My dzisiaj od 5 do 9:30 w składzie ja, Grisha i Domin. Wyniki mizerne... dwa okonki. Może to już czas nauczyć się łowić 🤔?
Obawiam się, że to zwykłe bezrybie. Łowię w Bzurze od początku jej oczyszczenia pod koniec lat 90tych. Miałem działkę 300m. od rzeki i bywałem tam naprawdę często. Ilości ryb jakie wtedy łowiłem, to był po prostu kosmos (wszystkie ryby wypuszczam) W 3-4 godziny łowiłem po 30-40 okoni, komplet szczupaków, klenie, jazie... Na groch, na przystawkę wyjmowało się po kilka kleni 40-50cm. W rzeczy, które czasem tam widziałem, teraz jest ciężko mi uwierzyć. Wspominam to jak jakąś bajkę, ale faktycznie takie rzeczy się działy. Np. na 30cm. wodzie, na długości 100m. w odległości po kilkadziesiąt centymetrów od siebie SETKI kleni i jazi po 30-50cm. W tym czasie zupełnie odpuściłem sobie inne rzeki / jeziora. Myślałem, że odnalazłem łowisko życia. I na dodatek mam domek nad tą rzeką! Pełnia szczęścia. I ten raj trwał przez jakieś 5 lat. Noooo, a potem sukcesywnie ryb robiło się coraz mniej. A to miejscowi przerzucili się z wędek na "skuteczniejsze metody" (łącznie ze zrywaniem asfaltu z mostu i rzucaniem nim w leszcze na tarle) A to tłumy pseudo wędkarzy walący w łeb wszystko jak leci. I jaki jest skutek? Na moim odcinku (okolice Kompiny) można złowić po 2-3 okonki, marnego klenika... Nie wiem do końca co / kto odpowiada za tak zły stan rzeczy, ale faktem jest, że rzeka została wyczyszczona z ryb w około 10 lat.