpowiedź #56718


Tylko najważniejszego nie zrobią - nie zlikwidują rybaków i nie usprawnią PSR (sześciu chłopa na cały okręg mazowiecki... przecież to śmiech na sali).

Nie usprawnią bo nie do nich należy usprawnianie i nic tego nie zmieni.
Starostwa Powiatowe czy Urząd Wojewódzki nie będzie wydawał kasy z budżetu dlatego że komuś się wydaje że powinny być kontrole. Przemek, uwierz że dla tych co decydują o rozdziale kasy w budżetach PSR plasuje się na szarym końcu bo jest bardzo dużo innych potrzeb na terenie takiego czy innego starosty czy wojewody.
Rybaków nie zlikwiduję ale tutaj zupełnie nie wiem o co chodzi.
Wpływy do budżetu PZW z tytułu odłowów gospodarczych nie są aż takie żeby nie dało się z nich zrezygnować.



W to że PSR plasuje się na szarym końcu przy rozdziale kasy z budżetu Starostwa Powiatowego czy Urzędu Wojewódzkiego akurat łatwo mi uwierzyć.
Ale co do rybaków - nawet jeśli PZW ma jakieś wpływy z racji ich pracy to ja gotów jestem płacić nawet połowę większą składkę, jako rekompensatę za "straty" spowodowane ich usunięciem :)

KL
21.05.2014 05:44 · Odpowiedź #56721
A mi sie marzy czasowy zakaz zabierania ryb - drapieżne 5 lat, biała 2 lata, a potem wymiary widelkowe. I każdy kto złamie przepis - do budżetu 5.000zl z przeznaczeniem na zarybianie :) Hmmm... ale sie rozmarzylem :)
WR
21.05.2014 07:28 · Odpowiedź #56727

A mi sie marzy czasowy zakaz zabierania ryb - drapieżne 5 lat, biała 2 lata, a potem wymiary widelkowe. I każdy kto złamie przepis - do budżetu 5.000zl z przeznaczeniem na zarybianie :) Hmmm... ale sie rozmarzylem :)


Jeśli do budżetu lokalnego Koła to pamiętaj, że od każdej wpłaty musi być odprowadzony podatek. Chyba, że jest to wpłata dobrowolna, a do dobrowolnej wpłaty nie można nikogo "zmusić"
bysior
21.05.2014 07:33 · Odpowiedź #56728


A mi sie marzy czasowy zakaz zabierania ryb - drapieżne 5 lat, biała 2 lata, a potem wymiary widelkowe. I każdy kto złamie przepis - do budżetu 5.000zl z przeznaczeniem na zarybianie :) Hmmm... ale sie rozmarzylem :)


Jeśli do budżetu lokalnego Koła to pamiętaj, że od każdej wpłaty musi być odprowadzony podatek. Chyba, że jest to wpłata dobrowolna, a do dobrowolnej wpłaty nie można nikogo "zmusić"


Kasa z mandatów i z kar nie idzie do Koła czy nawet do PZW tylko do Skarbu Państwa.

"Z drugiej strony czeka nas praca u podstaw - czyli organizowanie szkółek wędkarskich, lekcje ekologii w szkołach (w rozumieniu naukowym a nie a'la green peace). Dwa dni temu rozmawiałem z bratem i wspólnie doszliśmy do wniosku, że musi wymrzeć pewne pokolenie. Teraz obserwujemy coraz mniejsze zainteresowanie młodych ludzi wędkarstwem. Jak wyginął złe nawyki i ludzie którzy nigdy nie interesowali się łowieniem "w sposób niewłaściwy" będą większością to będzie szansa na dokonanie zmian w sposobie myślenia. Mieliśmy u Nas sytuację, że SSR przyłapał gościa, o którym wiadomo, że nie przestrzega RAPR. Sąd Koleżeński pogroził palcem i na tym się skończyło. Jestem w 100% pewny, że ta sytuacja nie zmieni jego nastawienia. Po prostu nie da się zmienić pewnej grupy ludzi, którym wyjazd na ryby "musi się zwrócić" -bo "po co jeździć na ryby"."

