Wersminia - październik
Wędkarstwo – ogólnie
Mam komplet, jedziemy prawdopodobnie od 16 października więc można będzie nas tam spotkać ;)
Poproszę o relację z wyprawy. Kupel był 2 tygodnie temu to nie za bardzo miał się czym chwalić (mało, krótkich zębatych). Jedak dwóch innych gości znalazło sposób i w ciągu weekendu pokazali jak się łapie. Zaczęli na 75 cm a skończyli na ponad 1 m.
Kupel głównie blaty obławiał. Proponuję pobawić się tam na spadkach.
A więc, dzień-dwa przed naszym przyjazdem trochę się działo, jakiś sumek, dwa ładne szczupaczki 108 i 95cm, we czwartek trochę jeszcze skorzystaliśmy z dnia i wypłynęliśmy na trolling, ale bez okazów, kolega jeden szczupak bez wymiaru. Drugi dzień od południa na łowisku, do samego wieczora nic. Rano chłopaki na mepps'a złapali szczupaczka trochę ponad 60cm i nic przez cały dzień, aż do momentu brania naszego kolegi. Pochwalić się jest czym bo okoń 44cm/2kg w super kondycji, spasiony, hol dosyć efektywny, było co robić. Branie z połowy wody, czerwona główka/zielony paproch z brokatem i poza tym dalej nic. Kolejny dzień od godziny 7 już na wodzie. Brań zero od rana do wieczora na 10 łódek, nikt nic nie łapał, ani szczupaka ani okonia. Ryby na echo widać było od cholery no ale się nie udało. Trafiliśmy akurat na nurków, mieli szkolenie na wersminii i trochę pogadaliśmy to mówili, że w dzień ryba z dna wychodziła w trzciny, cały dzień tam przebywała i potem z powrotem na głęboką wodę. Jest co łapać bo nurek widział w krzakach szczupaki ponad 1m, kilka razy nawet na prawdę duże okonie. Wyjazd pod względem brań nie mówiąc już o rybach to tragedia, każdy jechał z nastawieniem, że cokolwiek będzie się działo, jakieś brania, mniejsze/większe ryby no ale katastrofa, a pod względem obiektu to na prawdę fajne łowisko tylko akurat my trafiliśmy nie ten moment ;) Na zakończenie kilka zdjęć.
Nasz 'hotelowy' pupil, Melanż ;)
Tutaj już 44cm okoń
Piękny okoń :) Na pewno przysporzył wielkich emocji :) Szkoda tylko że trzeba jeździć na bur... Wersminie żeby połapać. Na pewno włożyliście sporo wysiłku w to żeby złapać tak pięknego okonia, ja właśnie wróciłem ze spotkania z PSR, SSR i innymi wędkarzami również i nóż mi się w kieszeni otwiera straaaasznie... akurat na Was trafiło :)
Od Jurka (gospodarz) też słyszałem, że na jesieni brania nie są tak obfite jak we wcześniejszych porach roku.
Ogólnie to nie jechaliśmy z chłopakami w przekonaniu, że od razu będziemy łapać nie wiadomo jak wielkie okazy, myśleliśmy że będzie się cokolwiek działo, mniejsze/wieksze ryby, jakies konkretne brania itd. Ryby tam jest od groma bo i na echo widać, a jak się tylko wieczór zbliżał to żerowanie okonia bylo widać od razu, woda malo sie nie zagotowała. Trafiliśmy nieodpowiedni moment i tyle. Następny wyjazd planujemy na zimę trochę z lodu, a jeśli zima nie wypali to na wiosnę ew. lato.
porażka dwa nie wymiarki na dwa dni pływania :bezradny:
Fajny, gruby okoń :)
Może i jest coś w określeniu tego typu łowiska mianem domu publicznego ale gdzieś COŚ w końcu trzeba łowić :) Nie każdy może utopić mały majątek w sprzęt pływający i nie każdy może poświęcić czas na 50 lub jeszcze więcej wypraw w roku po to żeby mieć sensowne wyniki. Niestety takie łowiska mają coraz większy sens. Przyszłość wędkarstwa to więcej takich Wersminii, bo niestety zmiany nad ogólnodostępnymi wodami są zbyt powolne lub prawie niezauważalne.
Dla przykładu coś o Bełdanach. Kolega ma tam działkę i często jeździ. Od około 1,5 roku rybaków zmienili na strażników. Nie ma odłowów i już można odczuć różnicę. Jeśli będzie prowadzona bezmyślna gospodarka w naszych akwenach to nie ma co liczyć, że nawet najliczniejsze zarybienia coś zmienią.
Tylko, że mi chodzi o to, że jestem przekonany, że nasze pokolenie nie doczeka się naturalnych dzikich, zasobnych w ryby łowisk. Zmiany są zbyt powolne. Łatwiej byłoby wesprzeć opłatą za łowienie właśnie takie łowiska jak wspomniane wcześniej cechujące się naturalnym charakterem. Niestety jest ich za mało.
Do @walkor: piszesz o "mentalności i sposobie myślenia ludzi" a ja napisałem dokładniej o tym co nas interesuje tj. o rybnych Łowiskach :) Oczywiście zgadzam się, że wynika to z wspomnianej przez Ciebie mentalności i dalej z: pzw, operatów, rybaków itd. O tym pisaliśmy setki razy.
Tylko, że mi chodzi o to, że jestem przekonany, że nasze pokolenie nie doczeka się naturalnych dzikich, zasobnych w ryby łowisk. Zmiany są zbyt powolne. Łatwiej byłoby wesprzeć opłatą za łowienie właśnie takie łowiska jak wspomniane wcześniej cechujące się naturalnym charakterem. Niestety jest ich za mało.
Piszesz że nasze pokolenie nie doczeka się naturalnych dzikich łowisk, bogatych w ryby. I masz racje. Nie doczeka się. I dokładnie tak jak mówisz dalej zmiany są za małe a mentalności niektórych nie zmienisz, a wiem że nawet tych młodszych ciężko zmienić....
Ale uważam że nie warto wesprzeć łowisk jak mówisz "naturalnych", które ktoś dzierżawi/kupił. Ja wolę być po stronie łowisk i ludzi którzy walczą o naturalne wody PZW a właściwie RZGW ale jak zwał tak zwał. O nasze naturalne środowisko wędkarskie. Jestem ciekawy ilu z Waz chodzi na zebrania PZW?
No tak się składa, że jakoś na zebrania nie chodzę bo nie mam z kim :)
Kilka razy w życiu zmieniałem miejsce pobytu stałego i ... A PZW to taka trochę organizacja koleżeńska.
Natomiast zgłosiłem się na wolontariat na MŚ na Kanale Żerańskim, jestem też wolontariuszem WWF. No i oczywiście staram się udzielać w sieci - na ile czas pozwala czyli głównie jak dzisiaj - od święta :)
Na forum PZW starałem się poruszać kwestie eko - odzew raczej niewielki. Przynajmniej w porównaniu z wątkami o opłatach, kłusownikach, prezesach, zarzutach, wyrzutach itp. itd.
Żeby nie być gołosłownym - jestem zalogowany jako fragaria.
http://www.pzw.org.pl/forum/index.php?topic=2501.msg18291#msg18291
Najlepsze forum wędkarskie jest tutaj. Bo bez wyrzutów i agresji. Forum PZW to właściwie :klotnia: albo :wnerw: , że normalnie :zmeczony:
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.