Przeciw: nigdy nie wziąłbym takiej kobyły podczas brzegowego spinningowania, przeszkadzałaby na każdym kroku, aż w końcu zapomniałbym ją zabrać z jakiejś miejscówki.
Plecak i tylko plecak, dużo zmieścisz (w moim przypadku 3 pudełka + osprzęt + dokumenty + aparat + napój + przeciwdeszczówka i dodatkowo mam miejsce do przypięcia kijka (pierwotne kijki trekkingowe), dwie boczne kieszenie z zapinaczami zabezpieczającymi, mniejszą kieszeń z przodu na dodatkowe szpule plus coś do jedzenia), nie spada z grzbietu podczas manewrowania, dodatkowo jak masz pasy usztywniające to nie zlatuje z ramion i jest sztywniejszy. Do kupie równiez są pokrowce na plecaki, to jest jakaś alternatywa.
Pozdrawiam
Salmo
O w mordę, albo ja nie mam wyobrażenia, albo Ty łazisz z takim plecakiem turystycznym ze stelażem 😜. Plecak mam taki zwykły w który mieszczę dwa organizery 35X25X6cm plus jeden mały 20X15X5cm, w tą komorę z wielkim bólem mieści się aparat cyfrowy (wielkości lustrzanki), mogę już napisać że się mieścił bo suwak pękł. W drugą małą komorę plecaka wkładam bardzo cienką kurtkę wiatrołapkę która po dokładnym złożeniu zmieściła by się w kieszeń, mam też latarkę, coś od komarów, nóż i dokumenty i plecak tak naładowany pęka w szwach.
Zawsze przy łowieniu plecak zdejmuję bo przy rzutach słyszę podskakujące główki i tak naładowany i opięty ogranicza mi ruchy.
Zresztą nikogo nie będę oszukiwał, leń ze mnie straszny i jadąc na ryby z brzegu to nigdy niczego nie wyjmuję z bagażnika bo wolę podejść do samochodu niż wszystko jak wielbłąd nosić ze sobą. Inna sprawa to taka że gdy mam jakimś odcinkiem przejść kilka kilometrów to nie robię tego pieszo tylko biorę łódkę 😎.
W tego typu torbę myślę że bym się ogarnął i wszystko co potrzebne spakował bo teraz często jak włożę coś jeszcze w plecak to aparat muszę już nieść oddzielnie.