Po raz trzeci - ano właśnie...
SA
21.05.2014 08:59 · Odpowiedź #56732
I jeszcze w temacie kłusownictwa skopiowane ze strony PSR na Mazowszu wyniki z 2013:
6. Skierowano 21 wniosków o ukaranie w sprawach o wykroczenia.
7. Przekazano policji 53 sprawców popełnionych przestępstw.
8. 30 spraw przekazano innym służbom zgodnie z kompetencjami.

No i co ? No i jak mawiała hrabina Branicka : Ch...j 😜
Czy ZO Mazowsze wysłał przedstawiciela na sprawę? Gdzieś jest jakaś informacja?
NU
21.05.2014 09:40 · Odpowiedź #56736
No to ja smaruję takiego maila:

Szanowna Redakcjo,

Właśnie przeczytałem wstępniaka do czerwcowego numeru Wiadomości Wędkarskich i z zadowoleniem stwierdziłem, że w końcu został zauważony problem łowienia ryb w okresach ochronnych. Niestety zgłoszenia ryb medalowych do WW, o których wspomina redaktor Zawisza, to tylko wierzchołek góry lodowej. Ten naganny proceder staje się coraz bardziej powszechny. Już na początku kwietnia w wodzie lądują 3-5 calowe gumy i 7-9 centymetrowe woblery boleniowe, już w maju w wodzie lądują sumowe przynęty na ciężkich gruntówkach. Do łowiących nie trafiają żadne argumenty (ani te wiążące się z poszanowaniem przepisów, ani te dotyczące etyki, dobra ryb i ich prawa do odbycia tarła i regeneracji po nim), a zwracający uwagę naraża się co najmniej na stek wyzwisk.

Jak słusznie zauważa redaktor Zawisza jednym z argumentów tych pseudo-wędkarzy jest to, że wypuszczają ryby, a regulamin nakazuje wypuszczać złowione w okresie ochronnym ryby, ale wprost nie zakazuje ich połowu (poza tarliskami). Cieszy, że redakcja WW, a jak mniemam również ZG PZW, dostrzegł ten problem i będzie on uwzględniony w pracach nad nowelizacją RAPR. Mam nadzieję, że poza doprecyzowaniem RAPR poprzez wyraźny zakaz celowego połowu danego gatunku w obowiązującym okresie ochronnym, wprowadzone zostaną również i inne zapisy pomagające chronić rybostan. Zanim wspomnę o zmianach, które moim zdaniem winny być wprowadzone, chciałbym wtrącić małą dygresję.

Śmiem twierdzić, i tu zdaje się redaktor Zawisza troszkę rozmija się ze stanem faktycznym, że nie największym problemem są Ci „fałszywi no-killowcy” łowiący w okresie ochronnym, bo ich zdobycze przynajmniej w dużej części mają szansę na przeżycie. Choć zgadzam się, że i z takim – nagannym -podejściem należy walczyć. Jednak daleko większym zagrożeniem dla rybostanu naszych wód są Ci, dla których nie istnieją ani okresy ochronne, ani wymiary ochronne, ani limity ilościowe, ani inne zapisy RAPR. Dla tych „kłusoli” mieniących się tylko wędkarzami, nie ma żadnej świętości – wystarczy, że nikt nie widzi, a w łeb dostaje 40 – centymetrowy sandaczyk, do wora idzie trzeci i czwarty szczupak, w reklamówkę chowany jest majowy sumek. I niestety takiego postępowania nie jest w stanie zmienić żaden zapis RAPR. W mojej skromnej ocenie podstawowym problem nie są zbyt liberalne zapisy RAPR, a powszechne ich nieprzestrzeganie. Z kolei przepisy RAPR nie są przestrzegane, bo nie ma kontroli, a nawet jeśli są, to kary za nieprzestrzeganie RAPR są śmieszne. W rezultacie wędkarze mają poczucie bezkarności i żadnej motywacji do przestrzegania przepisów, tym bardziej, że widzą jak ich nieprzestrzeganie bezkarnie uchodzi ich znajomym i nieznajomym znad wody. Moim skromnym zdaniem, w pierwszej więc kolejności dyskusja powinna dotyczyć tego, jak sprawić, żeby zapisy RAPR były przestrzegane, a dopiero w drugiej kolejności, jak je zmieniać, żeby lepiej chroniły ryby i eliminowały patologie znad naszych wód.

Wracając do zmian, które wydają mi się sensowne i niemalże niezbędne, są trzy podstawowe dotyczące ochrony ryb i jedna dotycząca sankcji za nieprzestrzeganie RAPR.
1. Wspomniany już wcześniej kategoryczny zakaz celowego połowu danych gatunków ryb w ich okresach ochronnych.
Tak jak słusznie zauważono RAPR nie jest w tej kwestii wystarczająco jednoznaczny i wiele osób uważa, że łowiąc i wypuszczając ryby w okresie ochronnym są w porządku wobec przepisów. Ba, wielu uważa, że skoro wypuszcza rybę, to jest również w porządku wobec ryby, bo nie czyni jej żadnej krzywdy. Brakuje świadomości, że stres i wyczerpanie fizyczne ryby może spowodować, że ryba ta nie przystąpi do tarła lub że wysiłek walki o życie ryby świeżo wytartej może być ostatnim w jej życiu, nawet jeśli wróci do wody. Niestety w polskich realiach nie wystarczy zostawić sprawy ocenie i sumieniu każdego wędkarza – brakuje poczucia etyki i wiedzy – tylko kategoryczny zakaz spowoduje, że mniej osób będzie „skracało” sobie okresy ochronne.
Być może również warto rozważyć szereg przepisów bardziej szczegółowych, które łatwiej pozwolą przestrzegać w/w zakazu – np. zakaz używania przynęt sztucznych o długości większej niż 5 cm przed 1. maja czy też zakaz używania haków i żywców o określonej wielkości przed 1. lipca.
2. Istotne zmniejszenie limitów ilościowych, przede wszystkim dla drapieżników.
Jak jest, każdy bywający nad wodą dobrze widzi – jest coraz gorzej. Na ogromnej większości wód złowienie szczupaka ponad wymiar staje się problemem. Przepaść pomiędzy wielkością łowionych ryb w polskich łowiskach, a np. łowiskach skandynawskich jest ogromna. A przecież to w Polsce, kraju o łagodniejszym klimacie i dłuższym okresie wegetatywnym, ryby powinny osiągać większe rozmiary. WW donosi, że liczba zgłaszanych medalowych ryb nie maleje, więc rybostan się utrzymuje. Czy jednak to, że liczba zgłaszanych okazów nie maleje jest dowodem na to, że liczba ryb nie maleje? Czy może jest efektem coraz lepszej technologii, lepszego sprzętu, rozwoju coraz bardziej skutecznych technik połowu, większej liczby uprawiających wędkarstwo, lepszej dostępności środków pływających itp.? Skoro łowimy coraz doskonalszym sprzętem, coraz cieńszymi żyłkami, coraz wymyślniejszymi przynętami, w dobie internetu wspomagani coraz lepszym przepływem wiedzy, może tych okazów powinno być coraz więcej? Obserwacje i wyniki wędkarzy z kilkudziesięcioletnim stażem najczęściej jednak stwierdzają, że ryb jest niestety coraz mniej i coraz trudniej o okazy. Tą tendencję trzeba powstrzymać za wszelką cenę. Zmniejszenie limitów ilościowych (o ile całkowity zakaz zabierania ryb jest niemożliwy do wprowadzenia) wydaje się w tej sytuacji koniecznością, szczególnie w wodach o wysokiej presji wędkarskiej, gdzie kilkudziesięciu, a często kilkuset wędkarzy, z których każdy zabierze tylko komplet ryb określony limitem RAPR, dość szybko jest w stanie wyjałowić z ryb najlepszą nawet wodę.
3. Wprowadzenie górnych wymiarów ochronnych
Abstrahując od tego czy najcenniejszym dla rozrodu są osobniki średnie (najlepsza „produktywność”) czy osobniki duże (najlepsze geny), dla atrakcyjności naszego hobby powinniśmy objąć okazy szczególną ochroną. Nie ma chyba wędkarza, który nie marzyłby o złowieniu taaaakiej ryby. Łowienie okazów jest esencją wędkarstwa. Dlaczego w krajach skandynawskich kwitnie turystyka wędkarska? Przecież nie chodzi tylko o piękne krajobrazy, bo i Polska w tym zakresie nie ma się czego wstydzić. Wędkarze jeżdżą za granicę, bo tam mają daleko większe szanse na złowienie ryby życia niż w polskich, przetrzebionych łowiskach. Wielu prawdziwych wędkarzy zdaje sobie sprawę z tego jak ważne są okazowe ryby dla atrakcyjności wędkarstwa i wypuszcza złowione okazy z własnej, nieprzymuszonej woli. Często jednak ich godne naśladowania postępowanie jest niweczone przez tych, którym wspólne wędkarskie dobro nie leży na sercu. Wprowadzenie górnych wymiarów podniosłoby atrakcyjność polskich łowisk i dało większe szanse każdemu wędkarzowi na spełnianie wędkarskich marzeń.
Wydaje się, że widełkowe wymiary ochronne nie powinny wyjałowić naszych wód z ryb średnich (czego obawiają się przeciwnicy takich zmian) pozostawiając w wodach populację ryb małych i wielkich. Tych wielkich ryb jest na tyle mało i łowione są na tyle rzadko, że objęcie ich dodatkową ochroną nie powinno wpłynąć na zmniejszenie populacji ryb średnich.
4. Automatyczna sankcja za nieprzestrzeganie RAPR w postaci utraty zezwolenia na połów ryb na wodach PZW.
Tak jak wspomniałem wyżej, uważam, że dużo większym problemem są nie zbyt liberalne (i niewystarczająco precyzyjne – jak w przypadku zakazu celowego połowu ryb w okresie ochronnym) przepisy RAPR, a ich powszechne nieprzestrzeganie. Automatyczna sankcja w postaci utraty zezwolenia na wędkowanie na wodach PZW za złamanie RAPR (teoretycznie w tej chwili również możliwa, ale dopiero po sądzie koleżeńskim, więc w praktyce niestosowana) byłaby jakąś dodatkową motywacją, aby tenże RAPR przestrzegać. Być może, jeśli za złamanie RAPR obok mandatu, groziłaby automatyczna utrata zezwolenia na wędkowanie w danym roku, RAPR byłby choć odrobinę lepiej przestrzegany. PZW nie ma wpływu na wysokość kar stosowanych przez państwo, ale może przecież (i powinien) stosować kary wewnętrzne, które sprawią, że nieprzestrzeganie RAPR będzie bardziej dotkliwe.

Kończąc i podsumowując mój przydługi nieco wywód, chciałbym podkreślić, że Polski Związek Wędkarski jest związkiem wędkarzy i powinien działać na dobro wędkarzy. Powinien podejmować działania mające na celu ochronę najcenniejszego elementu wędkarstwa, bez którego wędkarstwo przestaje istnieć - ryb, powinien podejmować działania mające na celu uatrakcyjnienie naszej pasji.
Zmiana RAPR w zakresie lepszej ochrony ryb w okresie tarła i tuż po nim, zmniejszenia ilości ryb zabieranych z wody i ochrony okazów na pewno wpłynie z korzyścią dla atrakcyjności wędkarstwa w Polsce. Jednak jeszcze ważniejsze (i stawiane na pierwszym miejscu) powinny być działania, które sprawią, że RAPR będzie przestrzegany. Automatyczne, wewnętrzne sankcje, takie jak utrata zezwolenia, ale i wykluczenie z szeregu członków związku (np. w przypadku recydywy) mogą temu pomóc, choć oczywiście nie wyczerpują spektrum działań. Niewątpliwie potrzebne jest silne lobby, które spowoduje, że państwo i prawo stanowione lepiej będzie chronić zasoby wód przed kłusownictwem (wyższe kary finansowe, więcej pieniędzy na PSR), i tym „profesjonalnym”, i tym drobnym działającym pod przykrywką „wędkarstwa”. Potem pozostanie już tylko kwestia rybactwa śródlądowego, w szczególności na wodach PZW, ale to już temat na całkiem inną dyskusję.

WR
@walkor (edytowany 11 lat temu)
21.05.2014 10:08 · Odpowiedź #56738
Chwilę się zastanowiłem nad sytuacją polskich łowisk. Od lat nie miałem takiego spinningowego wyjazdu gdzie z czystym sercem mógłbym powiedzieć "połapałem". Jest ogólnie bardzo słabo. Słabo z powodu ludzi a nie przyrody. Wszystkie te przemyślenia totalnie popsuły mi humor, bo nie ma większej szansy żeby to się poprawiło w ciągu kilku lat. Jestem wędkarzem po to, żeby upolować rybę. W moim przypadku ryba jest przeciwnikiem, którego doceniam po przez zwrócenie wolności. Ile można sobie tłumaczyć, że była piękna pogoda, że się odpoczęło itp po tym jak wracamy z wypadu bez kontaktu z rybą chociażby wzrokowego. W takim razie mogłem pojechać na rower i też się cieszyć pogodą. Kontakt z rybą jest esencją wędkarstwa a Nasze wody dają nam tego coraz mniej. Handlarze, rybacy, kłusownicy, mięsiarze - jak to zwał tak to zwał, ale przez takich ludzi Nasze hobby z meritum (łapania ryb) zostaje przesunięte na obrzeża (wszystkie czynności dookoła).
Mam tylko nadzieję, że nie dojdzie do takiej sytuacji że z wędkarstwa pozostanie nam tylko, jak to moja Babcia mówi: "głaskanie wędek".
C&R nie jest już szczytną ideą tylko niezbędnym narzędziem, służącym żeby coś jeszcze wachlowało tą wodę.
SO
21.05.2014 11:55 · Odpowiedź #56742
@niszczu - list do redaktora Zawiszy przepiękny - podpisuję się czterema kończynami !!!👏
@walkor - marzy mi się C&R jako punkt Nr 1 - nowego RAPRu, dożyjemy takich czasów ? - nie chciałbym skończyć na "głaskaniu wędki" :(

Przy okazji, sytuacja znad starorzecza Narwi;
Weekend majowy, jestem nad wodą, rzucam woblerkiem, wieszają się małe szczupaki, największy ok. 40cm
Do brzegu podchodzi "wędkarz", rzuca mi gumą pod nogi (!), rzuca w innych kierunkach, zacina pistoleta ok. 35-40 cm odczepia go ...i ... bach go za plecy na łąkę. Noż kur... !!!
Mówię do "wędkarz", że złowił szczupaka niewymiarowego i co, chce go zabrać ?
A on do mnie: - Tu innych nie ma.
.
.
Dopiero po chwili mówi: - No dobra, wypuszczę go (wypuszcza).
Odchodzę, powstrzymując obydwiema rękami otwierający się w kieszeni scyzor o długości 1 metra.

JB
22.05.2014 21:04 · Odpowiedź #56810
Na wstępie- nie wyznaję C&R ale ostatniego szczupaka zabrałem w 2012. Za mało łowię wymiarowych, żeby mi nie było szkoda... Gdyby było ich więcej, owszem- raz, na jakiś czas, jednego wziąłbym. To tyle, coby mnie nikt o hipokryzję nie oskarżył

Piękny list, szlachetne intencje. Jeśli zbierasz podpisy- mój masz.

Jest jedno ale. Zastanówcie się ile nad wodą spotykacie C&Rowców? Albo nawet ludzi, którzy wypuszczając wymiarową rybę mówią "eee, dwa tygodnie temu jednego już wziąłem" ? Ilu? Jednego rocznie (kolegów nie liczcie)? Teraz wystarczy sobie uzmysłowić jedną rzecz- tacy wędkarze stanowią mniejszość. I to jest fakt nr 1.

Fakt nr 2- skoro PZW (jak słusznie zwrócił uwagę red. Kolendowicz w jednym z ostatnich numerów WŚ) sprzedaje rybę dwa razy- raz rybakom, którzy sieciami odławiają tarlaki, wyciskają ikrę, mlecz a potem zarżnięte wysyłają na handel a później drugi raz, w postaci licencji (ok, ok dobrowolnej składki na ochronę i zagospodarowanie wód.. dobre sobie) wędkarzom, to czemu większość wędkarzy w tym kraju nadal do PZW należy? Bo oprócz tego, że PZW jest faktycznym monopolistą to oferowane przez niego wędkowanie ma jedną niezwykle istotną cechę - jest tanie.
Skoro nie ma ryb, czyli towar jest kiepskiej jakości to nie ma innego wyjścia.
To teraz, zebrawszy te fakty zastanówmy się, czy skoro z punktu widzenia przeciętnego wędkarza- opłaca się płacić za "gorszy" towar? Bo- spójrzmy prawdzie w oczy- dalekowzroczne myślenie nie jest dominującą cechą u wędkarzy i jeśli taki delikwent ma za taką samą cenę dostać mniej ( bo mniej mu wolno zabrać ) to dla niego jest to właśnie gorszy towar. Efekt? Da sobie taki spokój a pieniądze wyda w rybnym zamiast na licencję. A czy w ZG marzą po nocach, żeby im mniej na konto wpływało? Raczej nie...
Druga rzecz- może nawet tam boją się powiedzieć 500 tys. ludzi z wędkami, że oto zapłacą oni więcej ,będą mogli sobie brać szczupaka miesięcznie, i to nie większego niż 70cm i mniejszego niż 50, po czym wysłać rybaków na tarliska. Wiedzą, że nie mogą zaostrzyć przepisów (a zasłaniają się "wolnością okręgów") dla wędkarzy bez uszczerbku dla rybackiego biznesu.
Idea i przyroda przegrają z kasą. Związek się sam nie utrzyma.
Jedyna nadzieja w okręgach. Ostatnio ZG postawiły się Olsztyn i Białystok (słyszeliście o "przypadkowych" kontrolach z ZG?). Pewnie jest tego więcej ale zmian we wszystkich okręgach nie śledzę:)
bysior
24.05.2014 09:04 · Odpowiedź #56877
Jakub dobrze pisze 👍

Ja wczoraj poruszyłem temat z PSRem, zaproponowano rozwiązanie takie jak ograniczenie długości przynęt - nie ma problemu ze sprawdzaniem tego. Tylko i tak pozostaje problem z tym, że jest brak wystarczającej ilości ludzi żeby pilnować wody...
Z6
02.11.2014 19:45 · Odpowiedź #60344
Orientujecie się czy od 2015 będzie już nowy regulamin?
SA
02.11.2014 20:32 · Odpowiedź #60346
Orientujecie się czy od 2015 będzie już nowy regulamin?

Jakiś powód do zmian? Jak będą zmiany to w temacie porozumień bo innych sobie nie wyobrażam.

UY
03.11.2014 06:49 · Odpowiedź #60351
Zmiany będą na pewno. Z roku na rok coraz lepsze 🤔

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.

← Poprzednia
Strona 1 z 2